Chińskie samochody mają problem z ubezpieczeniem. Powód jest bardziej złożony, niż się wydaje

moto-przestrzen.pl 35 minut temu

Chińskie samochody coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w Europie, ale wraz z ich popularnością wychodzą na jaw problemy, których wcześniej nie było widać. Jeden z holenderskich ubezpieczycieli ograniczył możliwość ubezpieczania części nowych marek. Powód? Nie chodzi o jakość czy bezpieczeństwo samochodów.

Holenderski ubezpieczyciel Univé wprowadził ograniczenia dotyczące ubezpieczania samochodów wybranych marek. Na liście znalazły się przede wszystkim chińskie firmy, w tym Omoda, Jaecoo, Leapmotor, Changan i Voyah. W przypadku części innych marek dostępne ma być wyłącznie podstawowe ubezpieczenie OC.

To może wyglądać jak poważny problem chińskich producentów. Powód decyzji Univé jest jednak bardziej praktyczny.

Problemem są części i naprawy

Ubezpieczyciel zwraca uwagę przede wszystkim na dostępność części zamiennych, dokumentację techniczną oraz zaplecze serwisowe. o ile samochód po kolizji przez wiele tygodni czeka na element potrzebny do naprawy, rosną również koszty po stronie firmy ubezpieczeniowej.

Nie chodzi tylko o samą część. Samochód pozostaje wtedy unieruchomiony, a ubezpieczyciel może przez długi czas finansować auto zastępcze. Do tego dochodzą koszty przechowywania uszkodzonego pojazdu i obsługi całej szkody.

Dla właściciela samochodu sytuacja również nie jest idealna. choćby niewielka stłuczka może oznaczać dłuższy pobyt auta w serwisie, jeżeli potrzebnego elementu nie ma w lokalnym magazynie.

Univé wskazuje właśnie na ten problem jako jeden z powodów ograniczenia swojej oferty. Według firmy nowe marki mogą mieć dobre samochody, ale ich zaplecze posprzedażowe nie zawsze rozwija się równie gwałtownie jak sprzedaż.

Na liście są nie tylko chińskie marki

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Całej sprawy nie można sprowadzić wyłącznie do hasła „ubezpieczyciel nie chce chińskich samochodów”.

Na liście znalazły się również marki spoza Chin. KGM pochodzi z Korei Południowej, VinFast z Wietnamu, a Lucid ze Stanów Zjednoczonych. Widać więc, iż problemem nie jest samo pochodzenie samochodu.

Znacznie ważniejsze jest to, jak dobrze producent przygotował europejskie zaplecze. Liczy się dostępność części, liczba warsztatów, dokumentacja techniczna oraz możliwość szybkiego przeprowadzenia naprawy.

To zresztą istotna informacja dla klientów. Kupując samochód nowej marki, warto patrzeć nie tylko na cenę, wyposażenie i gwarancję. Równie ważne jest to, co stanie się po kolizji.

Czy taki problem może pojawić się w Polsce?

Na razie nie ma podstaw, żeby twierdzić, iż polscy ubezpieczyciele zamierzają masowo rezygnować z ubezpieczania chińskich samochodów.

Nie oznacza to jednak, iż temat można całkowicie zignorować. Chińskie marki gwałtownie zwiększają sprzedaż w Europie, a ich sieci serwisowe i magazyny części przez cały czas są na etapie rozwoju.

To szczególnie istotne w przypadku marek, które dopiero wchodzą na dany rynek. Samochód może być dostępny od ręki, ale część potrzebna do jego naprawy już niekoniecznie.

I właśnie dlatego decyzja Univé może być ważnym sygnałem dla całego rynku. Nie dlatego, iż chińskie samochody nagle stały się trudne do ubezpieczenia, ale dlatego, iż ubezpieczyciele zaczynają dokładniej przyglądać się temu, ile naprawdę kosztuje obsługa szkody w przypadku nowych marek.

Dla kierowcy może mieć to znaczenie

Przy zakupie samochodu coraz ważniejsze będzie więc nie tylko to, ile kosztuje nowe auto. Warto sprawdzić również, jak wygląda sieć serwisowa, gdzie znajdują się magazyny części i jakie są warunki ubezpieczenia konkretnego modelu.

Decyzja holenderskiego Univé pokazuje, iż słabo rozwinięte zaplecze serwisowe może w pewnym momencie stać się problemem nie tylko dla właściciela samochodu, ale również dla ubezpieczyciela.

Na razie jest to przede wszystkim problem dotyczący wybranych marek i konkretnego rynku. Nie ma jednak wątpliwości, iż wraz z rosnącą liczbą chińskich samochodów w Europie temat dostępności części i kosztów napraw będzie coraz ważniejszy.

Idź do oryginalnego materiału