Francuzi z DS mówią "no, no, no" nadwoziu SUV. Ich nowe auto wraca do korzeni

2 godzin temu
To koniec eksperymentu, który nie do końca wypalił. DS Automobiles podjęło odważną decyzję: nadchodząca generacja modelu DS 3 przestanie udawać crossovera. Marka wraca do korzeni i chce powtórzyć sukces pierwszej, kultowej "trójki" z 2010 roku, która sprzedała się w niemal pół miliona egzemplarzy.


Obecny na rynku DS 3 Crossback (dziś po prostu DS 3) nie stał się hitem na miarę swojego poprzednika. Klienci tęsknili za stylem, który oferował pierwszy hatchback sygnowany jeszcze logo Citroena.

Thierry Métroz, szef designu DS, nie gryzie się w język. W jednym z ostatnich wywadów dla portalu Auto Express podczas Brussels Motor Show powiedział, iż DS "potrzebuje samochodu o dużej sprzedaży, z atrakcyjną ceną i fantastycznym designem".

Nowy DS 3 hatchback ma być "łamaczem kodów". Projektanci rezygnują z podwyższonego nadwozia na rzecz dynamicznej, niskiej sylwetki. Choć auto zyska drugą parę drzwi (będzie ich teraz pięć), klamki zostaną ukryte, by zachować czystość linii i poprawić aerodynamikę.

Co ciekawe, mimo trendu na SUV-y, DS nie planuje równolegle wersji uterenowionej. To ma być jeden, konkretny i niezwykle kreatywny projekt.

Czy to będzie mały elektryk z duszą?


Pod awangardowym nadwoziem znajdzie się zupełnie nowa platforma STLA Small, z której w 2027 roku skorzystają też przyszłe generacje Peugeota 208 czy Opla Corsy. Choć platforma była projektowana głównie pod napęd elektryczny, zmiana rynkowych nastrojów sprawia, iż pod maskę mogą trafić również napędy hybrydowe.

Czego możemy się spodziewać w wersji EV? Przede wszystkim akumulatorów o pojemności do 80 kWh (dla porównania, dziś to około 51 kWh), silników o mocy od 130 KM do choćby 220 KM oraz... systemu steer-by-wire (elektroniczny układ kierowniczy bez mechanicznego połączenia).

Mimo sportowych ambicji, Métroz podkreśla, iż DS nie chce być marką sportową jak Alfa Romeo. "Naszym celem jest balans między dynamiką a sofistykacją" – mówi. Priorytetem pozostaje komfort i wyrafinowanie, czyli DNA francuskiej marki premium.

Walka o cenę


Jednym z największych problemów obecnego modelu jest jego cena, startująca w okolicach 32 tysięcy funtów (ponad 160 tys. zł), co skutecznie odstraszało klientów. Nowy szef DS, Xavier Peugeot, oraz Thierry Métroz wiedzą, iż aby walczyć z takim rywalem jak Renault 5, cena musi być znacznie niższa.

Projektanci biorą na warsztat to, co w DS najlepsze: dwukolorowe malowanie, charakterystyczne oświetlenie i wysoką jakość materiałów, ale pakują to w formę, która ma być bardziej dostępna.

Czy powróci słynna "płetwa rekina" na słupku B? Decyzja jeszcze nie zapadła, ale szef designu sugeruje, iż jeżeli się pojawi, to w bardziej subtelnej formie, by nie zakłócać płynnych linii hatchbacka.

Nowy rozdział w historii francuskiej marki zacznie się pisać około 2027 roku. To właśnie wtedy nowa platforma trafi do produkcji, a DS 3 spróbuje odzyskać serca klientów w Europie, w tym w Wielkiej Brytanii i Niemczech, gdzie pierwsza generacja była prawdziwym hitem.

Jeśli Francuzom uda się połączyć design premium z rozsądną wyceną, możemy być świadkami wielkiego powrotu na szczyt.

Idź do oryginalnego materiału