W tym artykule przeczytasz:
Nowy wzorzec rodzinnego elektryka? Dlaczego Kia EV9 to dla Polaków ważna premiera.
Design z innej planety: Digital Tiger Face i detale, które przyciągają wzrok.
Klamki, które potrafią zirytować: Mała wada w wielkim aucie.
Luksus w wersji eko: Jak kukurydza i stare sieci rybackie zastąpiły skórę.
Fotele kapitańskie kontra pierwszy rząd: Gdzie najlepiej "przyciąć komara"?
Test zasięgu w realnych warunkach: Czy 400 km przy masie 2,5 tony jest możliwe?
Technologia 800V: Od 10 do 80 proc. w mniej niż pół godziny.
Dynamika sportowca w ciele kolosa: Jak jeździ 384-konna maszyna?
Rodzinne udogodnienia: Od elektrycznych foteli po sterowanie z kluczyka.
Ile trzeba zapłacić za przyszłość? Analiza polskich cen i wersji wyposażenia.
To auto jest dla Polaków ważne z jednego powodu: moim zdaniem to czołowy obok Hyundaia Ioniqa 9 i Volvo EX90 tak dobrze dopracowany 7-osobowy (lub 6-osobowy) elektryk, który realnie może zastąpić spalinowe auto rodzinne. I robi to w stylu, którego nie powstydziłyby się marki z samego szczytu segmentu premium.
Jak ona wygląda? Kosmos na kołach
Projektanci Kii poszli na całość. Nadwozie ma ponad 5 metrów długości (5015 mm) i jest naszpikowane technologią, której nie widać na pierwszy rzut oka.
Największe wrażenie robi przód, czyli tzw. Digital Tiger Face z pionowymi reflektorami LED i innowacyjnymi światłami do jazdy dziennej Star Map. W wersji GT-Line dostajemy też dedykowane, 21-calowe felgi o aerodynamicznym wzorze, które mimo rozmiaru, pomagają ciąć powietrze.
Jeden minus to te klamki, które automatycznie chowają się w nadwoziu. Jak wysiadałem gwałtownie na parkingu i chciałem coś wyciągnąć z tyłu auta, to niestety musiałem się wrócic, odblokować drzwi, żeby "dostać" klamki w tylnych drzwiach. Lekko irytujące no i niestety niebezpieczne.
Ja akurat dostałem klasykę, ale zamiast tradycyjnych lusterek możesz mieć kamery z ekranami wewnątrz, co dodatkowo poprawia aerodynamikę tego kolosa. Jak dla mnie zbyteczny gadżet, ale co się komu podoba.
Kapitańskie fotele to czysty luksus
Jeździłem wersją z układem 2+2+2. Drugi rząd to nie jest zwykła kanapa, ale dwa niezależne fotele kapitańskie. W moim egzemplarzu był pakiet relaksacyjny, co oznacza, iż pasażerowie z tyłu mogą się niemal całkowicie położyć, wysunąć podnóżki i poczuć jak w pierwszej klasie linii lotniczych.
W pierwszym rzędzie oczywiście także, jednak no niestety brakowało miejsca, żeby na maxa połozyć fotele. jeżeli chcecie przyciąć komara, to jednak polecam wam drugi rząd.
Co z materiałami? Zapomnij o skórze zwierzęcej. Kia postawiła na bio-materiały. Mamy więc:
tapicerkę z BIO PU (na bazie kukurydzy i oleju rycynowego),
wykładziny wykonane z recyklingowanych sieci rybackich.
elementy deski rozdzielczej z przetworzonego plastiku PET.
Ale nie jest to tandetny plastik. Nie przeszkadza, nie irytuje i nie ma tego "zapachu" sklepu z tanią chińszczyzną za 5 zł. Super, iż na siłe nie wrzucono tutaj piano blacka. Zamiast tego jest ciemnoszary, dekoracyjny plastik, który się nie palcuje i nie widać na nim tak bardzo zarysowań.
W dotyku jest miękko, luksusowo i, no i jak wspomniałem ekologicznie. Całość dopełnia masa przycisków fizycznych, co jest niezwykle wygodne, oraz panoramiczny potrójny wyświetlacz (wskaźniki, klima, multimedia), który wygląda jak jeden wielki panel dowodzenia.
Nie bardzo rozumiem zamysłu panelu dotykowo-fizycznego na desce rozdzielczej, bo nie działa on zbyt fajnie, ale no do czegoś trzeba się przyczepić.
Świetnie za to, iż Kia słucha opinii dziennikarzy i klientów, bo panel klimatyzacji został wyciągnięty na zewnątrz ekranu środkowego i dostał oddzielną sekcję. Szkoda tylko, iż jest z lewej strony i zasłania go kierownica.
Zasięg? 405 km i jeszcze 35 km w zapasie!
To jest moment, w którym przecierasz oczy ze zdumienia. Oficjalne dane dla wersji AWD to ok. 505 km zasięgu. Oczywiście to jest w warunkach laboratoryjnych. W moim teście, przy normalnej jeździe, przejechałem 405 km na jednym ładowaniu, a komputer wciąż pokazywał 35 km zasięgu.
Przy właczonym masażu, podgrzewaniu foteli, grającej muzyce, włączonym Androidzie Auto (który nota bene pokazuje wskazania z nawigacji na head-upie, co jest super opcją), miałem zużycie na poziomie 21,2 kWh, a jeździłem i po mieście i po eskach, nie oszczędzałem energii, nie rekuperowałem zbyt mocno i miałem taki rezultat. Szok!
To wynik fenomenalny zwłaszcza jak dodamy, iż to auto ma masę 2569 kg. Oczywiście można włączyć inteligentną rekuperację i ta gdzieś działała w tle, więc byc może po cześci to jej zasługa.
Gwoli ścisłości na pokładzie Kia EV9 znajdziecie baterię 99,8 kWh czwartej generacji i system 800V, który pozwala naładować auto od 10 do 80 proc. w zaledwie 24 minuty.
Jak jeździ EV9?
Jeśli chodzi o dynamikę, 384 KM i napęd na cztery koła katapultują EV9 do "setki" w 5,3 sekundy. To szybciej niż większość sportowych hatchbacków!
Z kolei sama jazda EV9 to czysta przyjemność. Serio, nie czujecie, iż jedziecie takim kolosem. Dopiero kiedy wjedziecie na trasę szybkiego ruchu, to może bardziej słyszycie szumy powietrza przez wyższa sylwetkę, no ale ja miałem też podwójny szklany dach (sekcja dla kierowcy i oddzielna dla dwóch rzędów z tyłu) przez co te szumy były bardziej słyszalne.
Zawieszenie z kolei pracuje idelanie. Auto wytłumia nierówności, a z drugiej strony nie buja nim na zakrętach czy podczas hamowania.
Dodatkowo Kia zamontowała w EV9 mnóstwo ułatwień dla 6-sosobowej rodziny. Mamy bowiem elektryczne składanie i rozkładanie trzeciego rzędu foteli, boczne przyciski do przesuwania przednich foteli oraz przyciski do automatycznego odsuwania foteli w drugim rzędzie, co ułatwia przedostanie się na tył auta.
Do tego mnóstwo gniazd USB-C, dodatkowe strefy klimatyzacji, dużo schowków oraz technologii, nie tylko tych związanych z bezpieczeństwem (tych jest oczywiście mnóstwo i niektóre są tak podkręcone jak nauczyciel na klasówce), ale także gadżetów, jak chociażby sterowanie samochodem dzięki kluczyka.
Jak ktoś za blisko postawi się waszego auta, to swobodnie wyjedziecie sobie autem do przodu lub do tyłu tak, żeby móc wsiąść do środka.
Ile kosztuje Kia EV9 w Polsce?
Kia EV9 startuje od 323 900 zł z wersją z napędem na tył oraz 203 KM. GT-line to już koszt 369 000 zł. Mój egzemplarz, doposażony w pakiet relaksacyjny i fotele kapitańskie zbliża się do granicy 400 000 zł. To sporo, ale konkurencja ma raczej podobne ceny.
Jeżeli masz dużą rodzinę i budżet na poziomie 350-400 tysięcy złotych, to w tej chwili jeden z lepszych i przyszłościowych wyborów.

3 godzin temu












