To mogła być Izera… – Geely EX5 Max

2 godzin temu

Chińska motoryzacja przestała pukać do drzwi Europy. Ona weszła do środka, rozsiadła się na kanapie i położyła nogi na stole.

A w przypadku Geely EX5 Max, te nogi są wyjątkowo zrelaksowane, bo fotele mają tu masaż.

Za użyczenie samochodu do testu dziękujemy Geely Polska!

W moje ręce wpadł model, który na papierze wygląda na solidnego gracza w segmencie elektrycznych SUV-ów. Jednak cena 189 000 PLN brutto sprawia, iż w głowie od razu zapala się lampka ostrzegawcza: „Gdzie jest haczyk?”.

Aby to sprawdzić, nie ograniczyłem się do rundki wokół komina. Przejechałem nim między innymi trasę Warszawa-Wrocław- Siechnice do Jeleniej Góry i z powrotem, sprawdziłem realne tempo ładowania i zajrzałem w każdy zakamarek. Czy warto? Zapnijcie pasy, bo mam sporo przemyśleń – od zachwytów nad audio, po irytację ciągłym „pikaniem”.

Pierwsze wrażenie: Dyskretna elegancja

Zacznijmy od tego, jak to auto wygląda. Geely EX5 Max nie krzyczy „jestem z przyszłości”, co dla wielu z Was będzie ogromnym plusem. Design jest proporcjonalny, nowoczesny, ale nie próbuje szokować dziwnymi liniami.

Z przodu witają nas reflektory Full LED. Świecą naprawdę nieźle i dają jasny strumień światła, choć w 2025 roku chciałoby się już matryc. Z drugiej strony – patrząc na metkę cenową poniżej 200 tysięcy złotych – jestem w stanie to wybaczyć. To uczciwy kompromis.

Wnętrze: Tutaj dzieje się magia

Jeśli z zewnątrz auto jest stonowane, to w środku Geely postanowiło nas rozpieścić. Otwierasz drzwi i… szok. Jakość materiałów i spasowanie stoją na naprawdę wysokim poziomie. Nic nie trzeszczy, plastiki są miękkie, a co najważniejsze dla estetów (i leniwych w sprzątaniu) – znajdziemy tu bardzo mało tworzyw w kolorze piano black!

Fotele, z których nie chce się wysiadać

Prawdziwą gwiazdą są jednak fotele. Z przodu są nie tylko wygodne. One są:

* Grzane,

* Wentylowane,

* Posiadają funkcję masażu.

W tej klasie cenowej to ewenement. Do tego dochodzi mnóstwo przestrzeni i kreatywne schowki – absolutnym hitem jest szuflada pod tylną kanapą. Idealna na drobiazgi, które zwykle latają luzem po aucie.

Multimedia: Uczta dla ucha i oka

System infotainment działa sprawnie, bez przycięć. Ale to, co „tygrysy lubią najbardziej”, to łączność ze telefonem. Android Auto i Apple CarPlay działają bezprzewodowo na całym wielkim ekranie. Żadnych czarnych pasów po bokach, pełna immersja.

Do tego mamy rozbudowany Head-up Display (HUD) oraz system audio Flyme Sound. Gra czysto, z głębią i nie jest „pierdziawką” wstawioną na sztukę.

Napęd i Bateria: Niespodzianka przy ładowarce

Pod podłogą mamy baterię LFP o pojemności 60 kWh netto. Minusem jest brak opcji wyboru większego ogniwa, co dla połykaczy autostrad może być problemem. Ale zanim skreślicie to auto, spójrzcie na ładowanie. Producent deklaruje maksymalną moc ładowania na poziomie 100 kW. Podłączyłem auto do szybkiej ładowarki i… niespodzianka! Samochód przyjął 118,5 kW!

Krzywa ładowania jest bardzo płaska – auto długo trzyma wysokie parametry, zamiast drastycznie zwalniać. Postoje są więc krótsze, niż sugerują dane katalogowe.

Test zużycia energii: Trasa Siechnice – Jelenia Góra – Wrocław

Zabrałem auto na wycieczkę, by sprawdzić realny apetyt na prąd. Oto wyniki:

| Odcinek | Trasa | Warunki | Zużycie |

| Tam | Siechnice ➔ Jelenia Góra | Lekko „pod górkę” (wzrost elewacji) | 17,1 kWh / 100 km |

| Powrót | Jelenia Góra ➔ Wrocław | Więcej zjazdu w dół | 13,9 kWh / 100 km |

Średnia z całej trasy: ok. 15,5 kWh/100 km.

Przy baterii 60 kWh daje to realny zasięg w cyklu mieszanym na poziomie niemal 400 km. Biorąc pod uwagę gabaryty SUV-a – wynik bardzo przyzwoity.

Minusy, czyli gdzie jest ten haczyk?

Nie ma aut idealnych. Oto lista rzeczy w EX5 Max, które mogą irytować:

* Symfonia ostrzeżeń: Auto ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa. Pikanie przy zmianie pasa, przekroczeniu prędkości czy odwróceniu wzroku bywa męczące.

* Kierunkowskazy: Dźwignia wraca do pozycji zero zaraz po użyciu. Wyłączenie kierunkowskazu wymaga wprawy (trzeba delikatnie ruszyć w przeciwną stronę). Na początku często włączałem prawy, próbując wyłączyć lewy.

* Brak rolety bagażnika: Serio, Geely? Mamy masaże i HUD, a zabrakło kawałka materiału do zasłonięcia zakupów?

* Wyciszenie powyżej 120 km/h: Przy autostradowych prędkościach szum powietrza staje się wyraźnie słyszalny.

* Miękki „zawias”: Jest super komfortowo, dopóki nie trafimy na krótkie, poprzeczne nierówności (np. łączenia na mostach). Wtedy potrafi nieprzyjemnie dobić.

Podsumowanie: Czy warto wydać 189 000 zł?

Geely EX5 Max to samochód pełen sprzeczności, które jednak finalnie wychodzą na plus. Z jednej strony irytujące pikanie i brak rolety, z drugiej – wyposażenie, którego próżno szukać u konkurencji w tej cenie (masaże, wentylacja, audio).

Za 189 000 PLN brutto dostajemy kawał solidnego, przestronnego i świetnie wykonanego samochodu. Ładowanie jest szybsze niż w katalogu, a zużycie energii bardzo rozsądne.

Dla kogo? jeżeli szukasz komfortowego SUV-a dla rodziny, jesteś w stanie zaakceptować specyficzną pracę kierunkowskazów i nie planujesz bić rekordów prędkości na niemieckiej autostradzie – Geely EX5 Max może być strzałem w dziesiątkę. Stosunek ceny do tego, co otrzymujemy, jest tutaj po prostu nokautujący.

A Wy co myślicie o chińskiej ofensywie? Dalibyście szansę marce Geely, czy wolicie zostać przy europejskich klasykach? Dajcie znać w komentarzach!

Tekst i foto: Bartek Teklak

Idź do oryginalnego materiału