Bugatti obdarło torowy model z aerodynamiki. Destrier ma metr wysokości i 1600 koni pod maską [galeria]

1 godzina temu

Co się stanie, gdy weźmiemy brutalny hipercar przeznaczony wyłącznie na tor i usuniemy z niego wszystkie potężne spoilery, skrzydła oraz wielkie wloty powietrza? Bugatti właśnie odpowiedziało na to pytanie.

Model Destrier to unikatowy projekt oparty na wyczynowym Bolide, w którym walkę o urywanie ułamków sekund na okrążeniach zastąpiono obsesją na punkcie idealnych proporcji.

Ostatni taniec bestii. Bugatti kończy produkcję modelu Bolide wyjątkowym egzemplarzem [galeria]

Z toru wyścigowego na prestiżowe konkursy elegancji

Bugatti Destrier to trzeci z kolei pojazd z serii tzw. projektów Solitaire (oznacza to, iż powstanie zaledwie jeden jedyny egzemplarz na świecie). Pojazd dzieli z ekstremalnym Bolide ten sam karbonowy monokok. Zamiast jednak straszyć torowym pakietem aerodynamicznym, auto zostało maksymalnie wygładzone i sprowadzone do czystej, niezakłóconej formy. Efektem tych prac jest wóz, który mierzy równe 100 centymetrów wysokości – to radykalnie mniej niż jakikolwiek inny współczesny model francuskiej marki.

Zamiast 18-calowych obręczy z grubymi oponami wyścigowymi typu slick, inżynierowie zastosowali potężne koła – 20 cali z przodu i 21 cali z tyłu. Ciekawostką jest nowa interpretacja słynnej linii w kształcie litery „C” na boku nadwozia, która w tym modelu celowo urywa się tuż przed przednimi nadkolami. Całość pokryto wielowarstwowym lakierem „Sapphire Celeste”, w którego strukturze zatopiono drobiny odbijające światło. To ewidentny ukłon w stronę ultrabogatych kolekcjonerów, którzy szukają jeżdżącej rzeźby, a nie maszyny do bicia rekordów.

1600 koni mechanicznych bez potężnego docisku

Pod przeprojektowaną karoserią drzemie jednak ten sam, absolutnie brutalny układ napędowy. Destrier dysponuje kompletną jednostką z Bolide, co oznacza obecność poczwórnie doładowanego silnika W16 o pojemności 8 litrów, który generuje 1600 KM. W samochodzie pozbawionym gigantycznego tylnego skrzydła i przednich splitterów, efektywne przeniesienie takiej mocy na asfalt będzie wymagało prawdopodobnie ogromnego respektu ze strony kierowcy.

Marka z Molsheim chętnie w tym zabiegu odwołuje się do historii. Konkretnie do lat 30. XX wieku, kiedy to na tej samej bazie podwoziowej (Type 57) budowano wyczynowe maszyny wygrywające wyścig w Le Mans, jak i przepiękne, drogowe Type 57SC Atlantic. Przesłanie jest jasne: jedna ekstremalna konstrukcja może mieć dwa zupełnie różne oblicza.

Wnętrze odcięte od surowego motorsportu

O ile Bolide w środku to spartańska klatka dla kierowcy rajdowego, Destrier idzie w zupełnie inną stronę. Kabinę wykończono brązową skórą i nubukiem w odcieniu „Ambre Voyageur” oraz nowoczesną, drukowaną przestrzennie dzianiną z wplecionymi miedzianymi nićmi. Detale z polerowanego aluminium (m.in. nawiewy, klamki i piasta kierownicy) otrzymały specyficzne, młotkowane wykończenie, które ma nawiązywać do zbroi średniowiecznych rycerzy.

Oficjalna premiera Bugatti Destrier odbędzie się podczas słynnego tygodnia Monterey Car Week, a szersza publiczność zobaczy ten pojazd 16 sierpnia 2026 roku na trawnikach konkursu elegancji w Pebble Beach. o ile macie inne plany, nic straconego, zdjęcia tego wyjątkowego auta poniżej:

Jeśli artykuł Bugatti obdarło torowy model z aerodynamiki. Destrier ma metr wysokości i 1600 koni pod maską [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału