Willys MB „Jeep” – wojenny weteran i terenowa legenda

2 dni temu

Wraz z pierwszym, wyprodukowanym w 1941 roku Willysem MB na świat przyszedł nie tylko jeden z najsłynniejszych samochodów wojskowych. To także prapoczątek cywilnego off-roadu oraz prolog historii marki, która dziś jest jego synonimem. Wrażenia z jazdy tym autem są równie wyjątkowe jak ono samo.

Wieje, ciągnie, smaga… Nie jak w kabriolecie, gdzie wiatr może ci potargać włosy. Nie, tu masz huragan z każdej strony i w każdą stronę. Głowa, kark, ręce, uda, stopy, choćby pośladki! I to jeszcze zanim osiągniesz prędkość 40 km/h!

Prowadzenie Willysa MB to nie jest zabawa dla pięknoduchów i delikatnisiów. I to nie tylko ze względu na przewiewność konstrukcji – bo to jest naprawdę ciężka robota.

Trzeba być twardzielem albo lubić wiatr. Albo wydać krocie na odzież ochronną.

Walka z żywiołem

Auto podskakuje niemal bez łagodzenia amplitudy drgań na twardych, płaskich resorach piórowych, a prowadzenie wymaga trzymania cienkiej, wielkiej kierownicy lewą ręką z prawą na stałe na długachnym dyszlu lewarka biegów, wiecznie się poruszającego w drastycznie nieprecyzyjnym leżu wyprowadzonym wprost ze skrzyni. I dygocącego, jak zresztą cały samochód.

https://magazynauto.pl/porady/czym-jezdzi-polskie-wojsko-czolgi-bojowe-wozy-piechoty-transportery-i-pojazdy-opancerzone-haubice-samobiezne-kolowe-wyrzutnie-rakiet-terenowki-ciezarowki,aid,4275

Kierowca ma za zadanie przede wszystkim utrzymać auto na drodze, co przy przekładni kierowniczej rodem z ciężarówek z lat 20. nie jest łatwe, szczególnie iż silnik trzeba cierpliwie namawiać, by raczył się wspiąć na obroty. No i znosić ciągłą obecność chmur spalin powstałych z nieoczyszczanej benzyny i spalanego w ogromnych ilościach przez niespecjalnie szczelny silnik oleju.

Jak w maszynie rolniczej – i tak powinno być. Auto miało być jak najprostsze i najmniej awaryjne. Dźwigniami po prawej od lewarka biegów obsługuje się napęd 4x4 i przekładnię redukcyjną.
Warunki spartańskie, ale... nasz egzemplarz to niemal luksusowa wersja, z tapicerowanymi gąbką siedziskami i oparciami. Początkowo był tylko brezent na szkielecie, jak na leżaku.

To jest „godzina zero”

Czyli punkt, w którym rozpoczyna się światowa historia off-roadu. Wybiła w 1941 r. wraz z rozpoczęciem produkcji Willysa MB, pierwszego Jeepa. Willys MB to archetyp prymatu funkcji nad formą. To konstrukcja surowa, nieoszlifowana, prymitywna – i trwała. I właśnie te cechy legły u podstaw mitu, legendy założycielskiej całego rodzaju pojazdów – oraz amerykańskiej marki Jeep.

Co ciekawe, nikt nie jest w stanie na pewno powiedzieć, skąd się wzięła ta nazwa, dlaczego żołnierze amerykańscy ochrzcili swą „ćwierćtonówkę” (oficjalna nazwa i nośność tego auta) właśnie tak. Teorie są trzy – równorzędne.

https://magazynauto.pl/porady/jeep-z-zabudowa-kempingowa-biwak-w-kazdym-terenie,aid,3168

Albo od pierwszych liter określenia „General Purpose” („do użytku ogólnego”) lub określenia prototypu Forda opartego na tych samych planach konstrukcyjnych (Willys nie był w stanie pokryć samodzielnie zapotrzebowania US Army, więc produkcję rozpoczęto w trzech różnych przedsiębiorstwach, m.in. u Forda). Albo bo mechanicy tak mówili na każdy nowy pojazd, który otrzymywali do testowania i oceny, a może…

Obok kierunkowskazów jedyny ukłon wobec przepisów: tłumik pod prawą burtą.

Jeep najlepszym przyjacielem człowieka?

Ta trzecia teoria najbardziej się nam podoba. Pamiętacie małego, nieustraszonego bohatera komiksu i kreskówki, marynarza Popeya (tego od szpinaku)? Jego pojawiającym się czasami w filmach przyjacielem był dziwaczny zwierzak, coś w rodzaju czarodziejskiego psa rodem z dżungli, o imieniu Eugene the Jeep. Miał on cudowne zdolności i potrafił zawsze wyciągnąć Popeya z kłopotów dzięki niesamowitej wszechstronności oraz odporności na wszelkie żywioły. Brzmi znajomo?

W sumie to najlepiej wyjaśniałoby, czemu od szeregowca po generała wszyscy nazywali czteronapędowego wszędołaza – właśnie Jeepem.

Łopata i siekiera były wyposażeniem seryjnym. Docenianym przez użytkowników!
Wycieraczki działają z napędem ręcznym – może je obsługiwać również pasażer.
Fantastycznie zachowane fabryczne tabliczki znamionowe wyjaśniają działanie przekładni oraz dostarczają kompletnych informacji o samochodzie.

W idealnym stanie

Nasz egzemplarz na zdjęciach jest autem wyprodukowanym w dwa tygodnie po D-Day, 22 czerwca 1944 r. Nie zdążył na wojnę, ale dzięki temu jest w idealnym oryginalnym stanie. Wszystko jest tu takie, jak zaprojektowano dla armii. Rozrusznik to guzik w podłodze obok pedału gazu, a silnik – 2,2-litrowa, 4-cylindrowa jednostka o mocy 60 KM, do której mieszankę paliwowo-powietrzną doprowadza prosty gaźnik. Silnik jest prymitywny i niespecjalnie chce wchodzić na obroty, ale za to jest niemal niezniszczalny – a to się liczyło najbardziej.

Wyjątkowo prosty konstrukcyjnie silnik brzmi, jakby był o wiele większy. Zasilany gaźnikiem, rozwija 60 KM i nie boi się żadnego paliwa.

Wymaga nauki jazdy…

Auto jest zaskakująco żwawe – oczywiście, pod warunkiem, iż kierowca zdoła utrafić dzięki długachnego drążka w niezsynchronizowany 1. bieg, kryjący się po lewej na dole, naprzeciwko wstecznego, mieszczącego się tam, gdzie dziś szukalibyśmy „jedynki”. Biegów w przód mamy tu tylko 3, za to bardzo sensownie przełożonych i w zupełności wystarczających, by Jeep spełniał swe zadania. Które z zawadiackim dudnieniem wydechu wykonywał niestrudzenie i wytrwale. Hałaśliwie, nie chroniąc pasażerów ani przed wiatrem, ani zimnem czy upałem. Nie ma tu – i nigdy tego nie planowano – żadnych wygód, fotele są zamocowane na stałe i paskudnie niewygodne.

Na szosie auto jest zaskakująco lekkie i zwinne, choć układ kierowniczy tylko mniej więcej pośredniczy między kierowcą a kołami.

Ale prawdziwe możliwości tego genialnego prymitywu odkrywa się dopiero po zjechaniu z utwardzonej drogi. Kiedy już (wyłącznie przy zatrzymanych kołach) uda się nam załączyć napęd na przednią oś i włączyć reduktor, auto umie się wspiąć na zupełnie nieprawdopodobnie niedostępne stromizny i skały albo przetelepać się przez absolutnie nieprzejezdne błocka czy piachy. I właśnie to sprawiło, iż gdy już skończyła się II wojna światowa, pozostałe wszędzie na świecie Jeepy zaczęto traktować jako symbole wolności. Również w tym sensie, iż nic ich nie było w stanie zatrzymać.

Willys MB „Jeep” – dane techniczne Silnik Moc maks. Maksymalny moment obrotowy Napęd Skrzynia biegów Zawieszenie (przód i tył) Hamulce (przód i tył) Dł./szer./wys. Rozstaw osi Osiągi i zużycie paliwa Przyspieszenie 0-100 km/h Prędkość maks. Śr. zużycie paliwa
benzynowy, R4, 2199 cm3
60 KM/4000 obr./min
142 Nm/2000 obr./min
4x4, dołączany
manualna, 3-biegowa z reduktorem
osie sztywne, resory piórowe
bębnowe
333/158/177 cm
203 cm
b.d.
ok. 100 km/h
ok. 12 l/100 km
Idź do oryginalnego materiału