
To błąd, który codziennie popełnia większość kierowców. Można by wręcz stwierdzić, iż popełniają go niemal wszyscy. Jedni przez niewiedzę. Inni sprawę znają, ale decydują się na to, aby ją zlekceważyć. Zrobisz tak jeden raz, drugi, trzeci i nic wielkiego może się nie wydarzyć. jeżeli natomiast robisz tak codziennie i błąd popełniasz nagminnie, nagle mogą pojawić się problemy. Niestety, bardzo kosztowne problemy.
Spis treści:
- Błąd, który zdarza się bardzo często
- Potencjalne problemy
- Jak się zachować?
To błąd, który popełniają niemal wszyscy
Jakie trasy najczęściej pokonujesz samochodem? Czy są to krótkie trasy do sklepu, albo do pracy, które realizowane są kilka, kilkanaście minut? A może znacznie częściej są to trasy dłuższe, obejmujące poruszanie się po drogach szybkiego ruchu? Korzystanie z autostrad i „ekspresówek” jest oczywiście bardzo wygodne. Natomiast jest tutaj jeden, bardzo istotny element, o którym kierowcy często zapominają. Chodzi mianowicie o moment, kiedy ta trasa dobiega końca i kierowca zjeżdża na parking. Jak należy się wtedy zachować?
fot. wirestock / magnific.comZgaszenie silnika natychmiast po długiej, autostradowej jeździe, może mieć bardzo poważne konsekwencje. Mowa tutaj o samochodzie z turbodoładowaniem, przede wszystkim o dieslach. Po intensywnej jeździe układ turbo jest bardzo mocno rozgrzany. Nagłe wyłączenie silnika przy mocno rozgrzanej turbinie może doprowadzić np. do przegrzania oleju, jego zwęglenia oraz przyspieszonego zużycia różnych elementów, chociażby łożysk. Cały układ powinien mieć czas na to, aby się schłodzić. Dopiero po takim schłodzeniu powinniśmy zgasić silnik.
Do czego to może doprowadzić?
Natychmiastowe gaszenie silnika po intensywnej jeździe autostradowej to błąd, który popełnia wielu kierowców. Tymczasem, może on doprowadzić do wielu problemów. Nie po jednym razie, czy dwóch, natomiast jeżeli robimy to regularnie, prędzej czy później sprowadzimy na siebie kłopoty. Potencjalne konsekwencje można wymieniać długo, natomiast tą końcową i najistotniejszą może być trwałe uszkodzenie turbiny. Koszty ewentualnych napraw mogą sięgnąć choćby kilku tysięcy złotych. A przecież wystarczy tak niewiele.
Niektórzy kierowcy po zjeździe na parking pozwalają, aby samochód pracował jeszcze przez parę minut, aby turbina ostygła. Jeszcze inni wolą ten proces wykonać jeszcze w trakcie jazdy. Nie trzeba bowiem stać na parkingu przez kilka minut. Wystarczy przez kilka kilometrów jechać znacznie spokojniej, wolniej, a układ sam się schłodzi – choćby w trakcie jazdy. Pamiętać o tym powinni przede wszystkim ci kierowcy, którzy mają starsze samochody. W nowszych mamy już nieco inne rozwiązania, które sprawiają, iż klasyczne chłodzenie turbiny nie jest konieczne. Natomiast w starszych autach musimy zadbać o to samodzielnie.
Zdjęcie główne: freepik / magnific.com

1 godzina temu













