Dakar wraca do domu? Wielka zmiana w planach na 2027 rok

moto-przestrzen.pl 1 godzina temu

Przez lata był symbolem afrykańskiej przygody, walki z pustynią i pokonywania własnych granic. Później przeniósł się do Ameryki Południowej, a od 2020 roku jego domem stała się Arabia Saudyjska. Teraz Rajd Dakar szykuje się do kolejnego zwrotu. W styczniu 2027 roku ma wrócić do Afryki, a zanim zawodnicy ruszą na pustynne odcinki, czeka ich również europejski epizod. To jedna z największych zmian w historii imprezy ostatnich lat.

Dakar opuszcza Arabię Saudyjską

Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, iż kolejna edycja Dakaru ponownie odbędzie się w Arabii Saudyjskiej. Organizatorzy przygotowywali trasę, która miała zapewnić zawodnikom ponad 5000 km odcinków specjalnych. Sytuacja na Bliskim Wschodzie pokrzyżowała jednak te plany.

Według informacji opublikowanych przez Enduro21 organizator, Amaury Sport Organisation (ASO), poinformował zespoły o przeniesieniu rajdu do Europy i Afryki. Powodem są obawy dotyczące bezpieczeństwa w regionie. Wcześniej rozważano również zmianę trasy w samej Arabii Saudyjskiej, tak aby ominąć bardziej zagrożone obszary.

Ostatecznie na stole pojawił się inny scenariusz. Dakar ma opuścić kraj, który gościł imprezę przez ostatnie siedem edycji, i wrócić na afrykańskie bezdroża.

To nie będzie jednak dokładne odtworzenie dawnego rajdu. Zmieni się układ trasy, a sama rywalizacja ma rozpocząć się od prologu w Europie. Szczegóły dotyczące lokalizacji startu i mety wciąż czekają na oficjalne potwierdzenie.

Najpierw Europa, później afrykańska przygoda

Według branżowych doniesień Dakar 2027 ma rozpocząć się 9 stycznia, czyli później niż tradycyjnie. Zamiast noworocznego startu zawodników czeka europejski prolog, po którym uczestnicy przeprawią się promem do Afryki.

Wśród możliwych lokalizacji europejskiego początku imprezy wymieniane są Hiszpania i Portugalia. Główna część rywalizacji ma natomiast odbyć się w Maroku, które od lat jest ważnym miejscem na mapie rajdów terenowych.

Plan zakłada 12 etapów, dzień odpoczynku i wymagający etap maratoński, podczas którego zawodnicy będą musieli szczególnie uważać na stan swoich maszyn. Według wstępnych informacji meta ma zostać osiągnięta 22 stycznia.

Na razie nie wszystkie szczegóły są przesądzone, a podawane przez media informacje o długości trasy różnią się. Pewne jest natomiast, iż ewentualny powrót do Afryki nie oznacza odtworzenia wieloetapowej trasy prowadzącej przez kilka afrykańskich państw, jak w dawnych czasach.

Powrót do korzeni, ale nie do dawnego Dakaru

Dla wielu kibiców słowo Dakar wciąż przywołuje obrazy samochodów i motocykli pędzących przez afrykańskie pustynie, zmagających się z wydmami, upałem i nieprzewidywalną trasą. To właśnie Afryka była przez lata naturalnym tłem tej imprezy.

W 2008 roku rajd został odwołany z powodu zagrożeń bezpieczeństwa, a później przeniósł się do Ameryki Południowej. Od 2020 roku rywalizacja odbywa się w Arabii Saudyjskiej, gdzie ogromne przestrzenie pustynne pozwoliły stworzyć wymagające trasy i utrzymać charakterystyczny dla Dakaru poziom trudności.

Powrót na kontynent, z którym impreza była związana przez większość swojej historii, ma więc znaczenie symboliczne. Nie oznacza jednak powrotu do czasów, gdy zawodnicy przemierzali wiele państw, a meta znajdowała się w Senegalu.

Dziś organizatorzy muszą brać pod uwagę znacznie więcej czynników, przede wszystkim bezpieczeństwo zawodników, ekip serwisowych i kibiców. Maroko daje możliwość przygotowania wymagającej rywalizacji w bardziej ograniczonym obszarze, bez konieczności prowadzenia całego rajdu przez kilka państw regionu.

Co ciekawe, mimo zmiany lokalizacji impreza ma zachować nazwę Rajd Dakar. To marka rozpoznawalna na całym świecie, niezależnie od tego, gdzie ostatecznie wytyczona zostanie trasa.

Co ta zmiana oznacza dla zawodników?

Przeniesienie imprezy na inny kontynent to nie tylko kwestia zmiany krajobrazu. Dla zespołów oznacza również konieczność przeorganizowania transportu samochodów, motocykli, części zamiennych i całego zaplecza technicznego.

Zmiana trasy może wpłynąć także na sam charakter rywalizacji. Maroko oferuje zarówno piaszczyste odcinki, jak i kamieniste fragmenty, na których liczą się precyzja jazdy, nawigacja i umiejętność oszczędzania sprzętu. W Dakarze nie wystarczy być szybkim. Trzeba jeszcze dotrzeć do mety, a jeden błąd może kosztować zawodnika wiele godzin.

Nie będzie więc łatwiej tylko dlatego, iż rajd odbędzie się w innym miejscu. Zmieni się otoczenie, ale podstawowe wyzwania pozostaną takie same: zmęczenie, awarie, trudna nawigacja i presja, która rośnie z każdym kolejnym etapem.

Dakar 2027 może przejść do historii

Jeśli zapowiadana zmiana zostanie oficjalnie potwierdzona, przyszłoroczna edycja będzie wyjątkowa. Po latach rywalizacji w Arabii Saudyjskiej Dakar ponownie zawita do Afryki, a europejski prolog doda całej imprezie nowy element.

Nie będzie to powrót do dokładnie takiego Dakaru, jaki pamiętają kibice sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Świat motorsportu się zmienił, a organizacja tak ogromnego przedsięwzięcia wymaga dziś uwzględnienia wielu ograniczeń. Mimo to sama perspektywa rywalizacji na afrykańskich bezdrożach ma w sobie coś wyjątkowego.

Dakar od zawsze był czymś więcej niż wyścigiem. To opowieść o przygodzie, wytrzymałości i ludziach, którzy podejmują się zadania, które dla większości z nas byłoby niewyobrażalne. W styczniu 2027 roku ta opowieść może ponownie zaprowadzić ich do Afryki.

Pozostaje czekać na oficjalne ogłoszenie trasy. Jedno jest pewne: jeżeli plany się potwierdzą, na początku przyszłego roku Dakar napisze kolejny rozdział swojej niezwykłej historii.

Idź do oryginalnego materiału