Już na pierwszy rzut oka widać, iż CUPRA nie chciała stworzyć kolejnego zachowawczego SUV-a.
Tavascan Endurance w kolorze Atacama Desert przyciąga wzrok ostrymi liniami i dynamiczną sylwetką, a 21-calowe felgi Vulcano tylko podkreślają jego sportowy charakter. To samochód, na którym można zawiesić oko.

Zanim przejdziesz do tekstu Karoliny, zapraszamy do dwóch wcześniejszych tekstów na temat modelu Tavascan:
Elektryczny torero z Barcelony – Cupra Tavascan VZ
Cupra Tavascan Endurance vs VZ — dżentelmen i torero w tej samej skórze
Pod karoserią pracuje silnik elektryczny o mocy 286 KM, napęd trafia na tylną oś, a akumulator o pojemności 77 kWh netto według producenta pozwala przejechać choćby ponad 560 kilometrów. Sprint do 100 km/h zajmuje 6,8 sekundy, a maksymalna moc ładowania DC wynosi 135 kW. Testowany egzemplarz wyposażono dodatkowo w pakiet Adrenaline, 21-calowe felgi Vulcano oraz wnętrze Dark Night z tapicerką z mikrofibry Contrast.
Na papierze wygląda jak elektryk z wyraźnie sportowym zacięciem. Znacznie bardziej interesowało mnie jednak to, jak sprawdzi się podczas codziennej jazdy i dłuższych tras.

Pierwsze kilometry
Już po zajęciu miejsca za kierownicą miałam jedno wrażenie – to auto wydaje się większe, niż jest w rzeczywistości. Początkowo potrzebowałam chwili, żeby wyczuć jego gabaryty, ale z każdym kilometrem prowadziło mi się coraz pewniej.
286 KM brzmi obiecująco, jednak Tavascan nie oddaje mocy w sposób gwałtowny. Przyspiesza płynnie i bardzo liniowo. Nie wciska w fotel przy każdym ruszeniu spod świateł, ale kiedy trzeba sprawnie wyprzedzić, zapasu mocy zdecydowanie nie brakuje. To samochód, który bardziej buduje pewność kierowcy niż zachęca do agresywnej jazdy.

Komfort
Podczas testu pokonałam trasę Warszawa – Wrocław – Warszawa, utrzymując głównie prędkości 120-140 km/h. I właśnie wtedy Tavascan pokazał swoje najmocniejsze strony.
Fotele są wygodne i dobrze sprawdzają się podczas wielogodzinnej jazdy. Nie miałam problemu ze zmęczeniem pleców, a wyciszenie kabiny pozytywnie mnie zaskoczyło. Przy autostradowych prędkościach do wnętrza dociera kilka hałasu, dzięki czemu podróż jest spokojna i komfortowa.

Na pochwałę zasługuje również stabilność prowadzenia. Samochód pewnie trzyma się pasa ruchu, a układ kierowniczy daje poczucie kontroli choćby podczas szybszej jazdy.
Technologie i ergonomia
Jedną z rzeczy, które pozytywnie mnie zaskoczyły, była ergonomia.
Niezależnie od tego, czy siedzę w samochodzie europejskiej, czy chińskiej marki, coraz częściej podstawowe funkcje są głęboko ukryte w kolejnych warstwach menu. Wygląda to nowocześnie i daje ogromne możliwości, ale podczas jazdy nie zawsze jest wygodne. Czasami chcę po prostu nacisnąć jeden „przycisk” (choćby był on choćby wirtualny na ekranie) i mieć pewność, iż zrobiłam dokładnie to, co chciałam.

Właśnie dlatego rozwiązanie zastosowane w Tavascanie przypadło mi do gustu. Nie wszystko wymaga przeklikiwania kolejnych menu, a część funkcji jest dostępna od razu.
Tyle iż Cupra też nie zrobiła tego idealnie…
Największym rozczarowaniem okazały się przyciski na kierownicy odpowiedzialne za regulację głośności. Błyszczący plastik wygląda przeciętnie, a same przyciski haptyczne są mało wyczuwalne pod palcami. Kilkukrotnie chciałam jedynie delikatnie ściszyć lub podgłośnić muzykę i… nie zawsze kończyło się to powodzeniem. To drobiazg, ale właśnie z takich drobiazgów składa się codzienne korzystanie z samochodu.

Apple CarPlay przez cały test działał bezproblemowo. Na plus oceniam również system rozpoznawania znaków. Gdy samochód wykrywa zmianę ograniczenia prędkości, potrafi sam dostosować tempo jazdy. Kilka razy zaskoczył mnie delikatnym hamowaniem przy zmianie z 90 na 70 km/h, ale po chwili uznałam, iż to całkiem skuteczny sposób na uniknięcie mandatu.
Kamery 360 z funkcja wizualizacji 3D ułatwiają manewrowanie i zapewniają dobrą orientację wokół samochodu. Obraz momentami wygląda dość sztucznie, jednak podczas parkowania spełnia swoje zadanie i pozwala pewniej manewrować.

Podsumowanie
Z zewnątrz jest odważny, momentami wręcz drapieżny. W środku… po prostu dobrze się z nim żyje. A to, wbrew pozorom, dla wielu kierowców będzie znacznie ważniejsze niż kolejne dziesiąte sekundy do setki.
Tekst: Karolina Krajewska
Foto: Bartek Teklak

1 godzina temu














