
Hybrydy plug-in miały ratować planetę, a luksusowe SUV-y służyć do wygodnego połykania autostradowych kilometrów. Lamborghini wzięło oba te założenia, połączyło je i stworzyło potwora, który w ogóle nie powinien istnieć.
Urus SE Performante to najmocniejszy model w historii tej linii, który udowadnia, iż dodanie ciężkich akumulatorów nie musi zabijać sportowego charakteru, o ile nadrobisz to brutalną mocą i inżynieryjną magią. Choć będąc w pełni uczciwym wobec praw fizyki, ciężar robi swoje.

Podwójne serce i przyspieszenie, które urywa głowę
Zamiast iść na kompromisy, Włosi upchnęli pod maskę sprawdzony, 4-litrowy silnik V8 biturbo i zestroili go z zaawansowanym motorem elektrycznym. Taka kombinacja generuje 812 KM (596 kW) oraz równe 1000 Nm momentu obrotowego, dostępnego już od pierwszego biegu.
W świecie ważących ponad dwie tony SUV-ów takie liczby oznaczają osiągi zarezerwowane dotąd dla płaskich jak naleśnik supersamochodów. Urus SE Performante katapultuje się do setki w 3,3 sekundy, 200 km/h osiąga w zaledwie 10,8 sekundy, a wskazówka prędkościomierza zatrzymuje się dopiero na 312 km/h. Na pokładzie znalazła się też bateria o pojemności 25,9 kWh. jeżeli akurat nie chcesz budzić sąsiadów, pozwala ona na bezszelestne przejechanie ponad 60 kilometrów w trybie czysto elektrycznym. Raczej łagodnie.

Dieta z karbonu i zawieszenie, które czyta drogę
Wysoka masa to największy wróg dynamiki, dlatego inżynierowie poddali nowe Lamborghini rygorystycznej diecie, ucinając 32 kg względem standardowej wersji SE. Z włókna węglowego wykonano maskę z potężnymi wlotami S-Duct, przedni i tylny zderzak, a także dyfuzor. Zmiany w aerodynamice sprawiły, iż siła docisku przedniej osi wzrosła o 22 procent, a ogólny opór powietrza spadł o 3 procent.
Prawdziwa rewolucja kryje się jednak w układzie jezdnym. Producent zastosował tu nowe, dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne AURA z niezależnymi zaworami dla dobicia i odbicia. Układ ten w ułamku sekundy zmienia charakterystykę auta z kanapowca w torowego drapieżnika. Współpracuje on z nowoczesnym czujnikiem 6D, który analizuje przeciążenia i poślizg kół w sześciu płaszczyznach, pozwalając na w pełni predykcyjne zarządzanie siłą hamowania (system IPB) i przyczepnością.

Tryb Rally i tytanowy wydech od Akrapoviča
Wnętrze utrzymano w surowym, sportowym klimacie, w którym dominuje mikrofibra Corsa Tex oraz detale z włókna węglowego. Centrum dowodzenia stanowią dwa 12,3-calowe ekrany ze zaktualizowanym interfejsem graficznym.
Aby kierowca nie zapomniał, z jakim autem ma do czynienia, producent przygotował dwa technologiczne smaczki. Pierwszym z nich jest wprowadzony po raz pierwszy tryb Rally, kalibrujący napęd specjalnie pod kątem efektownej jazdy bokami po szutrze i luźnych nawierzchniach.
Ultra-limitowane Lamborghini Fenomeno zdobywa nagrodę Red Dot [galeria]
Drugi element wyposażenia standardowego to tytanowy układ wydechowy od legendarnej firmy Akrapovič. Inżynierowie zrezygnowali z tradycyjnego krzyżowania się rur (tzw. X-cross), co nie tylko pozwoliło zaoszczędzić 10 kg, ale zaowocowało czystszym, mechanicznym dźwiękiem. W trybie Corsa mruk V8 zamienia się w serię agresywnych eksplozji, przypominając, iż ekologia pod maską tego auta to tylko skutek uboczny poszukiwania brutalnej mocy. Poniżej galeria.
Jeśli artykuł 812 koni w hybrydzie z wtyczką. Lamborghini Urus SE Performante [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu















