Choć Tesla zapowiadała, iż jej robotaksówki będą jeździć lepiej od nas, statystyki z początku 2026 roku pokazują coś zupełnie innego. Te auta rozbijają się choćby kilka razy częściej niż przeciętny Amerykanin za kółkiem.
Zastanawiające jest jednak to, jak skutecznie gigant „ucieka” przed amerykańskimi urzędnikami.
Technologia miała wyeliminować ludzkie błędy, a nie je popełniać
Taka przynajmniej panowała narracja, kiedy Tesla wypuszczała na ulice Austin swoją flotę Modelu Y. Tymczasem system autonomiczny zalicza kolizję średnio co 57 tysięcy mil. Żeby zrozumieć skalę problemu, wystarczy spojrzeć na przeciętnego kierowcę w USA, który bierze udział w stłuczce raz na 229 tysięcy mil. Matematyka jest tu bezlitosna: algorytmy Tesli doprowadzają do wypadków cztery razy częściej niż my, ludzie.
Jeśli natomiast zestawimy to z szerokimi danymi policyjnymi NHTSA, sytuacja wygląda jeszcze gorzej, sugerując aż ośmiokrotnie większą awaryjność floty. Problem w tym, iż te incydenty to nie są skomplikowane sytuacje drogowe, które przerosłyby profesjonalistę. Na przełomie 2025 i 2026 roku Tesla raportowała stłuczki, które brzmią niemal absurdalnie: uderzenie w stojący autobus, wjechanie wprost w stałą przeszkodę przy 17 mph czy serię drobnych kolizji podczas cofania w słupy i drzewa.
Tesla Robotaxi – autonomiczna taksówka / Źródło: TeslaNiepokojące jest to, iż we wszystkich tych sytuacjach system był aktywny, a w większości przypadków w środku siedział jeszcze „Safety Monitor”. Mowa o człowieku, który teoretycznie powinien w porę zareagować.
Robotaksówki Tesli to jedna wielka tajemnica
Podczas gdy firmy takie jak Waymo czy Zoox wykładają karty na stół i opisują każdy incydent, Tesla systematycznie zasłania się tajemnicą przedsiębiorstwa.
Co więcej, firma ma na koncie dziwne korekty w dokumentacji. Przykładem jest kolizja z lipca 2025 roku, którą pierwotnie opisano jako niegroźną stłuczkę. Dopiero po pięciu miesiącach Tesla „po cichu” zaktualizowała raport, przyznając, iż pasażer jednak trafił do szpitala. To rzuca cień na wiarygodność wszystkich innych danych, którymi chwali się producent.
Na tle tych problemów konkurencja wydaje się grać w zupełnie innej lidze. Waymo ma już za sobą ponad 127 milionów mil przejechanych bez żywego kierowcy. Przy tym firma realnie udowadnia, iż potrafi zmniejszyć liczbę wypadków z obrażeniami o 80% względem ludzi. Tesla natomiast, mimo fatalnej passy w pierwszej połowie stycznia, podjęła ryzykowną decyzję o usunięciu kierowców bezpieczeństwa ze swoich robotaksówek pod koniec miesiąca.
Wygląda to na pochopną próbę ucieczki do przodu – na jednej, kulawej nodze. Brak reakcji ze strony regulatorów prawa tylko dolewa oliwy do ognia. Mieszkańcy Teksasu pełnią rolę mimowolnych testerów systemu, który wyraźnie jeszcze się uczy.
Źródło: Electrek, Tesla / Zdj. otwierające: Tesla

2 godzin temu














