Kupujesz nowy, wymarzony samochód, skuszony niskim spalaniem i realnymi oszczędnościami w codziennym życiu. Tymczasem obietnica średniego spalania na poziomie 5,2 l/100 km gwałtownie zostaje zweryfikowana przez rzeczywistość, gdy Twój komputer pokładowy pokazuje 7,5 litra. gwałtownie zaczynasz zastanawiać się, kto jest winowajcą tego perfekcyjnego “oszustwa” – producent czy Unia Europejska? Wyjaśniamy, dlaczego auto pali więcej niż w katalogu.