
Volkswagen miał w swojej ofercie mnóstwo różnych, ciekawych wersji swoich mniej lub bardziej udanych modeli. Próba powrotu legendarnego Garbusa nigdy nie zakończyła się gigantycznym sukcesem. Ale ten konkretny model robi wrażenie aż do dziś. Powstał na platformie Audi A3 i kosztował choćby dwa razy więcej od swojego mniejszego brata.
Spis treści
- Volkswagen eksperymentował z wersją specjalną RSi
- Pod maską pracuje 3,2-litrowy silnik VR6 o mocy 225 KM
- Tylko z wyglądu przypomina New Beetle’a
Ten Volkswagen robi wrażenie do dziś
fot. autoscout24Volkswagen nie jest marką, która w „tamtych czasach” wypuszczała na rynek sporo nieudanych samochodów. Wręcz przeciwnie. Dlatego też coś, co nie osiągnęło komercyjnego sukcesu na miarę Golfa czy Passata z natury rzeczy jest dziś całkiem interesujące. Tak było m. in. z próbami powrotu legendarnego Garbusa.
Choć New Beetle nigdy nie osiągnął spektakularnych sukcesów, powstała dość interesująca i rzadka wersja RSi. Mogliście o niej nie słyszeć – Volkswagen spekulował choćby o całej gamie samochodów o tym oznaczeniu. Posłużył on jako platforma rozwojowa dla Golfa R32. Pod maską miał 3,2-litrową, sześciocylindrową jednostkę VR6. Na wszystkie koła trafiało aż 225 KM. Sprint od 0 do 100 km/h zajmował 6,4 sekundy, a prędkość maksymalna to 225 km/h. Wszystko to do tej pory wygląda całkiem nieźle, prawda?
fot. autoscoutCo ciekawe, podwozie w głównej mierze pochodziło z Audi A3. Geometria tyłu nastawiona była mocno na tor wyścigowy. Na tylnej osi pojawiły się także dystanse, 18-calowe felgi OZ, czy sportowe opony. Nadwozie było o 8 cm szersze od standardowego Beetle’a. Samochód już na pierwszy rzut oka dawał znać, iż mamy do czynienia z czymś bardziej agresywnym i sportowym.
Tylko 250 egzemplarzy
fot. autoscout24Volkswagen wypuścił na świat tylko 250 sztuk RSi. Co więcej, w tamtych czasach wołał za niego około 100 000 euro. To choćby dziś dużo pieniędzy, a wtedy byłoby to około pół miliona złotych. Często samochody nie znajdowały klientów, zalegały na placach, finalnie ich cena spadała. Pięć/dziesięć lat temu można było kupić choćby mało używane egzemplarze za mniej niż 250 000 zł.
Znalezienie takiego samochodu dziś na sprzedaż graniczy z cudem. Jeden pojawił się w Holandii. Egzemplarz ze zdjęć wystawiony jest za 89 500 euro, czyli prawie 380 000 złotych. A mówimy o aucie, które mimo wszystko ma 46 000 km przebiegu i nie jest całkowicie nowe.
fot. autoscout24
1 miesiąc temu













