Mazda 6e – efektowana, elegancka i elektryczna, ale nie dla wszystkich

1 godzina temu

Od momentu debiutu w 2002 roku, Mazda 6 wraz z każdą kolejną generacją, uchodziła za ładny samochód. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej wersji, która jednak jest pewną rewolucją. Stylistyka i prowadzenie pozostały mocną stroną tej konstrukcji, ale zainteresowani muszą pogodzić się z końcem spalinowej epoki w tym modelu. Nowa Mazda6e występuje już tylko jako pojazd bezemisyjny z elektrycznym napędem.

Stylistyka i wnętrze

Już na pierwszy rzut oka można się w niej zakochać! Stylistycznie to kolejna ewolucja filozofii projektowej Kodo – Dusza Ruchu. 6e nie jest typowym sedanem, ale liftbackiem – z klapą bagażnika otwieraną wraz z tylną szybą. Ponadto, bagażnik jest zdublowany – jak przystało na elektryka, chociaż nie wszyscy producenci to stosują – wolną przestrzeń z przodu zagospodarowano na kolejny kufer.

Widząc nową Mazdę na ulicy, łatwo jest rozpoznać, jakiej marki to samochód. Wyraźnie nawiązuje stylistycznie do historii producenta, jak i pozostałej gamy modelowej. Całość jest spójna, bardzo proporcjonalna i nowoczesna.

Wnętrze nowej Mazdy6e zachwyca. Jakość materiałów, ich wygląd, ale także spasowanie robią duże wrażenie. Wyraźnie odczuwalne są nawiązania do segmentu Premium, ale miejscami jest nawet… lepiej! To zasługa miękkości wykończeń – nie szlachetności, ale takiej domowej atmosfery. Sprzyja temu także ilość miejsca, które choćby na tylnej kanapie powinno być wystarczające dla wszystkich z czterech pasażerów. Piąty, jak zawsze, musi się liczyć z mniejszym komfortem i tym, iż będzie… przeszkadzał pozostałym.

Dwa warianty mocowe i zasięgowe

Mazda 6e dostępna jest w dwóch wersjach napędowych, z baterią o pojemności 68,8 kWh lub 80 kWh i mocach 245 KM oraz 258 KM. Deklarowany przez producenta zasięg wynosi od 479 do 552 km. Realne wartości są o około 15-20% niższe. W czasie testu, przy temperaturze powietrza do 10’C i włączonym ogrzewaniu kabiny wynosił on około 390-400 km dla wersji z mniejszą baterią.

Pod względem osiągów, Mazda6e należy do przeciętniaków. Jak na tak dynamicznie stylizowany samochód, z elektrycznym napędem, przyspieszenie nie porywa. 7.6 sekundy od 0 do 100 km/h to wynik dający dużą swobodę jazdy, ale nie gwarantuje mu to wygranej wyścigu spod świateł.

Jazda samochodem jest przyjemna. Jak przystało na Mazdę, mocną stroną są adekwatności jezdne, które udanie połączono ze stosunkowo wysokim komfortem jazdy. Moc przekazywana na tylne koła sprawia, iż 6e jeździ się ze sportową domieszką.

Wszystkie mechanizmy pracują „po japońsku” precyzyjnie i z delikatnym oporem, dającym lepsze „czucie” tego co dzieje się z kołami i kierownicą.

Wadliwa elektronika i katastrofalna ergonomia?

Cieniem nad doskonałością nowej Mazdy, kładzie się niedopracowana elektronika. Nie jest to nic nie zwykłego, bo z podobnym problemem boryka się niemal każdy współczesny producent, jednak nawarstwienie ich w Maździe nakazuje jak najszybszą aktualizację.

Problem z rozpoznaniem kluczyka i tym samym nieotwarcie lub, co gorsza, niezamknięcie się samoczynne samochodu, błędna interpretacja niektórych przycisków oraz komend głosowych i niedziałający prawidłowo sensor deszczu.

Ta ostatnia usterka jest szczególnie uciążliwa, biorąc pod uwagę tragiczną ergonomię nowej Mazdy. Konstruktorzy w absurdalnym wyścigu ograniczania przycisków zrezygnowali z manetki wycieraczek przy kierownicy. Kierowca uruchomić może nią tylko spryskiwacz, a sterowanie prędkością wycieraczek odbywa się przy użyciu sensora. Biorąc pod uwagę jego częstą niedyspozycję, to na pewno trudno uznać to rozwiązanie za optymalne. Kierowca może wprawdzie samodzielnie uruchomić wycieraczki z… poziomu menu na wyświetlaczu, ale już sam ten fakt nie wymaga choćby komentowania – to fatalne rozwiązanie.

Kolejna rzecz, to ustawienie bocznych lusterek, które także odbywa się przez tablet w centralnej części kokpitu. Następnie, tafle szkła reguluje się przyciskami na kierownicy.

To już kolejny bubel ergonomiczny Mazdy (ale także innych producentów), który kompletnie nie zdaje egzaminu. Zamiast intuicyjnych rozwiązań wprowadza się coś nowego, o co nikt nie prosił. Oczywiście wynika to z cięcia kosztów, ale skoro próbuje się być premium to czy naprawdę warto iść w tym kierunku?

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – el.
Moc maksymalna (KM) – 258
Maks. mom. obr. – 320
Skrzynia biegów/napęd – aut./tylny

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 7.6
Prędkość maksymalna (km/h) – 175

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 4921/1890/1491
Masa własna/ładowność (kg) – 1952/435

Cena modelu – od 198 200 zł (testowany 211 199,62 zł)

Naszym zdaniem

Mazda 6e to świetny samochód do oglądania i podróżowania. Ale moim zdaniem, ślepe podążanie za trendem z którego część producentów zdążyła się już otrząsnąć i zaczyna wycofywać, to duży błąd.

Teoretyczne upraszczanie sterowania i upychanie wszystkiego w przekomplikowanym menu centralnego wyświetlacza jest absurdem. To rozwiązania chwalone tylko przez handlowców, którzy zmuszeni są to robić, aby sprzedać samochody i… przez księgowych koncernów motoryzacyjnych.

Im szybciej zrozumieją, iż takie rozwiązanie jest błędne, tym szybciej motoryzacja wróci na adekwatne tory.

Kiedy tak się stanie, Mazdę 6e z czystym sumieniem pochwalę, bo to mechanicznie dobrze zbudowany samochód.

Idź do oryginalnego materiału