Większość producentów samochodów w Europie ma powody do niepokoju. Chiński koncern BYD, w pogoni za pozycją globalnego lidera rynku motoryzacyjnego, złożył właśnie oficjalny wniosek o przyjęcie do ACEA – potężnego stowarzyszenia zrzeszającego europejskie marki. Ruch ten wywołał spore zamieszanie w branży. Zbiega się bowiem w czasie z budową węgierskiej fabryki koncernu oraz potężnym uderzeniem w europejską infrastrukturę.
Chociaż zyski giganta na rodzimym rynku ostatnio mocno spadły z powodu gigantycznej konkurencji, Europa ma stać się dla marki finansową trampoliną. Kluczem do sukcesu nie są jednak wyłącznie same samochody, ale technologia, która rozwiąże największy problem kierowców – czas spędzony przy ładowarce.
Magazyny energii zamiast kosztownych przyłączy – Flash Charging w praktyce
Podczas niedawnego spotkania w Warszawie wiceprezes wykonawcza BYD, Stella Li, potwierdziła, iż rewolucyjna sieć ultraszybkich stacji Flash Charging o kosmicznej mocy 1,5 MW (1500 kW) pojawi się w Polsce jeszcze przed końcem tego roku. To potężny skok technologiczny, biorąc pod uwagę, iż flagowe Superchargery od Tesli oferują w tej chwili maksymalnie 500 kW.
Wprowadzenie tak potężnych urządzeń budzi oczywiście obawy o stabilność lokalnych sieci. Jednak inżynierowie podeszli do tematu nieszablonowo i zrezygnowali z obciążania infrastruktury w momencie podpięcia auta. Zamiast tego każdą stację wyposażono we własne, zintegrowane magazyny energii. Te uzupełniają prąd powoli i tanio w godzinach mniejszego zapotrzebowania np. w nocy.
Dopiero w momencie rozpoczęcia ładowania system błyskawicznie „zrzuca” całą zgromadzoną moc bezpośrednio do akumulatora pojazdu. Taki bufor nie tylko chroni transformatory przed przeciążeniem, ale pozwala też obniżyć koszty eksploatacji. W Wielkiej Brytanii zapowiedziano już, iż cena za kWh ma utrzymać się na bardzo konkurencyjnym poziomie, poniżej 50 pensów (około 2,5 zł).
Zmienia się też sam design miejsc ładowania. Zamiast tradycyjnych słupków, BYD stawia na konstrukcje w kształcie litery T. Chłodzone cieczą, grube przewody zwisają pionowo z góry na specjalnych szynach. Dzięki temu kabel bez problemu sięga do gniazda niezależnie od sposobu parkowania. Z kolei wtyczki nie poniewierają się w błocie.
Tak wyglądają słupki Flash Charging / źródło: BYDSzybki łyk espresso i można ruszać dalej w trasę
Z perspektywy kierowcy nowa infrastruktura ma oznaczać rewolucję w komforcie podróżowania. Architektura oparta na ogniwach Blade Battery 2.0 pozwala skrócić czas ładowania od 10 do 70% do zaledwie 5 minut. W praktyce oznacza to, iż model Denza Z9GT zyska kolejne 360 kilometrów zasięgu w czasie krótkiej przerwy na kawę. Co istotne, system zachowa swoją ekstremalną wydajność choćby w temperaturach rzędu -30°C.
Oczywiście pełne możliwości megawatowego przesyłu prądu będą na razie zarezerwowane wyłącznie dla najnowszych modeli z portfolio chińskiego producenta. Pozostałe pojazdy skorzystają ze stacji dzięki standardowego złącza CCS2, ale z mniejszą prędkością.
Nawet jeżeli megawatowy potwór od BYD na razie rozwinie skrzydła tylko przy flagowych modelach marki, to sam fakt, iż czas ładowania udało się zbić do zaledwie 5 minut, jest kamieniem milowym w elektromobilności. Chiński gigant udowodnił, iż największa wada samochodów na prąd powoli przestaje istnieć.
Źródło: BYD, Forbes / Zdjęcie otwierające: BYD

3 godzin temu













![Żużel. Beniaminek, który zachwyca. Mogłoby tak być co roku [OPINIA]](https://i.wpimg.pl/1280x/sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a2d0bb610f180_33061871.jpg)
