Czy doświadczenie z torów wyścigowych może realnie przełożyć się na samochód użytkowy? Ford przekonuje, iż tak. Ponad połowa zespołu zajmującego się aerodynamiką nowego elektrycznego pick-upa zdobywała doświadczenie w świecie Formula 1, gdzie każdy milimetr nadwozia ma znaczenie. Tym razem nie chodziło o ułamki sekund, ale o kilometry zasięgu.
Tunel aerodynamiczny już na etapie szkicu
Zamiast traktować tunel aerodynamiczny jako narzędzie końcowej weryfikacji projektu, Ford wykorzystał go już na etapie koncepcyjnym. Inżynierowie pracowali metodą „szybka przegrana, szybka poprawa”, znaną z F1 – testowali, modyfikowali i ponownie sprawdzali kolejne rozwiązania.
Powstał modułowy pojazd testowy, w którym elementy drukowane w 3D – m.in. osłony podwozia, części zawieszenia czy elementy pasa przedniego – można było wymieniać w kilka minut. W tunelu aerodynamicznym, przy prędkości powietrza 140 km/h, analizowano siły działające na nadwozie w trzech płaszczyznach.
Efekt to poprawa skuteczności aerodynamicznej o ponad 15 proc. względem innych modeli w segmencie.
Trzy detale, które robią różnicę
„Wirtualna powierzchnia” nad skrzynią
Linia dachu została ukształtowana tak, by powietrze opadało łagodnie w kierunku skrzyni ładunkowej, tworząc efekt „wirtualnej powierzchni”. Strumień powietrza omija przestrzeń ładunkową, dzięki czemu auto stawia mniejszy opór.
Mniejsze lusterka, większy zasięg
Zastosowanie jednego siłownika zamiast dwóch pozwoliło zmniejszyć obudowę lusterek o ponad 20 proc. Redukcja powierzchni czołowej przełożyła się na dodatkowe ok. 2,4 km zasięgu.
Gładkie podwozie jak w aucie wyścigowym
Spód pojazdu dopracowano w detalach – łby śrub schowano w pogłębieniach, a przepływ powietrza wokół kół zaprojektowano tak, by ograniczyć turbulencje. Strumień z przednich opon kierowany jest w stronę tylnych, co zmniejsza ich opór i daje kolejne 7,2 km zasięgu.
Nawet 80 km więcej
Według wewnętrznych wyliczeń producenta, przy zastosowaniu tego samego akumulatora różnica względem najbardziej aerodynamicznych spalinowych pick-upów w USA może sięgnąć choćby 80 km, czyli około 15 proc. Przy prędkościach autostradowych zysk ma być jeszcze większy – choćby do 30 proc.
Ford podkreśla, iż najważniejsze było potraktowanie pojazdu jako zintegrowanego systemu – od pierwszych szkiców nadwozia po układ napędowy. Teraz model przechodzi testy drogowe, a zdobyte doświadczenia mają zostać wykorzystane przy projektowaniu kolejnej generacji platformy elektrycznej.
Powietrza nie widać, ale – jak przekonują inżynierowie – różnicę w zasięgu kierowca ma już odczuć bardzo wyraźnie.







![Zamiast billboardów – auto za jazdę próbną. Chińska marka Bestune gra va banque [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_2066.jpg)








