Nowe zegarki HUAWEI WATCH GT 7 Pro oraz HUAWEI WATCH GT 7 41 mm są już w naszych rękach. Wśród nich znalazł się limonkowy WATCH GT 7 Pro i od razu zdradzę, iż moim zdaniem jest to najładniejsza wersja całej nowej rodziny. Wygląda świeżo, sportowo i znacznie ciekawiej niż kolejny bezpieczny wariant w czerni.
Pierwszy kontakt z zegarkami pokazał mi, iż Huawei nie próbował pisać serii WATCH GT 7 od nowa. To rozwinięcie bardzo udanych HUAWEI WATCH GT 6 Pro i WATCH GT 6. Ekrany o przekątnej 1,47 cala w większych modelach oraz 1,32 cala w wersji 41 mm przez cały czas oferują maksymalną jasność 3000 nitów, a deklarowany czas pracy w lekkim scenariuszu pozostał równie imponujący. Najważniejsze zmiany przyniosły nowe kolory i paski, pozycjonowanie wspomagane algorytmem AI-XDR, rozbudowane funkcje narciarskie i górskie, planowanie podjazdów rowerowych, nowe wskaźniki zdrowotne oraz HarmonyOS 6.1.
W modelu Pro przez cały czas dostajemy przy tym materiały pasujące do urządzenia z wyższej półki: tytanową kopertę, szkło szafirowe i ceramiczny bezel. Zegarek zachował też odporność 5 ATM oraz IP69. Po pierwszym kontakcie mam już listę rzeczy, które podobają mi się najbardziej, ale także jedną zmianę, bez której spokojnie mógłbym się obyć.
Podoba mi się: Huawei wreszcie mocniej bawi się kolorami
Limonkowy HUAWEI WATCH GT 7 Pro wygląda fenomenalnie. Kolor jest odważny, ale dobrze współgra z surową, kanciastą kopertą i ceramicznym bezelem. Równie udany w mojej ocenie jest żółty HUAWEI WATCH GT 7 46 mm, którego widziałem już na żywo w Warszawie. To zegarki, które od razu zwracają uwagę i nie wyglądają jak kolejne niemal identyczne urządzenia treningowe.
Duże wrażenie robią także warianty małego HUAWEI WATCH GT 7 41 mm. Do wyboru są wersje niebieska, różowa, szara i biała, ale szczególnie podobają mi się ich paski. Pastelowe kolory, ciekawsze mocowania i delikatniejsze wzory sprawiają, iż zegarek wygląda bardziej jak przemyślany dodatek niż pomniejszona kopia większego modelu. Biała wersja z zielonymi akcentami jest wyjątkowo efektowna.
Podoba mi się: narciarstwo i aktywności górskie dostały potężny pakiet nowości
Najbardziej nie mogę doczekać się sprawdzenia nowych funkcji narciarskich. Zegarki obsługują pięć rozbudowanych trybów: narciarstwo, snowboard, biegi narciarskie, a także narciarstwo i snowboard… pod dachem. Do tego dochodzą mapy ponad 3000 ośrodków, automatyczne rozpoznawanie zjazdów i przejazdów wyciągiem oraz rejestrowanie odpoczynków.

Znacznie bogatszy ma być również zestaw danych. Zegarek rozpoznaje teraz liczbę, rodzaj i częstotliwość skrętów, mierzy przeciążenia, nachylenie, prędkość, tętno, SpO2 oraz obciążenie treningowe. Algorytm AI-XDR, łączący dane GNSS z informacjami z dodatkowych czujników, ma według Huawei poprawiać odwzorowanie trasy na stoku choćby o 50 procent. Na mapach mają pojawiać się nazwy tras i wyciągów, stopnie trudności oraz poziomice.
Nie testowałem jeszcze tych możliwości w praktyce, więc na werdykt jest zdecydowanie za wcześnie. Sama liczba nowych danych pomiarowych robi jednak wrażenie i nie mogę doczekać się zimy, aby porównać zapis zegarka z rzeczywistymi przejazdami.
Z nowego systemu pozycjonowania mają skorzystać także wspinaczka, trekking i inne aktywności górskie. Gdy sygnał satelitarny jest zasłaniany przez skały, drzewa lub zabudowę, zegarek wykorzystuje między innymi czujnik IMU, aby przez cały czas odtwarzać przebieg trasy. Ulepszono też dokładność zapisu w energooszczędnym trybie biegu terenowego, marszu i wspinaczki górskiej.
Ciekawie wygląda ponadto planowanie podjazdów podczas jazdy na rowerze. Zegarek może uprzedzić, ile podjazdów znajduje się na trasie. Może też podać odległość do kolejnego, jego długość i średnie nachylenie, a po wszystkim zsumować czas wspinania. Doszły również alerty przed ostrymi zakrętami i wyznaczanie progu mleczanowego.
Podoba mi się: nowe dane mają być łatwiejsze do wykorzystania
Huawei dołożył także wskaźnik gotowości fizycznej, wyliczany między innymi na podstawie snu, nocnej zmienności rytmu serca, stresu i aktywnych kalorii. Wynik ma trafiać do porannego podsumowania, które podpowie, czy organizm jest gotowy na mocny trening. Brzmi znajomo? Mam deja vu z dedykowanego biegaczom HUAWEI Watch GT Runner 2.
Pojawiły się też rejestrowanie posiłków i wypitej wody, krótkie treningi na nadgarstku oraz możliwość szybkiego sprawdzania danych zdrowotnych bliskich osób. Przydatność tych funkcji ocenię dopiero w pełnej recenzji.
Podoba mi się: bateria przez cały czas jest jednym z najmocniejszych argumentów
Huawei nie zwiększył maksymalnego czasu pracy względem serii GT 6, ale trudno mieć o to pretensje. HUAWEI WATCH GT 7 Pro 46 mm oraz WATCH GT 7 46 mm mają działać do 21 dni w lekkim scenariuszu użytkowania. Mniejszy WATCH GT 7 41 mm oferuje do 14 dni. W dużych modelach producent deklaruje ponadto do 51 godzin działania podczas biegu lub biegu terenowego oraz do 44 godzin w trybie rowerowym. Realnie nasze testy wcześniejszych modeli dowiodły już, iż prędzej padnie użytkownik, niż bateria.
Wszystko powyższe to wartości podawane przez Huawei, a rzeczywiste wyniki sprawdzę dopiero podczas dłuższych testów. Już teraz wiem jednak, iż nie jest to zegarek, który trzeba zdejmować z ręki co wieczór albo co drugi dzień. Używam go od kilku dni, trenuję z nim codziennie i jeszcze go nie ładowałem.
Nie podoba mi się: pasek chowany do wewnątrz
Huawei zastosował tu konstrukcję EasyCross, w której luźną końcówkę paska wsuwa się do środka, pod część przylegającą do nadgarstka. Rozumiem zalety tego rozwiązania. Pasek nie odstaje, wygląda schludniej i nie wysunie się samoczynnie z dwóch szlufek, co czasem zdarza się w klasycznej konstrukcji. Ma to jednak swoją cenę: zegarek zapina się wolniej i mniej intuicyjnie.
Jeśli ktoś, tak jak ja, odruchowo zapina zegarek od razu na określoną dziurkę, może nie zostawić sobie wystarczająco dużo luzu, aby wsunąć końcówkę pod spód. Trzeba wyrobić sobie nawyk luźniejszego zapinania, ułożyć pasek, a dopiero później dopasować go na nadgarstku. Da się do tego przyzwyczaić, ale na razie odbieram tę zmianę jako wprowadzoną trochę na siłę.
Podoba mi się (bonus): ceny, ale to tajemnica
Nie mogę jeszcze podać cen ani warunków polskiej oferty premierowej, ponieważ obowiązuje mnie embargo. Mogę napisać jedynie tyle, iż na dzień polskiej premiery przygotowano bardzo atrakcyjne ceny i obniżki, a sam producent nie kroczy drogą obraną przez wielu konkurentów. Lepszą cenę będzie można uzyskać także dzięki wykonaniu już teraz określonych działań wskazanych przez Huawei. Na wszystkie konkrety musicie jednak jeszcze zaczekać. I już teraz zdradzę, iż warto.
Huawei potrafi robić dobre zegarki, a seria HUAWEI WATCH GT 7 nie jest w tej kwestii wyjątkiem.
Po kilku dniach HUAWEI WATCH GT 7 Pro i WATCH GT 7 41 mm robią bardzo dobre wrażenie. przez cały czas są fenomenalnie wykonane, świetnie wyglądają, a pierwsze wskazania czujników nie odbiegają od pomiarów poprzedników. Do tego dochodzi bardzo długi czas pracy: do 21 dni w większych modelach i do 14 dni w wersji 41 mm przy lekkim użytkowaniu. Na ostateczny werdykt jest jednak zdecydowanie za wcześnie. Za jakiś czas opublikujemy pełną recenzję, w której dokładnie sprawdzę baterię, GPS oraz pomiary zdrowotne i sportowe.
Źródło: mat. własny

1 godzina temu
















