Pod koniec lutego polską sieć obiegła informacja: pierwszy w Polsce Aston Martin Valhalla ma już właściciela. My też pisaliśmy o tym fakcie. Nie wiadomo było jednak, kto jest tym szczęśliwcem, ponieważ importer nie zdradza takich szczegółów.
Parę dni później w mediach społecznościowych Króla TVN-u pojawiło się jego zdjęcie. Klasyczna akcja Kuby Wojewódzkiego, czyli fotka przy luksusowej bryce, krótki podpis o "wiosennych zakupach" i lawina gratulacji gotowa. Internauci, przyzwyczajeni do imponującej stajni dziennikarza, nie mieli wątpliwości, iż Aston Martin Valhalla dołączył do jego kolekcji.
To nie Wojewódzki jest właścicielem kosmicznego Astona
Prawda okazała się jednak inna. Choć Wojewódzki potrafi podgrzać atmosferę, to pierwszy egzemplarz Astona Martina Valhalli w Polsce trafił na południe kraju. Szczęśliwym nabywcą jest pan Krzysztof z projektu charytatywnego PositiveWays, przedsiębiorca z Sądecczyzny, który od lat udowadnia, iż miłość do hipersamochodów może iść w parze z pomaganiem.
Jak się okazuje, sytuacja jest bardziej skomplikowana, a prawdziwy właściciel jest zawiedziony zachowaniem celebryty.
"Właściciel Aston Martina Valhalla jest zawiedziony wpisem Kuby Wojewódzkiego, nie wyszło tak jak umawiali się przed publikacją. Krzysiek odebrał osobiście z salonu ten samochód - byłem z nim na żywo podczas oficjalnego odbioru - i następnego dnia auto miało wracać do niego do domu na południe Polski" - pisze na Facebooku program Hi_5, który zarejestrował moment odbioru Astona przez pana Krzysztofa.
"Auto trafiło jednak na chwilę pod blok celebryty, po kilku zdjęciach i kilku filmikach przez cały czas nie było podejrzeń, iż może to pójść w tą stronę. Opis publikacji wywołał jednak wielkie poruszenie, ponieważ nakierowuje podświadomie w rzekome posiadanie tego auta przez celebrytę - nie wspominając ani słowem o właścicielu (Krzyśku) ani o jego projekcie (PositiveWays)" - czytamy.
W sieci pojawiło się więcej podobnych wpisów, a Wojewódzki gwałtownie edytował swój post i dodał do niego oznaczenie o współpracy z Positive Ways.
Cena tej rakiety zwala z nóg, ale cel jest szczytny
No cóż, nie ma się co dziwić, iż akcja Wojewódzkiego wywołała niemałe poruszenie. W końcu Valhalla kosztuje fortunę i jest bardzo rzadkim autem. Ile trzeba zapłacić za taki bilet do świata motoryzacyjnej stratosfery?
W Polsce cena Astona Martina Valhalla oscyluje w okolicach miliona euro. Przy obecnym kursie daje to kwotę blisko 4,2 mln złotych. To astronomiczna suma, ale warto zauważyć, iż właściciel auta nie zamierza go trzymać wyłącznie pod kocem w klimatyzowanym garażu.
Krzysztof Horowski, bo to o nim cały czas mowa, to postać doskonale znana w świecie polskiego car-spottingu, głównie dzięki inicjatywie Positive Ways. To organizacja, która łączy właścicieli najdroższych aut w kraju w jednym celu: charytatywnym.
"To właśnie pasja do motoryzacji pozwala nam zbierać miliony na pomoc dzieciom i rodzinom w trudnej sytuacji" - to filozofia, która stoi za Fundacją Positive Ways, założoną przez Horowskiego wspólnie z Wojciechem Szczęsnym.
Dlaczego Valhalla na polskich drogach to wydarzenie?
Pojawienie się tak rzadkiego auta w Polsce to dowód na to, iż nasz rynek dóbr luksusowych ma się świetnie, a region Nowego Sącza nie bez powodu nazywany jest polskim zagłębiem milionerów. Aston Martin Valhalla to "dziecko" inżynierów, którzy chcieli przenieść emocje z toru Grand Prix bezpośrednio na publiczne asfaltowe szlaki.
Dzięki temu, iż auto trafiło do osoby związanej z Positive Ways, możemy być pewni jednego: Valhallę zobaczymy na niejednym evencie, gdzie ryk silnika V8 będzie zwiastował kolejne środki trafiające do potrzebujących. I choć to nie Kuba Wojewódzki wyjechał nim z salonu, polska scena motoryzacyjna właśnie zyskała nową, absolutną gwiazdę.

1 godzina temu













