
Większość elektrycznych SUV-ów stara się nas przekonać, iż są wielkimi, lifestylowymi gadżetami. Toyota wariatem bZ4X Touring idzie nieco inną drogą.
Nowa propozycja japońskiego giganta – zamiast skupiać się na designerskich fajerwerkach, sugeruje porządne, elektryczne auto zorientowane na rodzinną logistykę i wypady za miasto. To odpowiedź na oczekiwania tej części rynku, która w autach na prąd szuka nie tylko ekologii, ale przede wszystkim przestrzeni ładunkowej i realnych zdolności transportowych.

Przestrzeń mierzona w twardych liczbach
Jak informuje producent, wersja Touring została zaprojektowana z myślą o maksymalnej użyteczności. Konstruktorom udało się wygospodarować bagażnik o pojemności 669 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy dzięki systemu Toyota Easy Flat, przestrzeń ta rośnie do 1750 litrów.
Auto otrzymało również solidne, fabryczne relingi dachowe, a jego zdolność holowania przyczepy wynosi 1500 kilogramów. To parametry, które w końcu pozwalają traktować tego SUV-a jako pełnoprawne auto wypadowe. Oczywiście do możliwości roboczych chociażby Hiluxa wciąż mu daleko, ale też nie taki jest cel tego modelu. Niemniej spakowanie czteroosobowej rodziny z rowerami i namiotem przestaje być w elektryku wyzwaniem.

Osiągi mocne, ale z tym off-roadem bez przesady
Topowa odmiana tego modelu imponuje na papierze. Wersja wyposażona w napęd na obie osie generuje moc 380 koni mechanicznych, co pozwala na bezszelestny sprint do setki w 4,5 sekundy. Toyota chwali się również terenowym zacięciem, zestawiając bZ4X z legendarnym Land Cruiserem.
Toyota Land Cruiser 2026 w polskich salonach. Kultowy detal wraca
Warto jednak zachować tu zdrowy rozsądek. Zastosowany system 4×4 X-MODE z asystentem Multi-Terrain Monitor to świetna elektronika ułatwiająca jazdę po szutrze, błocie czy śniegu, ale nie zastąpi ona mechanicznych blokad dyferencjałów. Niemniej, zdolność brodzenia w wodzie do głębokości pół metra udowadnia, iż to auto bez stresu poradzi sobie z czymś więcej niż tylko wyższym krawężnikiem czy dojazdem na działkę.

Osiągi na papierze kontra zima
Dla entuzjastów nowych technologii i zimowych wyjazdów najciekawiej prezentuje się jednak architektura zasilania. Bateria o pojemności 74,7 kWh brutto otrzymała zaawansowany system przygotowania termicznego. Toyota deklaruje, iż choćby przy spadku temperatury do minus dwudziestu stopni Celsjusza, naładowanie ogniw od dziesięciu do osiemdziesięciu procent na szybkiej stacji DC zajmie około trzydziestu minut. Klienci stawiający na zasięg mogą z kolei wybrać wariant przednionapędowy, który ma rzekomo zużywać zaledwie 14 kWh na sto kilometrów, oferując 591 kilometrów zasięgu według cyklu WLTP. Brzmi to świetnie, ale jak to bywa w świecie aut elektrycznych, ostatecznym sprawdzianem tego katalogowego optymizmu będą realne testy na drogach szybkiego ruchu.

Mocna odpowiedź, ale rywale nie śpią
Toyota bZ4X w wersji Touring to pragmatyczny i potrzebny krok japońskiego koncernu. Producent dołącza do segmentu praktycznych elektryków, w którym od dawna mocno rozpychają się marki koreańskie czy europejskie. Samochód trafia właśnie do przedsprzedaży z ceną otwarcia na poziomie 214 900 złotych za wersję Style. jeżeli obietnice inżynierów dotyczące stabilnego ładowania zimą i imponującego zasięgu znajdą potwierdzenie poza folderem reklamowym, Toyota będzie miała w rękach naprawdę mocny argument dla rodzin rozważających przesiadkę na prąd.
Jeśli artykuł Toyota bZ4X Touring. 380 koni i użyteczność, która ma przyciągnąć rodziny do elektryków nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu












