„Zastanawiam się, jak Chińczycy przewrócą stolik w kwestii cen, skoro mamy do czynienia z rynkiem przesyconym konkurencją i dotowanym przez państwo” – tak Jim Farley, szef Ford Motor Company, opisał zagrożenie ze strony chińskiego przemysłu motoryzacyjnego. Nazwał go wielką niewiadomą, czynnikiem którego nikt nie potrafi przewidzieć. I rzeczywiście – to, co dzieje się w Chinach, przypomina burzę doskonałą: olbrzymia produkcja wspierana przez rząd, coraz słabsza sprzedaż w kraju i w efekcie – lawina tanich aut zalewająca świat. Dla zachodnich koncernów to scenariusz apokaliptyczny.
To już nie teoria. W 2025 roku giganci z Detroit i Europy stracili dziesiątki miliardów dolarów i musieli wycofać się z planów, które jeszcze niedawno uważali za jedyną drogę do przyszłości – całkowitej elektryfikacji floty.
Miliardowe straty i odwrót od samochodów elektrycznych
Liczby nie kłamią. Ford zakończył 2025 rok ze stratą 8,2 miliarda dolarów, mimo iż przychody były rekordowe. Ale prawdziwy cios to odpisy na kwotę 19,5 miliarda – efekt porzucenia programów rozwoju elektryków i zerwania współpracy z koreańskim producentem baterii SK On.
Ford nie jest sam. General Motors i Stellantis (właściciel Chryslera, Jeepa i Peugeota) też ogłosiły gigantyczne straty. Razem z Volkswagenem to już ponad 55 miliardów dolarów spisanych na straty. To trzęsienie ziemi w branży. Zachodnie koncerny, które wpompowały miliardy w rozwój elektryków, nagle odkryły, iż nie mają szans w konkurencji cenowej z Chińczykami, którzy mają tańszą produkcję i lepszą technologię.
Co ciekawe, giełda to pochwaliła. Kiedy Ford i GM ogłosiły cięcia w programach elektrycznych aut, ich akcje poszły w górę. Inwestorzy uznali, iż firmy w końcu „wróciły na ziemię” i skupiają się na zarabianiu pieniędzy tu i teraz. Ale to tylko odroczenie wyroku – pytanie o przyszłość zachodniej motoryzacji wciąż wisi w powietrzu.
Skąd bierze się przewaga chińskich producentów
Jak to możliwe, iż firmy z wieloletnią tradycją zostały tak gwałtownie zepchnięte na boczny tor? Chińczycy nie wygrywają dzięki jednemu atutowi – to połączenie kilku czynników, które budowali przez ostatnie dwadzieścia lat.
| Filar chińskiej przewagi | Opis |
| Niskie koszty produkcji | Bezlitosna konkurencja na gigantycznym rynku krajowym, ogromna skala produkcji, pełna kontrola nad łańcuchem dostaw (zwłaszcza baterie – tu królują CATL i BYD) i tańsza siła robocza. To przewaga, której nie da się gwałtownie skopiować. |
| Start od zera | Chińscy producenci budowali swoje auta od podstaw, bez bagażu silników spalinowych. Mogli więc skupić się na tym, co dziś liczy się najbardziej: oprogramowaniu, sztucznej inteligencji i wygodzie użytkowania. Dla współczesnego kierowcy, zwłaszcza w Chinach, to ważniejsze niż moc silnika. |
| Wsparcie państwa | Wprawdzie bezpośrednie dopłaty do zakupu elektryków się skończyły, ale rząd wciąż pompuje pieniądze w infrastrukturę ładowania, daje tanie kredyty producentom i wspiera eksport. Powstał kompletny ekosystem – od kopalni po fabryki baterii i oprogramowanie. |
| Brutalna walka na rynku krajowym | Wojna cenowa w latach 2023-2025 kosztowała branżę 68 miliardów dolarów. Słabsi wypadli z gry, a ci, którzy przetrwali – BYD, SAIC, Chery, Geely – to teraz zahartowane w boju maszyny do zarabiania. |
Paradoks chiński: słabnący rynek krajowy, rosnący eksport
Ostrzeżenia szefa Forda nie wzięły się znikąd. W styczniu 2026 roku sprzedaż aut w Chinach spadła o ponad 12% w porównaniu z rokiem wcześniejszym – do 1,79 miliona sztuk. Powodem jest wygaśnięcie dopłat i nasycenie rynku. Producenci mają ogromne moce produkcyjne, a klientów w kraju coraz mniej.
Rozwiązanie? Eksport. W 2025 roku Chiny wysłały za granicę ponad 7 milionów aut – o 21% więcej niż rok wcześniej. To czyni je największym eksporterem samochodów na świecie. Słaby popyt w kraju zmusza chińskie firmy do agresywnej ekspansji zagranicznej, często po cenach, o których zachodni konkurenci mogą tylko pomarzyć.
Nowa strategia Zachodu: odwrót od elektryków i chiński paradoks
Wobec tej fali zachodni giganci zmieniają plany. Zamiast iść na całość z elektrykami, wracają do aut hybrydowych – spalinowych z elektrycznym wsparciem. To bezpieczniejsza i bardziej opłacalna droga. Ford wprost mówi, iż będzie inwestować w elektryfikację „rozsądnie i wybiórczo”, tam gdzie wciąż ma przewagę.
Ale dzieje się coś jeszcze bardziej paradoksalnego. Koncerny takie jak Ford, które tracą grunt pod nogami w Chinach, zaczynają wykorzystywać swoje tamtejsze fabryki jako tanie bazy eksportowe do walki na innych rynkach – w Azji Południowo-Wschodniej czy Ameryce Łacińskiej. Gorzka ironia: żeby konkurować z chińskimi markami, zachodnie firmy muszą same produkować w Chinach. Podobnie robią GM, Volkswagen i Kia. Mary Barra, szefowa General Motors, przyznaje wprost: „Zostaniemy w Chinach, ale w znacznie mniejszej skali niż pięć-sześć lat temu”.
Chińska ekspansja: Europa zalewana, Ameryka w oblężeniu
Ta zmiana dotyka całego świata. W Europie chińskie marki mają już ponad 10% rynku elektryków – więcej niż Koreańczycy i Japończycy. Unia Europejska myśli o cłach ochronnych, ale eksperci twierdzą, iż to za późno. Chińczycy i tak zbudują fabryki lokalnie – tak jak BYD na Węgrzech.
Stany Zjednoczone wydają się bezpieczne dzięki 100-procentowym cłom na chińskie auta. Ale i tu pojawiają się rysy. Chińscy producenci mogą ominąć bariery, budując fabryki w Meksyku. Amerykańscy politycy obawiają się też, iż partnerstwa typu Ford-CATL (wspólna fabryka baterii w Michigan) to koń trojański, który wpuści chińską technologię do Ameryki tylnymi drzwiami.
Walka o przetrwanie zachodniej motoryzacji
Słowa Jima Farleya to nie panika, ale trzeźwa diagnoza. Zachodnia motoryzacja walczy o przetrwanie. Po dekadach dominacji musi na nowo określić swoją rolę w świecie, gdzie centrum innowacji i produkcji przesunęło się do Chin. Samo zamykanie się za murem ceł to droga donikąd – to tylko odwlekanie nieuniknionego. Kluczem jest bolesna adaptacja: nauczenie się od Chińczyków szybkości działania, efektywności i obsesji na punkcie technologii, a jednocześnie znalezienie własnej niszy. Czasu jest coraz mniej, a chińska motoryzacja z każdym rokiem staje się coraz bardziej przewidywalnym zwycięzcą.
Źródła
- Ford CEO warns of China ‘wild card’ for all global automakers (Nikkei Asia)
- Ford reports Q4 profit miss, $8 billion net loss for year as EV unit losses hit results (Yahoo Finance)
- Ford retreats from EVs, takes $19.5 billion charge as Trump policies take hold (Reuters)
- China’s car exports surged in 2025, but domestic demand slowed (Associated Press)
- America’s retreat is increasing China’s control of global EV market (CNBC)
- EV Retreat Worsens With $26 Billion Stellantis Write-Down (Business Insider)
Leszek B. Ślazyk
e-mail: [email protected]
© www.chiny24.com

2 godzin temu











