Tor Poznań zamknięty. I co dalej?

2 godzin temu

To informacja, która wstrząsnęła środowiskiem motorsportu i nie tylko. Zarządzający obiektem w Przeźmierowie Automobilklub Wielkopolski otrzymał decyzję Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska o natychmiastowym zamknięciu Toru Poznań. Powód? Przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu. To finał sprawy ciągnącej się od decyzji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z października 2023 roku, od której automobilklub się odwoływał.

Tekst i zdjęcia: Tomasz Szmandra

Stawka jest ogromna. Mówimy o jedynym w Polsce pełnowymiarowym torze wyścigowym z homologacją FIA, który od dekad stanowi fundament krajowego sportu motorowego. Dziś jego przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania — podobnie jak tegoroczne mistrzostwa Polski w wyścigach samochodowych, motocyklowych, rallycrossie czy kartingu.

Tor starszy niż problem

Historia obiektu sięga 1977 roku. Tor powstał częściowo na terenie dawnego fragmentu lotniska Port Lotniczy Poznań-Ławica, które do dziś funkcjonuje w bezpośrednim sąsiedztwie. Lokalizacja nie była przypadkowa – infrastruktura i oddalenie od zwartej zabudowy sprzyjały uprawianiu sportów motorowych.

Przez lata Przeźmierowo stało się centrum wyścigowego życia w Polsce. To tutaj ścigali się najlepsi, tu szkolono kierowców i organizowano zawody różnej rangi, także międzynarodowe. Na torze goszczono takich mistrzów jak Robert Kubica, Michael Schumacher czy Jackie Stewart.

Problem pojawił się znacznie później – wraz z rozwojem rynku nieruchomości. Atrakcyjne ceny działek, mimo bliskości toru i lotniska, przyciągnęły deweloperów i nowych mieszkańców. Z czasem zaczęły się skargi na hałas. Paradoks? Oczywisty, bo tor był tam pierwszy!

Próby kompromisu nie wystarczyły

Zarządzający obiektem nie pozostali bierni. Powstały wały ziemne, zamontowano ekrany akustyczne, ograniczono aktywność w godzinach wieczornych. To jednak nie zakończyło konfliktu.

Jak przyznaje w rozmowie z nasza redakcją prezes Automobilklubu Wielkopolskiego, Bartosz Bieliński, sytuacja jest dziś dramatyczna: Nie możemy wpuścić na tor choćby kolarzy, którzy od lat tu trenowali. Wszystkie tegoroczne aktywności, w tym m.in. planowane rundy mistrzostw Polski w rallycrossie, wyścigach samochodowych i motocyklowych oraz kartingu – stoją w tej chwili pod dużym znakiem zapytania. Jednie co możemy teraz zrobić, to złożyć skargę kasacyjną do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale to – niestety – nie wstrzyma wykonalności decyzji Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. W praktyce oznacza to więc natychmiastowy paraliż działalności obiektu.

System zawiódł

Jeszcze niedawno wydawało się, iż problem znajdzie rozwiązanie na poziomie legislacyjnym. Planowano objąć tory wyścigowe nowelizacją przepisów, która miała chronić obiekty sportowe przed wyłączeniem z użytkowania z powodu „skarg hałasowych” – podobnie jak boisk typu „Orlik” i innych tego typu obiektów. Projekt zyskał poparcie Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, jednak ostatecznie przepadł w głosowaniu w Sejmie. Efekt? Brak systemowej ochrony dla infrastruktury nie tylko torów sportowych, ale i obiektów do szkoleń doskonalenia techniki jazdy.

Nie tylko Tor Poznań

Zamknięcie Toru Poznań może być początkiem szerszego problemu. W ostatnich latach z mapy Polski zniknęły już kartodromy w Lublinie i Gostyniu, a kolejne obiekty znajdują się pod presją.

Szczególnie niepokojący jest przykład toru w Biłgoraju. Obiekt, który niedawno przeszedł kosztowną modernizację z publicznych środków i zaczął funkcjonować jako nowoczesne centrum szkoleniowo-sportowe. Organizowane są na nim szkolenia dla kierowców samochodów i motocykli oraz zawody kartingowe serii Rotax Max Challenge Poland i Rok Cup Poland. Obiekt zaczyna na siebie zarabiać, ale już mierzy się z narastającą falą skarg mieszkańców. To scenariusz, który zaczyna się powtarzać.

Bez torów nie będzie bezpieczeństwa na drogach!

Sprawa ma szerszy kontekst. W tym roku zaostrzono przepisy dotyczące nielegalnych wyścigów i driftingu – słusznie, z myślą o bezpieczeństwie. Jednocześnie od lat słyszymy, iż „droga publiczna to nie tor wyścigowy”. Tylko gdzie kierowcy mają rozwijać swoje umiejętności?

Bez infrastruktury takiej jak Tor Poznań, edukacja i sport motorowy zostają zepchnięte na margines. A to prosta droga do tego, by problem, który chcemy rozwiązać na drogach publicznych, wrócił ze zdwojoną siłą.

Dziś nie chodzi już tylko o jeden obiekt w Przeźmierowie. To moment, w którym trzeba odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie: czy w Polsce jest miejsce dla motorsportu i szkolenia kierowców, którzy w większości przypadków finalnie nie podążą śladami Roberta Kubicy, ale będą lepszymi i co najważniejsze – bezpieczniejszymi kierowcami także w swoich „cywilnych” pojazdach?

Bo jeżeli nie, to konsekwencje odczują nie tylko zawodnicy i miłośnicy sportu motorowego, ale wszyscy uczestnicy ruchu drogowego.

Idź do oryginalnego materiału