Zdjęcia włoskich miast zalanych samochodami na polskich rejestracjach podbijają sieć. Za tą z pozoru abstrakcyjną sytuacją kryje się przemyślany proceder: fikcyjne spółki, fałszowane przeglądy i omijanie koszmarnie drogich ubezpieczeń w Italii. Układ przynosi Włochom miliony euro oszczędności, a nam potężne straty.