Ferrari przeciwstawia się gniewowi Montezemolo

2 godzin temu

Włoski producent luksusowych samochodów sportowych Ferrari, przez cały czas korzystający z popytu ze strony zamożnych klientów, podniósł swoje roczne cele. Firma z siedzibą w Maranello ogłosiła w czwartek, iż spodziewa się wzrostu skorygowanego zysku przed odsetkami, podatkami, amortyzacją i umorzeniami (EBITDA) z 2,7 mld euro w roku poprzednim do co najmniej 2,9 mld euro w 2026 roku.

W drugim kwartale firma zarobiła również więcej na swojej podstawowej działalności, niż przewidywali eksperci. Dzięki wysokiemu popytowi portfele zamówień na rok 2027 są już w pełni zapełnione, powiedział prezes Ferrari, Benedetto Vigna . Akcje Ferrari wzrosły w pewnym momencie choćby o 4 procent, osiągając nowy rekord w tym roku. Jednak rekordowy poziom prawie 493 euro z wiosny 2025 roku jest wciąż odległy.

Powiększ obraz

„Mam nadzieję, iż usuną z tego samochodu tego chuligana”: były dyrektor generalny Luca di Montezemolo nie ma czasu w elektryczne Ferrari „Luce” – ale bogaci chińscy klienci najwyraźniej tak.

Ironią jest to, iż „Luce” rzuca światło na sytuację zamówień

Jak na ironię, pierwsze w pełni elektryczne Ferrari, „Luce”, daje firmie powód do optymizmu. Samochód elektryczny, opracowany częściowo przez projektanta Apple, Jony’ego Ive’a (59), spotkał się z ostrą krytyką, gdy został zaprezentowany wiosną. Były szef Ferrari, Luca Cordero di Montezemolo (78), ledwo powstrzymywał się od śmiechu: „Ryzykujemy zniszczenie mitu Ferrari” – grzmiał Montezemolo w rozmowie z włoską agencją prasową ANSA. „Mam nadzieję, iż przynajmniej pozbędą się tego kłusującego konia” – dodał. W końcu „Luce” to samochód, „którego Chińczycy z pewnością nie skopiują”.

Legenda Ferrari, Montezemolo, mogła się mylić w swojej ocenie. „ Financial Times” doniósł, iż model Luce, którego cena zaczyna się od 550 000 euro, osiągnął już swoje cele sprzedażowe na 2026 rok – głównie dzięki dużemu popytowi ze strony Chin. Chociaż Ferrari nie publikuje oficjalnych celów sprzedaży swoich samochodów, „FT”, powołując się na osoby z wewnątrz, donosi, iż producent samochodów z Maranello planuje sprzedać w tym roku około 500 egzemplarzy modelu Luce – i już ma wystarczającą liczbę zamówień, aby pokryć tę liczbę. Wygląda na to, iż model Luce opiera się gniewowi Montezemolo.

Więcej opcjonalnych dodatków i wyższe ceny prowadzą do większych zysków

Co więcej, Ferrari korzysta z faktu, iż klienci domagają się droższych opcji wyposażenia, co pozwala na sprzedaż oferowanych samochodów po znacznie wyższych cenach. Dowodem na to jest drugi kwartał: chociaż włoski producent sprzedał 3366 samochodów, o 128 mniej niż rok wcześniej, przychody i tak wzrosły o 8% do 1,94 mld euro. To pokazuje trend w kierunku droższych pojazdów.

Zysk operacyjny Ferrari (EBITDA) wzrósł o 7 procent do 755 milionów euro. Zysk netto wzrósł o 9 procent do 463 milionów euro. W drugim kwartale specjalna edycja F80 – limitowana wersja w cenie 3,6 mln euro – również zwiększyła przychody firmy. Prezes Ferrari, Vigna, powiedział, iż po wprowadzeniu na rynek elektrycznego Ferrari Luce i 12-cylindrowego manualnego silnika z manualną skrzynią biegów, firma dysponuje teraz pełną gamą produktów. „Spodziewamy się, iż popyt utrzyma się na stabilnym poziomie” – dodał, odnosząc się do portfela zamówień, który w całości pokrywa już rok 2027.

Sugeruje to, iż włoska ikona lepiej niż konkurencja radzi sobie z przejściem na elektromobilność. Jaguar Land Rover wywołał poruszenie w 2024 roku, zmieniając markę na markę premium wyłącznie elektryczną. Porsche musiało dokonać znacznych odpisów po radykalnej zmianie w segmencie pojazdów elektrycznych i przekierować inwestycje z powrotem na modele benzynowe i hybrydowe. Lamborghini niedawno porzuciło plany dotyczące swojego pierwszego samochodu całkowicie elektrycznego i zamiast tego wprowadzi na rynek hybrydę typu plug-in. Vigna jest zachwycona liczbą zamówień na Luce – i nie będzie tego ukrywać podczas kolejnego spotkania z poprzednikiem, Montezemolo.
Idź do oryginalnego materiału