Tym razem postanowiliśmy sprawdzić urządzenie, które już od jakiegoś czasu chodziło nam po głowie. Wcześniej jakoś nie było okazji, bo na co dzień jeździmy głównie nowymi samochodami, w których takie rozwiązania są już po prostu standardem.
Średni wiek samochodu w Polsce przekracza 16 lat. To oznacza ogromną liczbę aut, które wciąż dobrze służą swoim właścicielom i spokojnie mogą jeździć jeszcze przez wiele lat. Tyle tylko, iż wraz z upływem czasu zaczyna w nich brakować rzeczy, które w nowych samochodach są już oczywistością.
I właśnie tutaj pojawia się Xblitz XM10. Nie trzeba wyciągać fabrycznej stacji, rozbierać całej deski rozdzielczej ani oddawać samochodu do warsztatu. XM10 po prostu montujemy na desce lub szybie i podłączamy. A jeżeli kiedyś zmienimy samochód albo przestanie nam być potrzebny, możemy go po prostu zdjąć.

To zresztą ważne, bo nie każdy ma ochotę rozbierać wnętrze samochodu tylko po to, żeby zamontować nową stację multimedialną. Tutaj wszystko jest znacznie prostsze.
Xblitz XM10 to stacja multimedialna z dużym ekranem, Android Auto i Apple CarPlay, a do tego przednią kamerą nagrywającą w 4K i kamerą cofania Full HD. W teorii dostajemy więc całkiem sporo za stosunkowo niewielkie pieniądze. Tym bardziej iż za samą dobrą kamerkę samochodową trzeba wydać kilkaset złotych.
Tylko czy rzeczywiście ma to sens? Jak XM10 sprawdza się podczas codziennej jazdy i czy faktycznie może unowocześnić starszy samochód? Postanowiliśmy to sprawdzić.
Xblitz XM10 – co znajdziemy w zestawie?
Zacznijmy od tego, co dostajemy w pudełku. Jest tego całkiem sporo. Mamy stację multimedialną z ekranem 10,26 cala, kamerę cofania z 6-metrowym przewodem, ładowarkę samochodową 12/24 V z 3,5-metrowym kablem, magnetyczny stojak montażowy, magnetyczny uchwyt na szybę oraz kabel AUX. Jedyne, czego tutaj brakuje, to karta pamięci.
No dobra, jak na 499 zł zestaw jest naprawdę konkretny. Co ważne, już po wyjęciu urządzenia z pudełka trudno mieć wrażenie, iż mamy do czynienia z tanim gadżetem. XM10 jest solidny, dobrze wykonany i swoje waży – 440 gramów.
Bardzo dobrze wypada też samo mocowanie. W zestawie znajdziemy dwa uchwyty – jeden do montażu na desce rozdzielczej, drugi na szybie. Oba przyklejamy dzięki taśmy. Do uchwytu mocujemy następnie element z przegubem kulowym, który pozwala regulować jego położenie, a na nim znajduje się magnetyczna płytka, do której przykładamy stację.

Całość jest dobrze przemyślana i przede wszystkim trzyma się naprawdę solidnie. Jednocześnie samą stację możemy gwałtownie odczepić od magnetycznego mocowania, jeżeli nie chcemy zostawiać jej w samochodzie.
Dzięki przegubowi kulowemu możemy łatwo ustawić ekran pod odpowiednim kątem. To niby drobiazg, ale właśnie takie rzeczy zaczynamy doceniać po kilku dniach korzystania z urządzenia.
Ciekawie rozwiązano również przednią kamerę. Możemy ją wysunąć i regulować jej położenie, a dodatkowo obracać, dzięki czemu łatwo dopasujemy kadr do samochodu. Co więcej, jeżeli nie zależy nam na nagrywaniu drogi, kamerę możemy obrócić w stronę kabiny i wykorzystać XM10 do nagrywania wnętrza. To może być interesująca opcja chociażby dla osób, które spędzają za kierownicą naprawdę dużo czasu.
Na pierwszy rzut oka trudno więc narzekać. Zestaw jest konkretny, jakość wykonania stoi na dobrym poziomie, a samo urządzenie sprawia wrażenie droższego, niż jest w rzeczywistości. Pora więc zobaczyć, jak XM10 sprawdza się podczas normalnej jazdy.
Duży i czytelny ekran, ale nie wszystko działa idealnie
Jedną z pierwszych rzeczy, które rzucają się w oczy, jest oczywiście ekran. 10,26 cala robi różnicę, szczególnie jeżeli przesiadamy się ze starego samochodu z niewielkim fabrycznym wyświetlaczem albo bez żadnej nawigacji.
Sam ekran jest bardzo czytelny, ma rozdzielczość 1600 x 600 pikseli, dobry kontrast i bardzo dobrze reaguje na dotyk. Podczas normalnej jazdy nie trzeba specjalnie celować palcem w niewielkie ikonki, bo przyciski są duże i dobrze rozmieszczone.
Menu również jest całkiem intuicyjne. Trafiają się jednak miejsca, w których tłumaczenie mogłoby być lepsze. Przykładowo przy funkcji nagrywania pojawiają się opcje „zamknij” i „otwórz”. Po chwili wiadomo, o co chodzi, ale zdecydowanie można było to nazwać bardziej po ludzku.
Jeśli chodzi o połączenie ze telefonem, XM10 obsługuje Apple CarPlay, Android Auto, AirPlay oraz Miracast. Samo parowanie jest bardzo proste – wybieramy urządzenie w telefonie i później połączenie powinno odbywać się już automatycznie.

I tutaj pojawia się małe „ale”. Przy pierwszym uruchomieniu Android Auto zwykle łączył się bez większych problemów. jeżeli jednak telefon został wcześniej rozłączony i chcieliśmy połączyć go ponownie, nie zawsze następowało to od razu. Czasami trzeba było po prostu chwilę poczekać. Jeśli nie rozłączaliśmy telefonu, przy kolejnych uruchomieniach połączenie działało bez problemu.
Kiedy jednak wszystko już zaskoczy, trudno mieć większe zastrzeżenia. Android Auto działa naprawdę fajnie, a duży ekran dobrze sprawdza się zarówno podczas korzystania z nawigacji, jak i słuchania muzyki czy obsługi innych aplikacji.
Szkoda tylko, iż nawigacja nie pozwala na wszystkie gesty, do których przyzwyczailiśmy się ze telefonów. Nie możemy chociażby swobodnie powiększać i pomniejszać mapy dwoma palcami. Zamiast tego korzystamy z przycisków „+” i „-”. To nie jest wielki problem, ale po kilku latach używania telefona palce same próbują zrobić gest, który tutaj po prostu nie działa.
Kąty widzenia są natomiast bardzo dobre, więc choćby jeżeli ekran nie jest ustawiony idealnie na wprost kierowcy, obraz pozostaje czytelny.
Oczywiście możemy tutaj streamować muzykę, korzystać z aplikacji, prowadzić rozmowy telefoniczne czy korzystać z nawigacji. XM10 może więc faktycznie zastąpić kilka rzeczy, których w starszym samochodzie po prostu nie było.
Mamy również wbudowany głośnik i mikrofon, dzięki czemu urządzenie może pełnić funkcję zestawu głośnomówiącego. Podczas jazdy możemy więc odebrać połączenie bez sięgania po telefon. W starszym samochodzie, który nie ma fabrycznego zestawu głośnomówiącego, jest to po prostu wygodne.
Przydatny jest również mały przycisk znajdujący się z prawej strony ekranu. Po jego naciśnięciu na środku pojawia się szybkie menu z czterema funkcjami – możemy przejść do głównego menu, zmienić głośność, wyświetlić obraz z kamery albo ustawić jasność ekranu. To mały detal, ale podczas jazdy jest znacznie wygodniejszy niż przeklikiwanie się przez kilka poziomów menu.
Jest jednak jeszcze jedna rzecz, która może trochę irytować. jeżeli korzystamy z Android Auto i chcemy wejść w ustawienia XM10 albo podejrzeć obraz z kamery, musimy najpierw rozłączyć Android Auto. Nie ma tutaj szybkiego przełączania pomiędzy tymi funkcjami. Przy okazjonalnej zmianie ustawień nie będzie to wielki problem, ale przy częstym korzystaniu z kamer może już trochę przeszkadzać.

Nie tylko stacja multimedialna
XM10 byłby całkiem ciekawą stacją multimedialną choćby bez kamer. Producent dorzucił jednak do niego coś jeszcze – wideorejestrator 4K oraz kamerę cofania Full HD.
Przednia kamera jest obrotowa w zakresie 270 stopni, więc możemy ustawić ją dokładnie tak, jak potrzebujemy. To szczególnie fajne rozwiązanie dlatego, iż nie musimy montować osobnego wideorejestratora na szybie. Kamera jest już częścią całego urządzenia.
Jeżeli natomiast nie zależy nam na nagrywaniu drogi, możemy obrócić ją w stronę kabiny. Dzięki temu XM10 może również nagrywać to, co dzieje się we wnętrzu samochodu. Dla kierowcy zawodowego, który spędza za kierownicą wiele godzin, może to być całkiem praktyczna funkcja.
Nagrania zapisywane są na karcie pamięci, a urządzenie obsługuje nośniki o pojemności do 256 GB. Jest też nagrywanie w pętli, więc nie musimy co jakiś czas manualnie usuwać starych materiałów. Kiedy karta się zapełni, najstarsze nagrania są zastępowane kolejnymi.
Do tego mamy aplikację Road Video, która pozwala pobierać nagrania bezpośrednio na telefon. Nie trzeba więc za każdym razem wyciągać karty pamięci i szukać czytnika.
Jeśli jednak chodzi o jakość obrazu, tutaj trzeba pogodzić się z pewnym kompromisem. Nie oczekujcie jakości zbliżonej do osobnych wideorejestratorów Xblitz. Mimo rozdzielczości 4K obraz z przedniej kamery jest przeciętny – nie jest zbyt płynny, a nagrania po prostu nie wyglądają szczególnie dobrze. Do okazjonalnego nagrywania w ciągu dnia oczywiście się nada, ale trudno powiedzieć, iż jest to mocna strona XM10.

Z drugiej strony trudno też oczekiwać wszystkiego za 499 zł. W tej cenie dostajemy przecież nie tylko wideorejestrator, ale cały zestaw z dużym ekranem, Android Auto, Apple CarPlay i kamerą cofania. jeżeli zależy Wam przede wszystkim na bardzo dobrej jakości nagrań, lepiej potraktować kamerę w XM10 jako dodatek, a nie główny powód zakupu.
Druga kamera służy przede wszystkim do cofania. Po wrzuceniu biegu wstecznego obraz pojawia się na ekranie XM10, a dodatkowo dostajemy linie pomocnicze, które ułatwiają ocenę odległości od przeszkód. W samochodzie, który fabrycznie nie miał kamery cofania, to naprawdę przydatny dodatek.
Co ważne, jakość obrazu z kamery cofania jest naprawdę dobra. Przydałby się wprawdzie nieco szerszy kąt widzenia, żeby łatwiej było zobaczyć, co dzieje się po bokach samochodu, ale poza tym trudno tutaj narzekać. Do codziennego parkowania sprawdza się bardzo dobrze.
XM10 pozwala również podłączyć dodatkową kamerę do obserwacji wnętrza samochodu. Nie znajdziemy jej w podstawowym zestawie, ale można dokupić ją osobno. Przyda się przede wszystkim tym, którzy chcą mieć podgląd na tylną kanapę, na przykład podczas podróży z dziećmi. Stacja obsługuje jednocześnie jedną dodatkową kamerę.

Co znajdziemy w zestawie?
W pudełku z Xblitz XM10 znajdziemy:
- stację multimedialną XM10 z ekranem 10,26 cala,
- kamerę cofania Full HD z przewodem o długości około 6 m,
- ładowarkę samochodową 12/24 V z przewodem o długości około 3,5 m,
- magnetyczny stojak montażowy,
- magnetyczny uchwyt z przyssawką,
- kabel AUX,
- instrukcję obsługi.
W zestawie nie znajdziemy natomiast karty microSD – trzeba dokupić ją osobno. XM10 obsługuje karty o pojemności do 256 GB.
Czy warto kupić Xblitz XM10?
Xblitz XM10 to interesujący sposób na unowocześnienie starszego samochodu bez ingerowania w jego wnętrze. Nie trzeba wymieniać fabrycznego radia, rozbierać deski rozdzielczej ani umawiać się z instalatorem. Montujemy urządzenie, podłączamy je i możemy korzystać z dużego ekranu, Android Auto, Apple CarPlay oraz kamer.
Doceniamy też to, iż telefon może w końcu zostać w kieszeni. XM10 ma swoje stałe miejsce, więc nawigacja, muzyka czy rozmowy są cały czas pod ręką, bez dokładania kolejnego uchwytu na telefona.
Co ważne, XM10 pozytywnie nas zaskoczył jakością wyświetlacza. Obraz jest bardzo czytelny, ma dobry kontrast i kąty widzenia, a pod tym względem ekran potrafi wypaść lepiej niż w wielu znacznie nowszych samochodach. Podobnie jest z kamerą cofania – jakość obrazu jest naprawdę dobra i w codziennym użytkowaniu sprawdza się lepiej, niż można byłoby oczekiwać po urządzeniu kosztującym 499 zł.
Nie wszystko działa tutaj idealnie – ponowne łączenie Android Auto mogłoby być szybsze, a brak gestów na mapie trochę irytuje. Przeciętna jest również jakość obrazu z przedniej kamery 4K. To jednak kompromisy, które łatwiej zaakceptować, patrząc na cenę całego zestawu.
Za 499 zł możemy w prosty sposób dodać do starszego samochodu kilka funkcji, które w nowych autach są już czymś zupełnie oczywistym. I właśnie dlatego XM10 zrobił na nas całkiem dobre wrażenie – nie jest urządzeniem idealnym, ale jego możliwości i wygoda korzystania zdecydowanie pozytywnie nas zaskoczyły.
Jeśli więc jeździcie starszym samochodem i brakuje Wam nowoczesnych multimediów, XM10 pokazuje, iż nie trzeba od razu wymieniać fabrycznego radia ani wydawać kilku tysięcy złotych, żeby samochód dostał trochę nowoczesności.












