Który silnik wybrać do Opla Insignii B (2017-2022)

1 godzina temu

Druga generacja Opla Insignii kusi nie tylko atrakcyjnym wyglądem i dobrymi cenami. Do jej największych zalet należą także rzadko spotykany w tej klasie komfort jazdy, zwłaszcza dla wysokich osób, oraz gładko pracujące jednostki napędowe. Niestety, wybór dobrego silnika jest bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Część wersji może oznaczać kosztowne problemy z naprawami i dostępnością części.

Opel Insignia B zastąpił w 2017 r. Insignię A. Było to niemal dekadę temu, ale poliftowe egzemplarze (od 2020 r.) wciąż można traktować jako nowoczesne auta. Mają praktycznie wszystko to, co obecne modele wraz z rozbudowanym pakietem systemów bezpieczeństwa i wspomagania jazdy. Problem w tym, iż Insignia w 2020 r. dostała nowe silniki, które mogą stanowić nie lada wyzwanie dla kupujących.

Początkowo oferowano kilka jednostek znanych lub spokrewnionych z tymi, które były dostępne także w innych modelach czy poprzedniej Insignii. Bazową stanowił benzynowy silnik 1.5 Turbo z rodziny B15/D15, który rozwijał moce 140 lub 165 KM. To jednostka spokrewniona ze znanym m.in. z Astry K silnikiem 1.4 Turbo. Podobnie ma bezpośredni wtrysk benzyny i łańcuch rozrządu.

https://magazynauto.pl/porady/jaki-silnik-wybrac-do-opla-astry-k-2015-2022,aid,5691

Drugim silnikiem benzynowym był oferowany tylko do 2019 r. wariant 1.6 Turbo o mocy 200 KM z rodziny D16. Silnik ten niejako zastąpił stosowany na początku produkcji silnik 2-litrowy o mocy 260 KM, choć tak naprawdę nie pełnił jego roli. Po prostu był najmocniejszym wariantem benzynowym. 2-litrówka z rodziny B20 była wcześniej wariantem topowym Insignii, ale po liftingu tylko diesel BiTurbo był oznaczany jako sportowa wersja GSi.

Gama silników Diesla obejmowała dwie jednostki. Bazowa 1.6 CDTI (B16/D16) to kontynuacja silnika znanego z Astry i innych mniejszych modeli Opla. Rozwijał moc 110 lub 136 KM zależnie od wariantu. Uzupełnieniem gamy był diesel 2-litrowy (B20/D20) o mocy 170 KM lub jego wariant BiTurbo o mocy 210 KM (wspomniane GSi).

W 2020 r. Insignia przeszła modernizację jednostek napędowych. Wycofano wszystkie oferowane do tej pory silniki zastępując je jednostkami z rodziny F.

Bazowym silnikiem benzynowym miał być 1.4 Turbo (F14SHT), znany również z Astry K, ale Opel wspominał o nim przy premierze, natomiast znalezienie egzemplarza z takim napędem graniczy z cudem. Prawdopodobnie nigdy nie trafił do sprzedaży. Zatem prawdziwie podstawowym wariantem benzynowym była 2-litrowa benzyna z rodziny F20 o mocy 170 KM. Uzupełniały ją wersje 200-konna i 230-konna napędzająca sportową odmianę Insignii GSi.

W gamie diesli wprowadzono w miejsce jednostki 1.6 CDTI nowy silnik 1.5 Diesel z trzema cylindrami i mocą 122 KM. Większego diesla 2.0 zmieniono również na konstrukcję z rodziny F20 o mocy 174 KM. Nie należy łączyć go z poprzednikiem, ponieważ wszystko jest tu nowe.

Tu warto wspomnieć, iż nie tylko silniki, ale i skrzynie były zupełnie nowe. O ile manualne się nie zmieniały, tak automaty już trochę tak. Z 2-litrowymi benzyniakami łączono nową przekładnię 9-biegową konstrukcji GM – wcześniej były to skrzynie 6- lub 8-biegowe. W dieslach pozostawiono 8-stopniowe automaty Aisina, które całkowicie wyparły z gamy 6-stopniowe.

Który silnik jest najlepszy w Oplu Insignii B przed liftingiem

Biorąc pod uwagę wyłącznie parametry techniczne i osiągi, to praktycznie każdy silnik Insignii jest dobry. Niestety większość stanowią konstrukcje nieudane lub trudne w serwisowaniu.

W miarę bezpieczny, przynajmniej serwisowo, benzyniak 1.5 Turbo. fot. Motor

Przed liftingiem bezpiecznym i ekonomicznym wyborem jest benzyniak 1.5 Turbo, ponieważ bazuje na znanej konstrukcji 1.4 Turbo, a także diesel 1.6 CDTI. Ten drugi niezbyt dobrze opisywany w innych modelach ze względu na potencjalne koszty napraw, w Insignii stanowi bezpieczną opcję. Słabym punktem jest smarowanie i łańcuch rozrządu, ale opanowanie tych obszarów daje w miarę pewność, iż samochód długo posłuży.

Z mocniejszych silników polecam 2-litrową benzynę, która sprawdziła się już wcześniej, choć należy mieć świadomość, iż jej seryjny napęd 4x4 może wymagać prędzej czy później remontu. Przyzwoitym silnikiem jest także sprawdzony benzyniak 1.6 Turbo.

2-litrowego diesla traktowałbym ostrożnie i z rezerwą. Są oczywiście kierowcy pokonujący nim duże przebiegi, ale silnik ma bardzo delikatną konstrukcję rozrządu i jest podatny na usterki układu emisyjnego. Musi być bardzo zadbany, by jeździł bez problemów. Lepiej w takim przypadku postawić na mocniejszy wariant 1.6 CDTI, który uważam za najlepszy, najsensowniejszy wybór do tego samochodu do roku 2020. Zwłaszcza w połączeniu ze skrzynią automatyczną.

https://magazynauto.pl/porady/uzywane-opel-insignia-i-renault-talisman-porownanie-kombi-klasy-sredniej-opinie-co-wybrac,aid,4761

Który silnik jest najlepszy w Oplu Insignii B po liftingu

Po liftingu Insignii sprawa się mocno komplikuje. Nowe silniki z rodziny F nie należą do szczególnie udanych, ale większym problemem jest brak części do napraw. Zakup czegokolwiek to walka. Czasami łatwiej kupić kompletną jednostkę używaną niż konkretną część.

2.0 Turbo to najbezpieczniejszy wybór po liftingu. fot. Motor

Najlepszym wyborem jest 2-litrowa benzyna F20, która była oferowana także w USA. Stamtąd można kupić niektóre podzespoły, np. napęd rozrządu, który czasami trzeba wymienić przedwcześnie. Silnik psuje się rzadko, ale każda usterka stawia pod znakiem zapytania możliwość naprawy.

Diesle 1.5 lub 2.0 katalogowo wydają się bezpieczne, bo do nich trochę części jest, ale z kolei ryzyko poważnej usterki jest dużo większe. 1.5 miewa osiowy luz na wale korbowym, być może wynikający z kiepskiego smarowania oraz pasek napędu pompy oleju w kąpieli olejowej, który lubi się łuszczyć. W 2.0 Diesel nierzadko trzeba wymieniać rozrząd. Na szczęście ten – w przeciwieństwie do benzynowego 2.0 – można kupić praktycznie od ręki. Większym problemem jest smarowanie i zużycie oleju.

Jeśli jednak chodzi o Insignię po liftingu, najlepiej jej w ogóle nie kupować. A jeżeli już, to 2-litrową benzynę. I nie chodzi o to, iż jest to samochód awaryjny, bo nie jest. Chodzi o to, iż jak się zepsuje, to nigdy nie wiadomo, kiedy mechanik go naprawi.

https://magazynauto.pl/uzywane/uzywany-opel-insignia-country-tourer-2-0-cdti-raport-z-uzytkowania-po-240-tys-km-troche-crossover-liczne-talenty-kilka-wpadek,aid,3658
Idź do oryginalnego materiału