Xiaomi kusi dwoma nowymi SUV-ami o potężnym zasięgu. Modele SkyNomad zderzą się jednak z europejską biurokracją [galeria]

1 godzina temu

Chińczycy z Xiaomi zaprezentowali nową serię SkyNomad – dwa potężne, naszpikowane technologią modele, których projektanci ewidentnie zapatrzyli się na brytyjskie klasyki pokroju Range Rovera.

Choć napęd EREV i idealnie płaska podłoga robią świetne wrażenie, na Starym Kontynencie te auta czeka droga przez prawną i podatkową mękę.

Dwa modele, płaska podłoga i… brytyjskie inspiracje

Seria SkyNomad debiutuje w dwóch wariantach gabarytowych. Do wyboru mamy wersję pięcioosobową (N70 Max) oraz wydłużoną, siedmioosobową (N90 Max). Kiedy patrzy się na ich masywne, kanciaste proporcje, płaską linię dachu i charakterystyczny układ szyb, trudno oprzeć się wrażeniu, iż w studiach projektowych Xiaomi wisiały plakaty najnowszego Range Rovera. Zapożyczenia są bardzo wyraźne, choć trzeba obiektywnie przyznać, iż całość prezentuje się po prostu dobrze. Nic dziwnego. Range Rover też się dobrze prezentuje.

Xiaomi SU7 oficjalnie zaprezentowany w Pekinie – znowu

Konstruktorzy oparli pojazdy na architekturze Kunlun, przyjmując bezkompromisową zasadę: najpierw projektujemy przestrzeń życiową, a dopiero wokół niej budujemy karoserię. Zdjęcia ujawniają, iż na wyposażeniu wnętrza nie oszczędzano.

Kluczową innowacją jest tu idealnie płaska podłoga od pierwszego rzędu foteli aż po sam bagażnik. Zlikwidowano uciążliwy uskok przed trzecim rzędem, a w topowym N90 Max siedzenia przesuwają się na niemal dwumetrowych, aluminiowych szynach. Pozwala to błyskawicznie zamienić auto w mobilną sypialnię ze stelażem o długości 2,3 metra.

Zasięg, który ma leczyć lęki przed elektromobilnością

Za napęd w obu wariantach odpowiada system typu EREV (Extended-Range Electric Vehicle). Koła napędzane są wyłącznie przez silniki elektryczne (310 kW, napęd na obie osie), jednak na pokładzie znalazł się też kompaktowy generator spalinowy. Spełnia on wyłącznie jedno zadanie: ładuje akumulator w trakcie jazdy.

Oto najważniejsze parametry tego układu:

  • bateria (od 52 kWh do 76 kWh, zależnie od wybranej wersji),
  • zasięg na samym prądzie (do 505 km w cyklu CLTC dla wariantu N70 Max),
  • łączny zasięg z zatankowanym generatorem to 1705 km,
  • zużycie paliwa przy rozładowanym akumulatorze (około 6,3 l/100 km).

To wyniki, które w teorii sprawiają, iż choćby największe, oszczędne diesle tracą swój główny argument w długich trasach. Jednak trzeba pamiętać o tym, iż deklarowane dane oparto na chińskich normach, które są mniej wymagające. Innymi słowy zasięg wg cyklu CLTC jest zwykle sporo dłuższy niż według WLTP, a jak wiadomo, uzyskanie wskazań WLTP jest dla wielu kierowców wyzwaniem. Dlatego realny zasięg obu nowych chińskich, potężnych SUV-ów w realiach dróg publicznych będzie prawdopodobnie zauważalnie niższy od sugestii producenta.

Za zarządzanie kabiną i zużyciem prądu na postoju (m.in. pracą lodówki i kamer trybu wartownika) odpowiada najnowszy układ Snapdragon 8 Gen 3, który obniża pobór energii o 60 procent względem tradycyjnych instalacji.

Unijny mur i widmo wojny celnej

Producent otworzył już przedsprzedaż w Chinach, gdzie ceny są niezwykle agresywne:

  • model N70 Max to wydatek 259 900 RMB (równowartość około 142 tysięcy złotych),
  • flagowy N90 Max został wyceniony na 299 900 RMB (niecałe 165 tysięcy złotych).

Przedstawiciele marki nie podali jednak żadnych wiążących terminów dotyczących premiery na naszym kontynencie, ograniczając się do wcześniejszych, ogólnych zapowiedzi o ekspansji planowanej po 2027 roku.

Gdyby seria SkyNomad trafiła do nas dzisiaj, zderzyłaby się z legislacyjną ścianą. Obecny system zachęt i regulacji w UE premiuje przede wszystkim pojazdy bezemisyjne podczas jazdy. Europejskie prawo klasyfikuje napędy EREV identycznie jak hybrydy typu plug-in (PHEV), co oznacza brak dostępu do kluczowych ulg i państwowych dopłat wspierających elektromobilność w krajach członkowskich UE. Co więcej, w połowie 2026 roku mechanizmy karnych ceł mają zostać rozszerzone również na chińskie hybrydy, co znacznie wywindowałoby cenę tych luksusowych SUV-ów w europejskich salonach.

Obecność w Polsce? W praktyce tylko prywatny import

Nawet, gdyby hipotetycznie założyć iż pojazdy zadebiutowałyby w Polsce, to dla rodzimych przedsiębiorców, którzy mogliby być zainteresowani takim napędem do flot, sytuacja wygląda równie chłodno. Od 1 stycznia 2026 roku w Polsce obowiązują zaktualizowane, znacznie mniej korzystne przepisy podatkowe. Pełny limit amortyzacji pojazdów w wysokości 225 tysięcy złotych zarezerwowano całkowicie dla aut w pełni elektrycznych (BEV) oraz wodorowych. Z punktu widzenia obowiązujących przepisów EREV jest traktowany jak hybryda.

Ponieważ technologia EREV w modelach Xiaomi wciąż wiąże się z emisją podczas ładowania baterii w trasie, auta te wpadłyby do niższych progów odpisów (150 tysięcy lub 100 tysięcy złotych). To jednak w tej chwili tylko dywagacje, bo aut w Polsce nie ma, i nie wiadomo czy i kiedy w ogóle się na naszym rynku pojawią. Chińczycy mają jeszcze jeden problem, nowe SUV-y Xiaomi mają (w przypadku większego modelu N90) średnią emisję 145 g/km CO2, co oczywiście sporo przekracza narzucone od 1 stycznia 2025 roku unijne limity (93,6 g/km na średnią emisję flotową danego producenta).

Seria SkyNomad to niewątpliwie fascynujący pokaz inżynieryjnych możliwości, łączący rewelacyjne zagospodarowanie wnętrza z napędem, który faktycznie rozwiązuje problem zasięgu, choćby o ile ten realny będzie niższy od wartości deklarowanych przez producenta, opartych na mniej surowych normach chińskich. Jednak stylizowane na „brytyjską arystokrację” SUV-y z Państwa Środka na naszym rynku pozostają jedynie ciekawostką.

Jeśli artykuł Xiaomi kusi dwoma nowymi SUV-ami o potężnym zasięgu. Modele SkyNomad zderzą się jednak z europejską biurokracją [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału