Xblitz Coco to elektroniczna niania samochodowa, która na pierwszy rzut oka może wydawać się kolejnym gadżetem dla rodziców. Do niedawna sami podchodziliśmy do tego rozwiązania z pewnym dystansem. W końcu od lat większość kierowców korzysta z klasycznych lusterek montowanych przy fotelikach przy jeździe tyłem do kierunku jazdy i jakoś się to sprawdza.
Pojawia się więc pytanie, czy Xblitz Coco rzeczywiście wnosi coś nowego, czy jest tylko elektronicznym odpowiednikiem lusterka. Tym bardziej iż za urządzenie trzeba zapłacić około 499 zł. Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak Xblitz Coco wypada podczas codziennego użytkowania i czy faktycznie ułatwia podróżowanie z małym dzieckiem.

Czy elektroniczna niania samochodowa ma sens?
Najpopularniejszym rozwiązaniem przez cały czas pozostaje klasyczne lusterko montowane naprzeciwko fotelika. Jest tanie, łatwo je kupić i nie wymaga żadnego zasilania. Problem pojawia się jednak w codziennym użytkowaniu.
Żeby sprawdzić, co robi dziecko, trzeba spojrzeć w lusterko wsteczne i jednocześnie liczyć na to, iż wszystko jest dobrze ustawione. W praktyce obraz często obejmuje tylko fragment fotelika, a po zmianie pozycji siedzenia lub regulacji lusterek całość trzeba ustawiać od nowa.
Przy jednym dziecku nie jest to jeszcze duży problem. o ile jednak z tyłu podróżuje dwójka dzieci klasyczne lusterko przestaje być tak wygodne, jak mogłoby się wydawać. Właśnie tutaj pojawia się Xblitz Coco.
Kamera zamiast lusterka – jak działa Xblitz Coco?
Zasada działania jest bardzo prosta. Zamiast lusterka producent zastosował niewielką kamerę montowaną przy foteliku oraz odbiornik wyświetlający obraz na ekranie systemu multimedialnego samochodu.
Warto przy tym podkreślić, iż Xblitz Coco nie jest wyłącznie kamerą do podglądu dziecka. Urządzenie pełni jednocześnie funkcję adaptera bezprzewodowego Apple CarPlay, dzięki czemu obraz z kamery wyświetlany jest bezpośrednio na fabrycznym ekranie systemu multimedialnego. Nie trzeba więc montować dodatkowego monitora na desce rozdzielczej, co naszym zdaniem jest dużą zaletą.
Dzięki temu nie trzeba już szukać odpowiedniego kąta w lusterku albo się obracać. Wystarczy krótki rzut oka na ekran i od razu wiadomo, co dzieje się na tylnej kanapie.
Brzmi jak drobiazg, ale właśnie to najbardziej zaskoczyło nas podczas testów. Po kilku dniach korzystania złapaliśmy się na tym, iż zamiast odruchowo patrzeć w lusterko, automatycznie zerkaliśmy na obraz z kamery. Zwłaszcza gdy dziecko podróżuje tyłem do kierunku jazdy, okazuje się to po prostu wygodniejsze.
Nie oznacza to oczywiście, iż Xblitz Coco jest urządzeniem niezbędnym. Bez niego również da się podróżować. To jednak jeden z tych gadżetów, których sens zaczyna być widoczny dopiero podczas codziennego użytkowania.

Zawartość zestawu i montaż
W pudełku znajdziemy wszystko, co jest potrzebne do rozpoczęcia korzystania z urządzenia. Producent dołącza kamerę, odbiornik CarPlay, trzymetrowy przewód USB-A – USB-C, adapter USB-A – USB-C, dwa sposoby montażu kamery oraz instrukcję obsługi.
Na plus należy zaliczyć właśnie możliwość wyboru sposobu mocowania. Kamera może zostać zamocowana zarówno do zagłówka, jak i przy pomocy pasków, dzięki czemu łatwiej dopasować ją do różnych typów foteli.
Z naszych obserwacji wynika jednak, iż zdecydowanie lepiej sprawdza się montaż do prowadnic zagłówka. Kamera znajduje się wtedy bliżej środka samochodu, a sam obraz podczas jazdy jest wyraźnie stabilniejszy. Przy mocowaniu na paskach da się zauważyć nieco większą podatność na drgania, szczególnie na gorszej nawierzchni.
Na pochwałę zasługuje również długość przewodu. Trzy metry w zupełności wystarczyły, aby estetycznie poprowadzić instalację zarówno w miejskim crossoverze, jak i kombi segmentu C. Nie było problemu z ukryciem przewodu pod elementami wnętrza ani z doprowadzeniem go do przedniej części kabiny.
Brakuje jednego przewodu
Nie oznacza to jednak, iż zestaw jest kompletny.
Największym minusem okazał się brak przewodu USB-C – USB-C. Jeszcze kilka lat temu nie byłby to problem, jednak w tej chwili coraz więcej nowych samochodów oferuje wyłącznie porty USB-C.
Podczas testów korzystaliśmy z dwóch nowych samochodów i w żadnym z nich nie było już klasycznego gniazda USB-A. W praktyce oznaczało to konieczność użycia dodatkowej ładowarki lub przejściówki. Nie jest to duży problem, ale przy urządzeniu kosztującym około 499 zł taki przewód mógłby po prostu znaleźć się w zestawie.

Montaż zajmuje kilka minut
Sama instalacja nie sprawia większych problemów. Po zamocowaniu kamery wystarczy ustawić odpowiedni kąt, podłączyć przewód zasilający i wpiąć odbiornik do portu USB.
W naszym przypadku cały proces zajął dosłownie kilka minut.
Na plus warto również zaliczyć sam uchwyt kamery. Po ustawieniu odpowiedniej pozycji nie zauważyliśmy, aby zmieniał swoje położenie podczas jazdy. choćby na nierównych drogach obraz pozostawał stabilny i nie było potrzeby ponownego regulowania kamery.

Jakość wykonania i parametry kamery Xblitz Coco
Już przy pierwszym kontakcie z Xblitz Coco trudno nie zwrócić uwagi na wygląd samej kamery. Producent postawił na obudowę przypominającą głowę kotka. To drobiazg, ale dzięki temu urządzenie nie wygląda jak kolejna kamera przyczepiona do fotelika, a dzieci gwałtownie zwracają na nią uwagę.
Sama jakość wykonania również nie budzi zastrzeżeń. Obudowa sprawia solidne wrażenie, a wszystkie elementy są dobrze spasowane. Po kilku dniach testów, również na gorszych nawierzchniach, nie zauważyliśmy żadnych luzów ani konieczności ponownego ustawiania kamery. Raz wybrana pozycja pozostała niezmieniona przez cały okres testów.
Pod względem parametrów Xblitz Coco oferuje dokładnie to, czego można oczekiwać od tego typu urządzenia. Kamera nagrywa obraz w rozdzielczości Full HD 1080p, a szeroki kąt widzenia 150 stopni pozwala objąć nie tylko fotelik, ale również sporą część tylnej kanapy. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy z tyłu podróżuje więcej niż jedno dziecko.
Specyfikacja Xblitz Coco
- Rozdzielczość: Full HD (1920 × 1080 px)
- Kąt widzenia: 150°
- Wymiary: 35 × 45 × 64 mm
- Waga: 25 g

Jakość obrazu i Night Vision w praktyce
Jednym z elementów, który najbardziej nas ciekawił przed rozpoczęciem testu, była jakość obrazu. Samo Full HD wygląda dobrze w specyfikacji, ale najważniejsze było to, jak kamera poradzi sobie podczas codziennej jazdy.
Tutaj Xblitz Coco pozytywnie nas zaskoczył. Obraz jest wystarczająco szczegółowy, aby bez problemu sprawdzić, czy dziecko śpi, bawi się czy po prostu potrzebuje uwagi. Nie jest to oczywiście jakość porównywalna z kamerami sportowymi, ale w przypadku elektronicznej niani samochodowej nie o to chodzi. Liczy się przede wszystkim czytelność obrazu i tutaj nie mieliśmy powodów do narzekania.
Na plus działa również tryb Night Vision. Wieczorem, w tunelach czy podczas nocnych przejazdów kamera przez cały czas zapewnia wyraźny podgląd tylnej kanapy. W trakcie testów nie zdarzyło się, abyśmy mieli problem z oceną tego, co dzieje się z dzieckiem po zmroku.
Czy obraz się zacina?
Przed rozpoczęciem testów mieliśmy pewne obawy dotyczące płynności działania. W tego typu urządzeniach opóźnienia lub chwilowa utrata obrazu mogłyby całkowicie przekreślić sens ich zakupu.
Na szczęście podczas kilku dni użytkowania Xblitz Coco nie zauważyliśmy takich problemów. Obraz był wyświetlany w czasie rzeczywistym, bez widocznych opóźnień czy przycięć. Nie zdarzyło się również, aby kamera na chwilę straciła sygnał.

Nie z każdym samochodem działa tak samo
Trzeba pamiętać, iż Xblitz Coco korzysta z fabrycznego przewodowego Apple CarPlay, dlatego sposób działania zależy również od systemu multimedialnego zastosowanego w samochodzie. Producent deklaruje kompatybilność z autami wyposażonymi w przewodowy CarPlay, jednak praktyka pokazuje, iż między poszczególnymi modelami mogą występować różnice.
Podczas testów sprawdziliśmy urządzenie w dwóch różnych samochodach i efekty były zupełnie inne.
Pierwszym z nich było Volvo EX40, wyposażone w starszą wersję systemu infotainment. Za pierwszym razem urządzenie połączyło się bez żadnych problemów i działało prawidłowo. Niestety, podczas kolejnych prób nie udało nam się już ponownie nawiązać połączenia. Mimo kilku podejść system nie chciał wykryć urządzenia.
Zupełnie inaczej wyglądało to w Škodzie Octavii, wyposażonej w nowszą generację oprogramowania. Tutaj przez cały okres testów nie pojawiły się żadne problemy z połączeniem. Kamera uruchamiała się za każdym razem i działała dokładnie tak, jak powinna.
Nie oznacza to oczywiście, iż Xblitz Coco nie współpracuje z Volvo. Pokazuje jednak, iż kompatybilność może zależeć od wersji systemu multimedialnego, dlatego przed zakupem warto sprawdzić, czy producent potwierdza współpracę z konkretnym modelem samochodu.
Xblitz Coco – opinia po kilku dniach testów
Przed rozpoczęciem testu podchodziliśmy do Xblitz Coco z dużym dystansem. Wydawało nam się, iż będzie to po prostu elektroniczny odpowiednik klasycznego lusterka. Po kilku dniach użytkowania okazało się jednak, iż oba rozwiązania trudno traktować jako bezpośrednich konkurentów.
Największą różnicę odczuliśmy podczas jazdy z dzieckiem siedzącym tyłem do kierunku jazdy. Zamiast szukać odpowiedniego kąta w lusterku wystarczało krótkie spojrzenie na ekran. To rozwiązanie nie zmienia sposobu podróżowania, ale w codziennym użytkowaniu okazało się po prostu wygodniejsze.
Nie oznacza to jednak, iż klasyczne lusterka nagle tracą rację bytu. przez cały czas są znacznie tańsze i dla wielu rodziców będą w pełni wystarczające. Xblitz Coco jest raczej propozycją dla osób, które często podróżują z małym dzieckiem i chcą mieć wygodniejszy podgląd tego, co dzieje się na tylnej kanapie.
Urządzenie nie jest również pozbawione wad. Naszym zdaniem w zestawie powinien znaleźć się przewód USB-C – USB-C, ponieważ coraz więcej nowych samochodów nie oferuje już gniazd USB-A. Drugą kwestią pozostaje kompatybilność z systemami multimedialnymi. W testowanej przez nas Škodzie Octavii wszystko działało bez zarzutu, natomiast w Volvo EX40 pojawiły się problemy z ponownym połączeniem urządzenia. Warto więc przed zakupem upewnić się, iż system w naszym samochodzie będzie z nim współpracował.
Poza tym Xblitz Coco wywiązuje się ze swojego zadania. Obraz jest czytelny zarówno w dzień, jak i po zmroku, montaż nie sprawia problemów, a kamera po ustawieniu pozostaje stabilna choćby na gorszych nawierzchniach.
Czy warto kupić Xblitz Coco?
To zależy od tego, czego oczekujecie.
Jeżeli klasyczne lusterko w zupełności Wam wystarcza, zakup elektronicznej niani prawdopodobnie kilka zmieni. o ile jednak często podróżujecie z dzieckiem siedzącym tyłem do kierunku jazdy albo z dwójką dzieci na tylnej kanapie, Xblitz Coco może okazać się rozwiązaniem, które po prostu ułatwi codzienne podróżowanie.
Nie jest to gadżet, który każdy rodzic musi mieć, ale jeżeli często podróżujecie z małym dzieckiem, bardzo gwałtownie można docenić wygodę, jaką daje taki podgląd.
Najważniejsze zalety i wady Xblitz Coco
Zalety
- prosty montaż,
- czytelny obraz Full HD,
- Night Vision,
- szeroki kąt widzenia,
- stabilne mocowanie.
Wady
- brak przewodu USB-C – USB-C,
- kompatybilność zależy od samochodu,
- cena około 499 zł.















