
Parafrazując słynne słowa Sebastiana Vettela o kibicowaniu Ferrari, każdy kiedyś marzył o posiadaniu jednego w garażu. Ale jest to rozrywka i zabawa zarezerwowana tylko dla najbogatszych. Ale marzeń nie warto porzucać – warto je lekko modyfikować, pod odpowiedni dla siebie budżet. Ten piękny Fiat nazywany był właśnie Ferrari dla ubogich. A dziś można kupić piękny, prawie nowy egzemplarz.
Spis treści
- Ferrari dla ubogich – Fiat Coupé nie pozwalał spać miłośnikom motoryzacji
- Piękny i zadbany egzemplarz pojawił się na sprzedaż, jest praktycznie jak nowy
- Pod maską pracuje silnik o mocy 220 koni mechanicznych
Ferrari dla ubogich – zachwyca choćby dzisiaj
fot. autoscoutFiat Coupe swojego czasu był obiektem westchnień miłośników motoryzacji. Z dzisiejszej perspektywy również zdobywa mnóstwo punktów – jest całkowicie analogowy, ma wspaniały silnik i świetną historię. Ten konkretny egzemplarz jest dodatkowo w wyjątkowej wersji i w wyjątkowym stanie. Ale dziś nie jest już przeznaczony wyłącznie dla ubogich. Choć jego cena przy takiej konfiguracji wciąż wydaje się być wyjątkowo atrakcyjna.
Sportowy, włoski Fiat w wersji Turbo początkowo otrzymał silnik dostrojony do 190, a następnie do 220 koni mechanicznych. Imponował więc nie tylko wyglądem i stylem, ale też dynamiką. Miał świetne adekwatności jezdne. kilka osób wie, iż pod tym projektem podpisał się słynny Chris Bangle – wówczas obiecujący talent, stawiający pierwsze kroki swojej kariery w studiu Pininfariny.
Choć model ten osiągnął spory sukces na rynku, skończył jak większość włoskich aut z tamtych czasów. Dziś znalezienie ładnego i zadbanego egzemplarza praktycznie graniczy z cudem. Samochody albo są już zniszczone, albo poddane wątpliwej jakości tuningowi. Ten jednak jest zupełnie inny.
fot. autoscoutPraktycznie nowy Fiat Coupe – cóż za oferta
Ten konkretny egzemplarz przez lata służył jako eksponat w studiu projektowym Pininfarina. W trudnych czasach auto trafiło jednak w świat i nikt nigdy tak naprawdę nim nie jeździł. Na liczniku wciąż ma tylko 6450 kilometrów. Prawie niemożliwe jest znalezienie jakichkolwiek śladów użytkowania.
Jak możecie się spodziewać, skoro stał w studiu Pininfariny jako eksponat, to najwyższa możliwa wersja Turbo. Ma więc silnik o mocy 220 koni mechanicznych, co przy masie własnej 1285 kilogramów brzmi naprawdę atrakcyjnie. Ferrari dla ubogich rozpędzało się od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,5 sekundy, a maksymalna prędkość wynosiła 250 km/h. To liczby kosmiczne w latach 90., a wciąż atrakcyjne dziś.
Dziś samochód ten nie będzie jednak tak tani, jak mogłoby się wam wydawać. Jego cena wynosi 25 900 euro, czyli około 110 000 złotych. Może i nie jest to cena dla ubogich, ale przy takiej historii samochodu i praktycznie zerowym przebiegu, z pewnością przez cały czas jest bardzo atrakcyjna.
fot. autoscout
1 godzina temu











