
Chiny rozpychają się na europejskim rynku
W ciągu pierwszych 11 miesięcy 2025 roku w Polsce sprzedano ponad 39 tys. samochodów osobowych chińskich marek. To daje im już ok. 10 proc. udziału w rynku. Jak wynika z danych PZPM, w skali całej UE ich udział wynosi ponad 4 proc. – a według szacunków celem jest przekroczenie 15 proc. w ciągu kilku lat. W rankingu rejestracji dominują hybrydy i hybrydy plug-in, które przy konkurencyjnych cenach wypierają europejskie marki z kolejnych segmentów.
– Musimy poradzić sobie nie tylko z wyzwaniami dotyczącymi np. przechodzenia na zeroemisyjność, kłopotów związanych z wojną w Ukrainie czy amerykańskimi cłami, ale też z bardzo silną chińską konkurencją.
Dzisiaj słowo „konkurencyjność” w kontekście branży motoryzacyjnej i w kontekście Polski odmieniamy przez wszystkie możliwe przypadki – mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.
Wiele barier, jedno wyzwanie
Na konkurencyjność sektora wpływa nie tylko presja ze strony Chin, ale też wewnętrzne wyzwania: wysokie ceny energii, nieelastyczne przepisy oraz rozdrobniona legislacja. W samej UE działalność sektora motoryzacyjnego regulowana jest przez ponad 100 aktów prawnych. W ocenie PZPM potrzebne są nowe ramy prawne, które pozwolą skutecznie łączyć cele dekarbonizacji z utrzymaniem konkurencyjności przemysłu.
Pozytywny sygnał w tym kierunku dała Komisja Europejska, prezentując tzw. pakiet motoryzacyjny. Obejmuje m.in. zapowiedź zmian w normach emisji CO2 i ograniczenie obciążeń administracyjnych, a także nową kategorię „małych i przystępnych cenowo samochodów”. To krok ku bardziej pragmatycznej ścieżce transformacji.
– Branża motoryzacyjna w Polsce i w Europie potrzebuje przede wszystkim dobrej legislacji, bo jest nadregulowana. Po drugie, potrzebujemy dobrych przepisów, które pozwolą nam przechodzić na zeroemisyjność w taki sposób, żebyśmy byli konkurencyjni. Po trzecie, potrzebujemy uregulowań na przykład w zakresie energii, potrzebujemy taniej, zielonej i łatwo dostępnej energii, żebyśmy mogli nie tylko przetrwać, ale też się rozwijać – dodaje Faryś.
Zmiany na horyzoncie
Branża motoryzacyjna mierzy się także z długofalowymi trendami społecznymi. Jak zauważa PZPM, dla wielu młodych ludzi samochód nie jest już symbolem statusu, a jedynie narzędziem. Rośnie znaczenie transportu publicznego, a Europa się starzeje, co ogranicza popyt. choćby przy niewielkim wzroście rejestracji – o 1,4 proc. w 2025 roku – wolumeny wciąż są niższe niż przed pandemią.
– o ile popatrzymy na dane rejestracyjne, to od kilku lat w Europie rejestrowanych jest około 10 mln samochodów, czyli co najmniej 2-3 mln mniej niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu.
Oznacza to duże wyzwanie dla branży motoryzacyjnej, bo niewyprodukowanie rocznie na przykład 1,5 mln samochodów oznacza, iż ileś osób straci pracę – tłumaczy prezes PZPM.
Jak podaje ACEA, europejski sektor motoryzacyjny zatrudnia bezpośrednio 2,5 mln osób, a w szeroko rozumianym otoczeniu branży pracuje niemal 14 mln. Stawka w grze jest więc wysoka. Utrata konkurencyjności oznacza realne ryzyko zwolnień i przenoszenia produkcji poza Europę, do tańszych lokalizacji.
– Nie da się zatrzymać pewnych trendów społecznych. Liczba samochodów będzie się zmniejszała, natomiast bardzo ważne jest to, żebyśmy przede wszystkim kupowali samochody coraz przyjaźniejsze środowisku, ale też żebyśmy zapewnili branży motoryzacyjnej ważne miejsce – dodaje Jakub Faryś.
Przeczytaj także:
- Tesla przegrywa wyścig EV. Jest nowy lider rynku z Azji
- Szara strefa pożyczek rośnie. Co szósty kredyt jest poza prawem
- Rynek samochodów elektrycznych nie przyspieszy bez kolejnych dotacji

3 godzin temu















