Zacznijmy od najciekawszego, bo fantazja handlarzy nie zna granic. Wyobraźcie sobie, iż sprowadzacie fabrycznie nowy, lśniący samochód elektryczny prosto z Azji, ale w dokumentach wpisujecie, iż to... używany samochód z Chin. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta i stara jak świat: pieniądze.
Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Oddziału Celnego w Małaszewiczach gwałtownie połapali się w tym fortelu. Mechanizm był banalny, zmiana klasyfikacji taryfowej miała pozwolić na uniknięcie wysokich opłat. Efekt? W przypadku tylko jednego "elektryka" różnica w należnościach celno-podatkowych wyniosła aż 85 tysięcy złotych.
To nie jest drobna pomyłka w papierach, to świadoma próba ucieczki przed fiskusem, na którą Lubelski Urząd Celno-Skarbowy nie mógł przymknąć oka.
Brak homologacji, czyli igranie z ogniem
Jednak zaniżona wartość pojazdów to tylko wierzchołek góry lodowej. Największym problemem, który bezpośrednio dotyczy bezpieczeństwa nas wszystkich, jest brak świadectwa homologacji. Do zgłoszeń celnych 15 pojazdów nie dołączono dokumentów potwierdzających, iż spełniają one europejskie normy bezpieczeństwa i ochrony środowiska.
Co to oznacza w praktyce? To, iż takie auto jest dla europejskiego systemu "duchem". Transportowy Dozór Techniczny w Warszawie wydał jasną opinię: brakuje wymaganych świadectw zgodności. Bez nich odprawa celna pojazdów jest niemożliwa i bardzo dobrze.
Auta bez certyfikatów w najgorszym scenariuszu mogą nie trzymać norm zderzeniowych, a ich baterie mogą być tykającą bombą, stwarzając realne ryzyko pożaru. Unijne rozporządzenie w sprawie homologacji nie powstało po to, by utrudniać życie, ale byśmy nie jeździli niesprawdzonymi autami.
Jakby tego było mało, podczas rewizji celnicy trafili na klasyczny "bonus". W dwóch samochodach, na siedzeniach i w bagażnikach, upchnięto niezgłoszone części zamienne. Kilkadziesiąt podzespołów próbowało wjechać do Polski bez żadnej kontroli i oczywiście bez opłacenia cła.
To kolejna przestroga dla tych, którzy wierzą w niesamowite okazje cenowe przy imporcie z Dalekiego Wschodu. Samochody z Chin zalewają Europę, ale gra musi toczyć się na uczciwych zasadach. jeżeli importer oszczędza na cle i bezpieczeństwie już na starcie, to strach pomyśleć, co dzieje się z takim autem w razie wypadku.
Co dalej z zatrzymanymi samochodami?
Obecnie Lubelski Urząd Celno-Skarbowy w Białej Podlaskiej prowadzi postępowanie w tej sprawie. 15 pojazdów, zamiast cieszyć oko nowych właścicieli, utknęło w martwym punkcie. Dla nas to jasny sygnał: organy celno-skarbowe coraz szczelniej pilnują naszych granic przed niebezpiecznym i nielegalnym towarem.

2 godzin temu












![Ostatnia sesja testów w tym sezonie [Relacja live]](https://powrotroberta.pl/wp-content/uploads/2026/02/SI202602200043-scaled-e1771588794671.jpg)

