Kierowcy ciężarówek wykryli błąd w systemie służącym do odcinkowego pomiaru prędkości między węzłami Szczecin Dąbie i Rzęśnica na autostradzie A6. Źle skalibrowane urządzenie wskazywało, iż pojazdy jadą 7 km/h szybciej, niż jechały w rzeczywistości. Inspekcja Transportu Drogowego zapewniła, iż anuluje mandaty z pięciu dni.
Wystarczył niewielki błąd. Kierowcy z A6 unikną mandatu

Błędnych pomiarów dokonywały urządzenia zainstalowane między węzłami Szczecin Dąbie i Rzęśnica na autostradzie A6. Na przełomie kwietnia i maja ten odcinkowy pomiar prędkości miał wykazać prawie dwa tys. wykroczeń.
Generalny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) poinformował, iż postępowania zakończono, a kierowców poinformowano o umorzeniu spraw. "Procedowanie spraw wykroczeń, które zostały zarejestrowane w okresie od 29 kwietnia 2026 od godziny 12:00 do 4 maja 2026 do godziny 9:27 zostało wstrzymane" - podano w komunikacie GITD.
ZOBACZ: Szykuje się radykalna zmiana. Kierowcy nie usuną punktów karnych na dotychczasowych zasadach
"Żadna osoba, której dotyczył błędny pomiar nie została ukarana mandatem karnym" - podkreślono.
GITD zarządza systemem CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym), intensywnie zagęszczając sieć odcinkowych pomiarów prędkości.
Na stronie ministerstwa infrastruktury informowano, iż do czerwca 2026 r. "bramki" do pomiarów będą w 114 lokalizacjach i obejmą w sumie 670 km dróg.
Błędnie działający "odcinkowy pomiar prędkości"
Nieprawidłowości w pomiarach prędkości na A6 zauważyli kierowcy ciężarówek. Prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz wyjaśnił, iż firmy transportowe w połowie maja zaczęły otrzymywać pisma z ITD o wszczęciu postępowania w sprawie wykroczenia popełnionego na A6 pod Szczecinem.
- Do dziś zgłosiło się około 20 firm. Niektóre miały kilka takich przypadków, jeden z przedsiębiorców aż 10, ponieważ trzy razy dziennie tamtędy przejeżdża - mówił Matulewicz.
- Napisaliśmy do GITD oraz Okręgowego Urzędu Miar w Szczecinie o cofnięcie legalizacji urządzenia, ponieważ, w naszej ocenie, działało ono nieprawidłowo - podkreślił. Prezes ZSPD wyjaśnił, iż tachografy zainstalowane w pojazdach zapisują datę, godzinę, czas pracy kierowcy, prędkość.
ZOBACZ: Maksymalne ceny paliw na weekend. Rząd podał nowe stawki
Kierowcy sprawdzali również dane z GPS i zapewniali pracodawców, iż jechali wolniej ok. 7,3 km/h niż wskazały to urządzenia ITD. Okazało się, iż zawyżone odczyty prędkości na A6 wynikają z błędu pracownika firmy instalującej system pomiarowy.
"W trakcie legalizacji jednego z dwóch systemów (na odcinku Szczecin Dąbie - Rzęśnica) doszło do błędnego wprowadzenia długości odcinka do jednego z nich. Skutkowało to nieprawidłowym pomiarem średniej prędkości pojazdów poruszających się w jednym kierunku" - podano 20 maja w komunikacie na stronie internetowej CANARD, cytując pismo firmy Sprint, wykonującej dla ITD urządzenia do odcinkowych pomiarów prędkości w 43 lokalizacjach.
Wyjaśniono, iż nieprawidłowość została wykryta po czterech dniach, podczas rutynowej kontroli, i "niezwłocznie skorygowana". Spółka Sprint nie poinformowała o tym, za co przeprosiła ITD oraz kierowców.
Kierowcy unikną mandatu. Wystarczył drobny błąd
Zapewniono, iż inne urządzenia do pomiarów prędkości na autostradach i drogach ekspresowych działają prawidłowo. "Zdarzenie miało charakter jednostkowy i incydentalny, dotyczyło wyłącznie wskazanej lokalizacji" - zapewniono.
Wykonawca systemu poinformował o wdrożeniu działań naprawczych, które obejmują m.in. dodatkową kontrolę w procesie weryfikacji urządzeń. Ta zamontowane na A6 zostaną poddane ponownej legalizacji.
Matulewicz przekazał PAP, iż "OPP" na autostradzie przy węzłach Szczecin Dąbie i Rzęśnica zbudowano w marcu 2026 roku. Ostatnią legalizację przeprowadzono 23 kwietnia. Prezes ZSPD zwrócił uwagę, iż błędne odczyty prędkości dotyczyły m.in. pojazdów w leasingu, a to oznacza dodatkowe koszty dla przewoźników.
ZOBACZ: Nowe oznaczenie w prawie jazdy. Nakłada na kierowcę surowe obostrzenia, na także na pasażera
- Firma leasingowa za udzielenie informacji przewoźnikowi pobiera opłaty, od 50 do 150 złotych. Mamy zapewnienie z ITD, iż również te dodatkowe koszty zostaną zwrócone" - podsumował Matulewicz.
Za przekroczenie prędkości o 10 km/h mandat wynosi 100 zł. W woj. zachodniopomorskim są cztery lokalizacje z odcinkowym pomiarem prędkości.
Jak informował GITD CANARD na początku 2025 r., kontrakt z olsztyńską firmą Sprint na zainstalowanie urządzeń do odcinkowych pomiarów prędkości w 43 miejscach kosztował będzie 85 mln zł. Fundusze pozyskano z KPO. Najwięcej urządzeń zaplanowano w województwach: mazowieckim, śląskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim.


2 godzin temu












