
Globalny rynek motoryzacyjny mocno weryfikuje plany producentów, a Volvo boleśnie odczuwa ochłodzenie nastrojów w dwóch kluczowych mocarstwach. W trzymiesięcznym okresie zakończonym w październiku 2026 roku szwedzka marka dostarczyła globalnie 141 656 samochodów, co oznacza spadek o 16% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Za tym tąpnięciem kryje się jednak zaskakujący paradoks: podczas gdy spalinowe modele i hybrydy gwałtownie tracą grunt pod kołami, popyt na czyste elektryki w Europie rośnie wbrew rynkowym trendom.
Chiny dociskają, Amerykanie tną dopłaty
Spadek łącznego wolumenu o ponad 27 tysięcy aut to bezpośredni efekt sytuacji na dwóch największych rynkach pozaeuropejskich. W Chinach lokalna, agresywna konkurencja cenowa ze strony rodzimych producentów oraz słabe otoczenie makroekonomiczne zepchnęły Volvo do defensywy. Z kolei w Stanach Zjednoczonych nastroje konsumentów mocno ostygły, a likwidacja federalnych dopłat do zakupu aut elektrycznych i hybrydowych odcięła sporą część popytu.
Najmocniej po kieszeni dostały tradycyjne konstrukcje spalinowe i miękkie hybrydy, których sprzedaż stopniała o 28% (do 64 139 sztuk). Wyraźny regres zaliczyły również hybrydy plug-in (PHEV) – spadek o 30% (do 28 857 egzemplarzy). W efekcie władze koncernu otwarcie przyznają, iż w Chinach zamiast walki o wolumeny skupiają się na ratowaniu rentowności, a w USA muszą ratować bilans odświeżoną gamą hybrydową.
Volvo EX60. Góry, owce i pierwszy elektryk?
Elektryczny paradoks i kolejka po EX60
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w segmencie aut w pełni elektrycznych (BEV). Ich globalna sprzedaż wzrosła o 27% (do poziomu 48 660 sztuk) i stanowi już 34% całego wolumenu marki. jeżeli doliczyć do tego modele PHEV, samochody z wtyczką odpowiadają w tej chwili za 55% całkowitej sprzedaży Volvo.
Prawdziwym bastionem szwedzkiej marki pozostaje Europa, gdzie transformacja nie zwalnia tempa. Lokomotywą napędową staje się elektryczny Volvo EX60. Mimo iż fabryki dopiero mozolnie rozkręcają tempo produkcji tego bardzo obiecującego SUV-a, a wąskie gardła w łańcuchach dostaw opóźniają wydawanie aut klientom, portfel zamówień na ten model przekroczył już 50 000 sztuk. To jasny sygnał: europejski klient przez cały czas chce kupować bezemisyjne auta ze Skandynawii, o ile dostaje technologicznego następcę sprawdzonego bestsellera.
Jeśli artykuł Volvo traci w Chinach i USA, ale ucieka do przodu. Sprzedaż spada, a na EX60 czeka już 50 tysięcy chętnych nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

3 godzin temu












