Sequel produkcji z 1990 roku, w której Cruise wcielił się w fikcyjnego kierowcę NASCAR Cole’a Trickle’a, ma trafić do kin latem 2028 roku. U boku aktora wystąpi Anne Hathaway. Film ma pokazać współczesne oblicze amerykańskich wyścigów samochodów seryjnych, uwzględniając zarówno rozwój technologii, jak i specyficzną kulturę tej dyscypliny.
O planach Cruise’a opowiedział O’Donnell w rozmowie z Front Office Sports. Według szefa NASCAR aktor chciałby wystartować w wyścigu ARCA, czyli serii stanowiącej czwarty szczebel amerykańskich wyścigów samochodów seryjnych, poniżej trzech głównych dywizji NASCAR.
„Byłem zszokowany. Mamy serię ARCA, czyli nasze ogólnokrajowe mistrzostwa, i Tom chciał wziąć udział w jednym z jej wyścigów. Nie jestem pewien, czy do tego dojdzie. Chce jednak, żeby wszystko było tak autentyczne, jak to tylko możliwe” – powiedział O’Donnell.
Cruise ma 64 lata, ale sam wiek nie stanowiłby przeszkody w rywalizacji. W ostatnich latach w zawodach ARCA startowali również znacznie starsi kierowcy. Rekord należy do Jamesa Hyltona, który w 2013 roku ścigał się w tej serii w wieku 78 lat.
Nie byłby to również pierwszy kontakt aktora z samochodem NASCAR. W 1987 roku Cruise uczestniczył w testach samochodu serii Busch, w tej chwili znanej jako NASCAR O’Reilly Auto Parts Series. Podczas jazd na torze Daytona za kierownicą auta przygotowanego przez Hendrick Motorsports osiągnął prędkość 178 mil na godzinę, czyli około 286 km/h.
NASCAR przygotuje dziesiątki samochodów na potrzeby filmu
Kontynuacja Szybkiego jak błyskawica ma być nie tylko powrotem do historii Cole’a Trickle’a, ale także okazją do przedstawienia NASCAR nowemu pokoleniu widzów. O’Donnell zdradził, iż na potrzeby produkcji seria planuje zbudować co najmniej 80 samochodów wyścigowych.
„Pierwszy film pokazywał NASCAR takim, jakie było w tamtych czasach. Rozmawiając z Tomem Cruise’em podczas jego wizyty na Daytonie, usłyszałem, iż tym razem chodzi o to, gdzie jesteśmy dzisiaj i dokąd zmierzamy. Chcemy pokazać technologię i wszystko, co składa się na ten sport” – wyjaśnił szef NASCAR.
Cruise miał również zwrócić uwagę na znaczenie filmu dla popularyzacji amerykańskich wyścigów. Produkcja może przyciągnąć do NASCAR osoby, które dotychczas nie interesowały się tą dyscypliną. Z tego powodu organizacja chce zadbać o to, by nowi widzowie mogli zrozumieć zasady rywalizacji, system punktacji, format fazy play-off oraz długość wyścigów.
Na razie nie wiadomo, czy Cruise rzeczywiście pojawi się na starcie zawodów ARCA. Sam pomysł pokazuje jednak, iż aktor chce możliwie wiernie przygotować się do roli kierowcy, podobnie jak w przypadku wielu scen akcji z serii Mission: Impossible, w których wykonuje znaczną część wymagających ewolucji samodzielnie.












