Wojskowe Jelcze na sterydach. Nowa fabryka będzie potężna

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Polski przemysł zbrojeniowy wrzuca najwyższy bieg, a ikona rodzimej motoryzacji wojskowej szykuje się do rewolucji. Jelcz, którego podwozia już teraz dźwigają najpotężniejszy sprzęt naszej armii, rozpoczyna wielką rozbudowę.

Dzięki zastrzykowi gotówki ze Skarbu Państwa, firma postawi nową fabrykę i drastycznie zwiększy produkcję. Co więcej, na horyzoncie pojawiła się już ciężarówka trzeciej generacji, która całkowicie zmieni reguły gry w wojskowym transporcie i zaoferuje żołnierzom niespotykany dotąd komfort.

Obecnie na podwoziach z logiem Jelcza opiera się prawdziwa duma polskich sił zbrojnych. To właśnie te maszyny noszą na swoich barkach systemy K239 Chunmoo znane w Polsce jako Homar-K, wyrzutnie Langusta, a także najważniejsze elementy systemów przeciwlotniczych Pilica+ oraz baterii Patriot.

Problem polega na tym, iż zainteresowanie wojska tym sprzętem drastycznie przekroczyło obecne możliwości produkcyjne dolnośląskich zakładów. Dzisiejsza wydajność, oscylująca na poziomie od 400 do 600 sztuk rocznie, to stanowczo za mało w obliczu gwałtownej modernizacji i współczesnych potrzeb armii. Jelcze mają przecież być podwoziem dla wielu rozwiązań w ramach tarczy antydronowej programu San.

Lekarstwem na te wąskie gardła ma być potężna inwestycja, która właśnie nabiera realnych kształtów. Pod koniec marca spółka sfinalizowała wart kilkadziesiąt milionów złotych zakup gruntu od Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

To właśnie na granicy Jelcza-Laskowic i Miłoszyc powstanie nowoczesna hala produkcyjna o imponującej powierzchni 100 tys. m2. Docelowo nowe zakłady mają osiągnąć wydajność na poziomie 1600 pojazdów rocznie, a pierwsze zbrojeniowe ciężarówki powinny zjechać z taśm w 2029 r.

Mariusz Ptak, prezes zarządu spółki powiedział, iż nowa umowa z Polską Grupą Zbrojeniową i dokapitalizowanie kwotą ponad 756 mln zł ze strony Skarbu Państwa otworzyły zupełnie nowy rozdział w historii przedsiębiorstwa, dla którego skokowe zwiększenie mocy przerobowych stało się koniecznością.

Jelcz trzeciej generacji. Inżynieryjna rewolucja ukryta w zawieszeniu

Zwiększenie skali to jednak tylko połowa sukcesu. Prawdziwym technologicznym hitem, który ma podbić serca wojskowych kierowców, jest całkowicie nowa ciężarówka trzeciej generacji, zaprojektowana i zbudowana od podstaw w biurach w Jelczu-Laskowicach.

Pojazd przechodzi w tej chwili rygorystyczne testy w jednostkach badawczych, a inżynierowie są pewni swego. Głównym celem projektantów było stworzenie maszyny, która zapewni bezkompromisową mobilność oraz wysoki komfort jazdy w najtrudniejszym terenie.

Jelcz treciej generacji. Fot. PGZ

Kluczem do sukcesu okazało się całkowite przeprojektowanie układu jezdnego. W przeciwieństwie do starszych konstrukcji nowa platforma, która będzie dostępna w wariantach trzyosiowym (6×6) oraz czteroosiowym (8×8), definitywnie zrywa ze sztywnymi mostami łączącymi koła.

Zamiast tego zastosowano nowoczesne niezależne wahacze. Dyrektor biura rozwoju firmy, Bartosz Nieradko, tłumaczy, iż takie rozwiązanie nie tylko poprawia trakcję, ale pozwala na znacznie szybszą jazdę po bezdrożach przy jednoczesnym zminimalizowaniu zmęczenia kierowcy. Maszyna po prostu płynie po nierównościach, spełniając wszystkie wyśrubowane normy armii.

Prawdziwą rewolucję przeszła również szoferka. Konstruktorzy zdecydowali się przenieść potężny silnik spod kabiny i umieścili go nieco z tyłu, nad drugą osią pojazdu. Ten sprytny zabieg inżynieryjny ułatwia ewentualny demontaż jednostki napędowej podczas skomplikowanych napraw, ale przede wszystkim uwalnia gigantyczną przestrzeń wewnątrz.

Dotychczas w klasycznych wojskowych ciężarówkach tego typu mieścił się zwykle tylko kierowca i jeden pasażer. Nowy Jelcz bez problemu przyjmie na pokład czteroosobową załogę lub mniejszy zespół wraz ze specjalistycznym osprzętem taktycznym. Seryjna produkcja tej wyczekiwanej przez żołnierzy maszyny ma wystartować już w przyszłym roku.

Więcej na Spider’s Web:

Ekspansja na południe i setki nowych miejsc pracy

Ambitne plany oznaczają impuls dla rynku pracy. Już teraz firma zatrudnia 1150 osób, ale rozbudowa infrastruktury wymusi przyjęcie co najmniej dwustu kolejnych wykwalifikowanych pracowników. W planach jest również uruchomienie dodatkowej produkcji w Raciborzu.

Obecnie realizowane są zaawansowane rozmowy z syndykiem dotyczące przejęcia nieruchomości po upadłej firmie Rafako, która przy wsparciu państwa jest przekształcana w podmiot o profilu zbrojeniowym.

Jeśli transakcja dojdzie do skutku i raciborskie linie ruszą pełną parą, łączna produkcja Jelcza z łatwością przekroczy barierę dwóch tysięcy pojazdów rocznie.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału