Służba sąsiedzka straszy przed osiedlowymi donosicielami. A to ich potrzebujemy

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Chodzą w żółtych kamizelkach, pilnują porządku i tak naprawdę nie istnieją, ale to nie przeszkadza we wzbudzaniu fali negatywnych emocji. Ten dziwny performens może się jednak nieprzyjemnie skończyć.

Oglądasz ulubiony program w ulubionym fotelu. To wreszcie ten moment dnia, na który czekasz. Po pracy, domowe obowiązki spełnione – zakupy zrobione, obiat zjedzony, zmywarka myje naczynia, pralka jest gotowa do pracy, wystarczy ją tylko włączyć, ale na to pozostało czas. No dobrze, mogło być lepiej – jutro mogłaby być sobota, a zamiast programu w telewizji jakaś książka, bo masz pretensje, iż czytasz za mało. Tym razem raz jeszcze sobie wybaczasz, bo w końcu to środek tygodnia, można być zmęczonym. Aż tu nagle dziwny dźwięk, jakby bzyczenie. Dochodzi zza okna. Podchodzisz i stajesz twarzą w twarz z dronem. Maszyna czmycha na twój widok. Wychodzisz na balkon i widzisz w dole patrol ubrany w żółte kamizelki. Służba Sąsiedzka właśnie namierzyła twój telewizor, a teraz da cynk komu trzeba, by sprawdzili, czy na pewno płacisz abonament. „Znowu oni!”.

Taka sytuacja się nie wydarzyła. I najprawdopodobniej nie zdarzy, choć profile na Facebooku mówią co innego.

„My przypominamy, iż każdy telewizor musi być zarejestrowany na cele abonamentu radiowo-telewizyjnego” – czytam na profilu Służby Sąsiedzkiej, który mi się wyświetlił.

Wcześniej samozwańcza organizacja chcąca pilnować porządku wyjaśniała:

Jako Służba Sąsiedzka przypominamy, iż każdy telewizor musi być zarejestrowany na cele abonamentu radiowo-telewizyjnego. W ostatnie dni marca, z racji tego, iż zakupiliśmy drona będziemy się temu przyglądać w naszej okolicy – przestrzegano.

O jakiej okolicy mowa? Nie wiadomo, bo zdjęcia nie pozwalają rozpoznać terenu, a samo blokowisko może być wszędzie i nigdzie, ale przecież nie chodzi o konkrety, a sam strach. Chodzą, węszą, donoszą!

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid05fVJh3G2RVWVbkcQ7s4TqRLbpLD2atv1S8sKZj7uLqWqVJyEPQCjZkTwCX3Vj2o2l&id=61577520591759

Na profilu są też zdjęcia z innych akcji. Patrol namierzył młodzież palącą papierosy, grilla rozpalonego w parku i źle zaparkowane samochody.

Idzie wiosna, a razem z nią coraz więcej ludzi wychodzi na balkony. Niestety cześć z nich wykorzystuje swój balkon do palenia papierosów, co jest niezgodne z przepisami. Jako Służba Sąsiedzka będziemy przyglądać się takim przypadkom w naszych okolicach w ramach „Akcji Wiosna”, a udokumentowane przypadki będziemy zgłaszać do odpowiednich instytucji – czytamy w innym wpisie.

Na innym zdjęciu widać przyczajonego w krzakach mężczyznę, który fotografuje jedną z libacji na skwerku. Tu nie byłoby wątpliwości, jak w przypadku słynnej internetowej historii – jest w końcu dowód w sprawie.

Profil Służby Sąsiedzkiej na Facebooku opisano jako „klub komediowy”. Zdjęcia z rzekomych akcji to ewidentna fałszywka – AI nie radzi sobie jeszcze z językiem polskim, przez co czasami „Ż” wygląda jak gość z innego alfabetu.

Prowokacja jednak się udaje, bo w komentarzach aż kipi od złości

„Każdy w takiej kamizelce musi liczyć się z wizytą u stomatologa” – pisze autor, którego pogląd zebrał przeszło 3,8 tys. reakcji.

Ludzie co się z wami dzieje ,jeden przeciwko drugiemu ,zamiast stać jeden za drugim czy wy macie wszystkich w domu zastanówcie się co wy robicie i dla kogo służycie .Nie dosyć iż jest trudno w Polsce to jeszcze takie rzeczy się dzieją ,świat schodzi na psy ,dajcie spokój ,najpierw co niektórzy niech zaczną od siebie – pisze autorka innej opinii (zachowano oryginalną pisownię).

I chociaż słychać echa słynnej pasty („No i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie zdajesz sobie sprawę z tego co robisz”) to można sobie wyobrazić, iż kogoś faktycznie oburzył pomysł inicjatywy polegającej na pilnowaniu sąsiadów i zgłaszaniu wszelkich nieprawidłowości. Na dodatek nie w formie zwykłego czynu obywatelskiego, a czegoś na kształt partyzantki.

Zakładam, iż autorzy stojący za Służbą Sąsiedzką lubią patrzeć, jak świat płonie, i pokładają się ze śmiechu na widok kolejnego powiadomienia prowadzącego do komentarza, w którym ktoś wyzywa strażników od konfidentów i grozi im przemocą. Pułapka zadziałała, byk z impetem ruszył w stronę czerwonej płachty, pręty jeszcze drżą po przejechaniu po nich kijem.

Z kogo śmieją się autorzy? Z osób, którzy wszędzie widzą słynne sześćdziesiony i denerwują się, iż ktoś na serio chciałby wprowadzić porządek? A może paradoksalnie celem są właśnie ci, którzy chcą dbać o wspólnotę i reagują na widok np. źle zaparkowanego samochodu albo śmieci podrzucanych nie tam gdzie trzeba? Zobaczcie, tak właśnie wyglądacie, jak jakaś niby-organizacja, pseudopolicja – mogą równie dobrze mówić wygenerowane przez AI obrazki i opisy fikcyjnej działalności. Albo po prostu tak zinterpretują to odbiorcy.

Prawdopodobnie chodzi jednak o żarty, a komentujący gwałtownie podchwycili konwencję. Jeden z nich pisze:

Bardzo bym prosił dzisiaj o wzmożone dronowe kontrole odbiorników tv oraz telefonów. Wystarczy podlecieć do okna i nagrać takiego oszusta. Nie pozwólmy by przestępcy którzy nie rejestrują swoich telefonów odbiorników radiowych i tv wciąż okradali skarb państwa. Służba Sąsiedzka czy możemy dzisiaj o 20.45 na was liczyć?

Mimo wszystko zabawa budzi wątpliwości

Mamy już dowody na to, iż ludzie z agresją reagują na osoby nagrywające kierowców łamiących przepisy. Niektórzy twierdzą wręcz, iż to samozwańczy szeryfowie z YouTube’a prowokują samą chęcią przyłapania kogoś na gorącym uczynku – tak jakby zły był fakt, iż ktoś w końcu troszczy się o pieszych i zwraca uwagę na konsekwencje anektowania chodników przez samochodziarzy.

„Zajmij się swoim życiem”, „Nie masz nic innego do roboty”, „Oni tylko na chwilę” – wielokrotnie czytałem takie komentarze będąc na grupkach, na których można było wrzucać zdjęcia źle zaparkowanych samochodów. Obecność w takich miejscach była dla mnie formą pocieszenia, iż nie tylko mnie to uwiera i są jeszcze inni mieszkańcy, dla których to rzeczywiście problem.

Nie oznacza to jednak, iż działania nie przynosiły żadnych efektów. Pojawiły się przecież narzędzia pozwalające zgłaszać kierowców mających przepisy w nosie. A kto wie – być może ktoś poszukał legalnego miejsca do parkowania, by na wszelki wypadek to nie jego auto zostało uwiecznione?

Reakcje na służbę sąsiedzką – pełne emocji, a wręcz agresji – pokazują, iż nastawienie do takich inicjatyw raczej nie będzie przyjazne

A przecież są one potrzebne. Choć oczywiście nie w takiej formie, jak ją przedstawiono. Niby satyrycznej, ale jednak z maską służbisty, który przechadza się w mundurze i myśli, iż może więcej niż inni. To oczywiste, iż budzi to złe skojarzenia, ale nie każdy, kto zgłasza coś Straży Miejskiej, ma takie zapędy. To zwykli mieszkańcy chcą porządku i respektowania prawa, a nie członkowie bojówki, którym marzy się wprowadzanie własnego prawa i przywdziewanie strojów odróżniających ich od reszty. Nie żyjemy w czasach wojny, nie walczymy z totalitarnym reżimem, więc nie ma sensu używać haseł odnoszących się do takich epok.

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale takie profile, bazujące na fałszywych materiałach, dolewają oliwy do ognia. Dla kogoś może to być tylko mniej lub bardziej niewinny żart. Dla innego będzie to za to sugestia, iż konfidenci są niemile widziani i trzeba zrobić porządek z tymi, którzy chcą np. zgłosić źle zaparkowany samochód. W końcu tak piszą w komentarzach! I choć doskonale zdaję sobie sprawę, iż ludzie na żywo nie zawsze zachowują się tak, jak w internetowej dyskusji, to przecież widziałem, jakie emocje budzi choćby działalność Konfitury.

Profil Służby Sąsiedzkiej, na który się natknąłem, dotyczy rzekomo Łodzi, Zgierza i Pabianic. Wcześniej takie inicjatywy wyrosły w każdym kraju i za każdym razem również mieliśmy do czynienia z wkrętką. przez cały czas aktualne pozostaje pytanie, kto za tym stoi i jaki ma cel.

Patrząc na reakcję, widać, iż to kolejny profil, który wzmacnia podziały i nastawia jednych na drugich. Trollowanie to niby sól internetu, ale chyba jednak tego dawnego. Teraz żyjemy w nieciekawych czasach, kiedy zwykłe przeciągnie struny może skończyć się czymś więcej niż tylko nabiciem naiwniaka w butelkę. Dlatego trzeba uważać kogo i jak się prowokuje, bo dowcipkowanie łatwo może wymknąć się spod kontroli, a konsekwencje trudno przewidzieć.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału