Młody, zdrowy motocyklowy zapaleniec kilka potrzebował do szczęścia. Przede wszystkim, jakiś skuter, bo nie miał jeszcze żadnych uprawnień poza kartą motorowetową zdaną w obskurnej sali gimnastycznej jakiejś podstawówki. Oprócz tego parę złotych na jakąś gazetę motocyklową, trochę paliwa i Cheeseburgera z Maka za 2 zł. Ale młody człowiek marzył, chciał szybciej, chciał mielić biegami, a nie zajeżdżać wariator. W moim środowisku, ale pewnie wielu innych również, ludzie chcieli mieć w sumie trzy sprzęty -