Cztery zmiany lidera jednego dnia. Dramatyczny pierwszy etap Rajdu Paragwaju

rallyandrace.pl 49 minut temu
Zdjęcie: Cztery zmiany lidera jednego dnia. Dramatyczny pierwszy etap Rajdu Paragwaju


Sami Pajari prowadzi po pierwszym etapie Rajdu Paragwaju. Piątkowa rywalizacja przyniosła ogromne problemy większości kierowców Rally1, a po ośmiu odcinkach specjalnych Fin ma 11,9 sekundy przewagi nad Haydenem Paddonem. Elfyn Evans traci do lidera 56,3 sekundy, natomiast czwarty Adrien Fourmaux jest już 1:51,3 za czołówką.

Piątek rozpoczął się od niespodziewanego prowadzenia Olivera Solberga, który wygrał dwa pierwsze odcinki. Toyota nie zdołała jednak utrzymać tempa po problemach na pierwszym przejeździe Yerbatera. Solbergowi zgasł silnik podczas hamowania, a później zaczął tracić ciśnienie prawej tylnej opony. W efekcie stracił niemal cztery minuty.

Na czele po porannej pętli znalazł się Hayden Paddon. Nowozelandczyk, startujący w najwyższej kategorii na szutrze po raz pierwszy od 2018 roku, wykorzystał problemy rywali i przed południowym serwisem miał 23,9 sekundy przewagi nad Joshem McErleanem oraz 26,7 sekundy nad Elfynem Evansem.

Po serwisie sytuacja ponownie zaczęła się zmieniać.

Adrien Fourmaux wygrał drugi przejazd Cambyreta, a następnie okazał się najszybszy również na Nueva Alborada. Paddon miał jednak problemy z prawą przednią oponą, która zaczęła się rozwarstwiać. Strata pozwoliła Evansowi objąć prowadzenie w rajdzie, choć jego przewaga nad Paddonem wynosiła zaledwie 0,5 sekundy.

Kolejny przejazd 33,88-kilometrowego Yerbatera ponownie przyniósł jednak prawdziwą loterię z ogumieniem.

Evans zaczął mieć problemy z prawą tylną oponą. Ta ostatecznie całkowicie się rozpadła, zmuszając lidera mistrzostw świata do przejechania końcowych kilometrów na samej feldze. Walijczyk stracił ogromną część przewagi i spadł na trzecie miejsce.

Problemy ominęły tym razem Pajarego. Fin przejechał najdłuższy odcinek dnia bez większych przygód i uzyskał najlepszy czas, o zaledwie 0,1 sekundy pokonując Solberga. Dzięki temu wysunął się na pierwsze miejsce w klasyfikacji.

Paddon również nie uniknął kłopotów. Do mety Yerbatera dotarł z rozwarstwioną lewą tylną oponą i stracił 20,8 sekundy do Pajarego. Wystarczyło to jednak, by utrzymać drugą pozycję.

„To był dla mnie bardzo czysty przejazd. Myślę, iż to trochę loteria, czy przebijesz oponę, czy nie. Muszę być zadowolony z tego, jak pojechaliśmy. To wciąż początek rajdu, a już wydarzyło się tak wiele” – powiedział Pajari.

Fin miał przed ostatnią próbą dnia 12,4 sekundy przewagi nad Paddonem. Na krótkim superoesie Autodromo Alfredo Scheid stracił tylko pół sekundy, dzięki czemu zakończył piątek na czele z przewagą 11,9 sekundy.

Dla Pajarego jest to kolejny istotny krok w walce o trzecią z rzędu wygraną w mistrzostwach świata. Po zwycięstwach w Estonii i Finlandii młody kierowca Toyoty znajduje się w znakomitej sytuacji również w Paragwaju.

„Po tych wszystkich szalonych wydarzeniach jesteśmy w bardzo dobrym miejscu w klasyfikacji, ale dopiero skończył się piątek. Myślę, iż kolejne dni będą najbardziej wymagające. Na razie jest całkiem dobrze” – podsumował.

Paddon zakończył dzień na drugim miejscu, co jest znakomitym wynikiem po jego powrocie do szutrowej rywalizacji w najwyższej kategorii. Nowozelandczyk prowadził choćby w rajdzie, a mimo problemów z oponami na obu popołudniowych odcinkach przez cały czas pozostaje jednym z kandydatów do zwycięstwa.

„Myślę, iż każdy miał jakieś problemy. jeżeli możemy przebić opony na dwóch odcinkach i przez cały czas być w kontakcie z czołówką, to mieliśmy jednocześnie pecha i szczęście. To był trudny dzień, a przerażające jest to, iż moim zdaniem będzie to najłatwiejszy dzień tego rajdu” – stwierdził Paddon.

Trzeci Evans traci do Nowozelandczyka 44,4 sekundy. Lider mistrzostw świata miał problemy z rozwarstwiającymi się oponami podczas obu przejazdów Yerbatera. Na OS6 udało mu się na krótko objąć prowadzenie, ale kolejna awaria ogumienia przekreśliła szanse na utrzymanie pierwszej pozycji.

Czwarty jest Fourmaux. Francuz ma 1:51,3 straty do lidera, choć pod względem czystego tempa był jednym z najszybszych kierowców piątku. Wygrał aż cztery z ośmiu odcinków, ale podczas porannego przejazdu Yerbatera stracił niemal 90 sekund na wymianę opony. Na popołudniowej próbie ponownie miał problemy i do mety dotarł z przebitymi obiema tylnymi oponami.

„Znacie mnie, nie poddam się. Będę naciskał do końca i zobaczymy, gdzie będziemy” – zapowiedział Fourmaux.

Piątkową czołową piątkę zamknął Josh McErlean. Kierowca M-Sport Forda był drugi po porannej pętli i po OS6 tracił do lidera zaledwie 9,8 sekundy. Na Yerbatera musiał jednak zatrzymać się, aby wymienić koło, przez co stracił ponad dwie minuty.

Szósty jest bohater gospodarzy Diego Domínguez. Paragwajczyk prezentuje się znakomicie samochodem Rally2 i jednocześnie prowadzi w WRC2, mając 39,4 sekundy przewagi nad siódmym Gusem Greensmithem. Ósmy jest Solberg, który po porannych problemach traci do Pajarego 3:33,3.

Piątkowa lista pechowców była znacznie dłuższa. Takamoto Katsuta rolował już około dwóch kilometrów po starcie pierwszego odcinka, Thierry Neuville odpadł po uszkodzeniu lewego tylnego zawieszenia, a ubiegłoroczny zwycięzca Sébastien Ogier zakończył dzień już na OS3, gdy nie wytrzymała prowizoryczna naprawa uszkodzonego zawieszenia.

Przed zawodnikami jeszcze dwie dni rywalizacji, a sobota może okazać się jeszcze trudniejsza. Prognozy przewidują intensywne opady deszczu, a na załogi czeka 137,34 km odcinków specjalnych. W programie znalazły się między innymi zupełnie nowy Bella Vista Sur oraz wieczorny superoes Encarnación Costanera.

Idź do oryginalnego materiału