Japoński przemysł motoryzacyjny szykuje się do jednego z największych projektów współpracy w swojej historii. Najwięksi producenci samochodów z Kraju Kwitnącej Wiśni chcą wspólnie opracowywać i standaryzować wiele elementów, które do tej pory powstawały niezależnie w każdej firmie. Cel jest prosty – ograniczenie kosztów i przyspieszenie rozwoju technologii przyszłości.

Za inicjatywą stoi prezes Toyoty Koji Sato, który pełni również funkcję przewodniczącego Japońskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (JAMA). Organizacja zrzesza Toyotę, Hondę, Nissana, Mazdę, Subaru, Mitsubishi oraz Suzuki.
Branża stoi przed ogromnymi wyzwaniami
Zdaniem Koji Sato japońska motoryzacja znalazła się w momencie przełomowym. Rosnące koszty rozwoju samochodów elektrycznych, systemu oraz systemów wspomagających kierowcę sprawiają, iż producenci muszą szukać nowych sposobów na oszczędności.
„Mamy silne poczucie, iż japoński przemysł motoryzacyjny przechodzi w tej chwili ogromną transformację. To właśnie teraz jest czas na wspólne działania i reformy całej branży” – powiedział Sato.
Pomysł zakłada, iż firmy przestaną samodzielnie projektować wiele niewidocznych dla klientów komponentów, a zamiast tego będą korzystać ze wspólnych standardów.
Wspólne przewody zamiast wspólnych samochodów
Nie oznacza to jednak, iż Toyota, Honda czy Nissan zaczną produkować identyczne auta. Wręcz przeciwnie – producenci podkreślają, iż kooperacja ma dotyczyć głównie elementów, których kierowca na co dzień nie widzi.
Na początek standaryzowane mają być między innymi wiązki elektryczne, przewody układów płynów eksploatacyjnych i inne ukryte elementy konstrukcyjne.
Nie ma natomiast planów tworzenia wspólnych platform podłogowych, nadwozi czy zunifikowanych konstrukcji samochodów.
Fot. Toyota Gazoo RacingWięcej pieniędzy na technologie przyszłości
Oszczędności wynikające z ujednolicenia części mają zostać przeznaczone na rozwój technologii, które rzeczywiście mają znaczenie dla klientów.
Japońscy producenci chcą skoncentrować większe środki na nowoczesnym oprogramowaniu, systemach wspomagania kierowcy, szybszym ładowaniu samochodów elektrycznych i rozwoju nowych napędów.
Prezes Nissana Ivan Espinosa przyznał, iż producenci z Japonii muszą lepiej współpracować, aby skuteczniej konkurować z rywalami z Chin, Europy i Stanów Zjednoczonych.
„Zastanawiamy się, co możemy zrobić wspólnie. Widzimy, iż inne regiony świata są pod tym względem lepiej zorganizowane. W przyszłości zobaczymy znacznie więcej współpracy pomiędzy japońskimi producentami” – powiedział.
Nie pierwszy taki pomysł
Wspólne projekty pomiędzy producentami nie są niczym nowym. Toyota i BMW razem opracowały nowe generacje modeli Supra i Z4, natomiast Mazda oraz Fiat współpracowały przy produkcji Fiata 124 Spider bazującego na Mazdzie MX-5.
Nowa inicjatywa ma jednak znacznie większą skalę. Po raz pierwszy kooperacja miałaby objąć praktycznie cały japoński przemysł motoryzacyjny, a nie pojedyncze projekty dwóch marek.
Fot. Forch Racing Race Cup by Atlas WardMniej kosztów, ale czy mniej charakteru?
Standaryzacja części ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Z jednej strony pozwala znacząco obniżyć koszty produkcji oraz ułatwia serwisowanie samochodów, ponieważ wiele podzespołów staje się łatwiej dostępnych.
Z drugiej strony część entuzjastów obawia się, iż coraz większe ujednolicanie rozwiązań może prowadzić do utraty indywidualnego charakteru poszczególnych marek. Podobne zarzuty od lat pojawiają się wobec koncernów wykorzystujących wspólne platformy i komponenty w wielu modelach.
Japońscy producenci przekonują jednak, iż nie zamierzają tworzyć identycznych samochodów. Ich celem jest wyłącznie ograniczenie kosztów tam, gdzie klient i tak nie zauważy różnicy, aby więcej środków przeznaczyć na technologie, które będą decydować o konkurencyjności samochodów w najbliższych latach.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.















