Wielu kierowców tym zapomina. Chwila nieuwagi i samochód wpada w poślizg

1 dzień temu
Dwa stopnie różnicy to niby nic. Zimą potrafią jednak diametralnie zmienić sytuację na drodze. Gdy temperatura oscyluje wokół zera, asfalt może przemienić się w lodowisko szybciej, niż wielu kierowców się spodziewa. Niestety, często przekonują się oni o tym dopiero w momencie hamowania albo na zakręcie.
Zima w Polsce coraz rzadziej oznacza kilkutygodniowy mróz. Częściej mamy do czynienia z dodatnimi temperaturami w dzień i lekkim przymrozkiem nocą. To właśnie wtedy warunki na drogach stają się najbardziej zdradliwe. Asfalt potrafi zmieniać się z suchego w śliski na krótkim odcinku i z pozoru zupełnie niezauważalnie.


REKLAMA


Zobacz wideo Minus 60°C w styczniu i mrozy w maju. Jak żyje się w tej wsi?


Dwa stopnie mogą robić ogromną różnicę. Gdzie czai się największe zagrożenie?
Różnica między +1 a -1 stopniem Celsjusza to dla kierowców cienka, ale bardzo istotna granica bezpieczeństwa. Przy niewielkim plusie nawierzchnia zwykle jest tylko mokra i w miarę przewidywalna. Gdy jednak temperatura spadnie choćby minimalnie poniżej zera, wilgoć gwałtownie zamienia się w cienką warstwę lodu, często niewidoczną gołym okiem. Największy problem pojawia się wtedy, gdy warunki zmieniają się na krótkich odcinkach drogi. Na jednym pasie asfalt może jeszcze trzymać, a kilkadziesiąt metrów dalej auto nagle traci przyczepność. To właśnie w takich sytuacjach najłatwiej o poślizg, zwłaszcza podczas hamowania lub skręcania.
Zobacz też: "Postrach kierowców" powrócił. W 2,5 miesiąca zarejestrował aż 12,5 tys. wykroczeń. Są dodatkowe kamery
W centrach miast drogi są zwykle dobrze utrzymane, ale im dalej od zabudowań, tym warunki są trudniejsze. Na obrzeżach, trasach wiejskich oraz w miejscach, do których słońce dociera rzadko lub wcale, nawierzchnia znacznie dłużej pozostaje śliska. Lasy, wysoka zabudowa czy okolice wiaduktów sprzyjają utrzymywaniu się lodu choćby wtedy, gdy kilka kilometrów dalej asfalt jest suchy. Szczególną czujność trzeba zachować również w pobliżu rzek, zbiorników wodnych i mokradeł. Większa wilgotność powietrza sprawia, iż wystarczy lekki przymrozek, by na jezdni pojawiła się cienka, zdradliwa warstwa lodu. Niebezpieczne są także skrzyżowania i przejścia dla pieszych, gdzie samochody często hamują i ruszają, a przyczepność zmienia się w mgnieniu oka.


Jak rozpoznać lód na drodze i nie dać się zaskoczyć? Termometr w samochodzie jest nieoceniony
Najprostszą wskazówką jest obserwowanie termometru w samochodzie. Gdy wskazania oscylują wokół zera, warto natychmiast zwiększyć czujność. Co ciekawe, przy wyraźnym mrozie sytuacja na drodze bywa bardziej przewidywalna niż wtedy, gdy temperatura balansuje na granicy plusa i minusa. Dużo mówi także sama nawierzchnia. Brak charakterystycznego szumu mokrego asfaltu oraz delikatny połysk mogą sugerować obecność lodu. W sprzyjających okolicznościach, na prostym i pustym odcinku, można ostrożnie sprawdzić reakcję auta na hamowanie. jeżeli samochód nie zwalnia tak, jak powinien, to sygnał ostrzegawczy. Zimą czasem wystarczą dwa stopnie różnicy, by droga przestała wybaczać błędy. Wolniejsza jazda i większa uwaga to w takich warunkach najlepsze, co można zrobić.


Źródło: Autokult


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.


Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału