
Potężny silnik V12, cztery osobne fotele i wyposażenie godne najbardziej luksusowych aut na świecie. Limuzyna od Astona Martina robi wrażenie do dziś i jest to z pewnością jeden z najciekawszych modeli tego producenta współczesnej ery. Pod eleganckim nadwoziem skrywa technikę rasowego GT, a przy tym wcale nie kosztuje fortuny.
Spis treści
- Aston Martin Rapide S to jeden z najciekawszych modeli producenta
- Pod maską pracuje 6-litrowy silnik V12 o mocy 552 KM
- Limuzyna z technologią Grand Tourera
Wyjątkowa limuzyna od Astona Martina
fot. Cars & BidsAston Martin Rapide to limuzyna, która trafiła do produkcji brytyjskiej firmy w 2010 roku. Co ciekawe, najmłodsze modele powstawały jeszcze w 2020 roku. Wersja Rapide S dołączyła do oferty w 2013 roku i była oferowana też do końca produkcji modelu. W 2018 roku dołączyła do niej z kolei limitowana, mocniejsza odmiana Rapide AMR.
Jeden z najciekawszych samochodów producenta współczesnej ery to czterodrzwiowa limuzyna. Pod eleganckim nadwoziem Rapide S skrywa technologię rasowego GT. Pod maską pracuje wolnossące V12 o pojemności 6 litrów i mocy 552 KM i momencie 630 Nm. Co ciekawe, inżynierowie Astona przesunęli jednostkę maksymalnie do tyłu. Jest ona zamontowana w układzie określanym jako front-mid engine. Dodatkowo, w Rapide S obniżono ją o niemal 20 mm, poprawiając środek ciężkości. Prędkość maksymalna limuzyny wynosi 322 km/h.
To nie jest jednak zwykła limuzyna. Z tyłu zamiast klasycznej kanapy znajdziemy dwa osobne fotele. Dzięki temu pasażerowie mają poczucie podróżowania luksusowym coupé, a nie zwykłą limuzyną. Co ciekawe, limuzyna z oznaczeniem „S” była produkowana w Wielkiej Brytanii, a nie w Austrii, gdzie powstawały wcześniejsze egzemplarze Rapide.
fot. Cars & BidsPraktyczny i szybki jak diabli
Aston przy projektowaniu modelu Rapide S pomyślał nie tylko o luksusie, ale również o praktyczności. Tylne fotele można złożyć elektrycznie, tworząc płaską, gigantyczną przestrzeń bagażową.
Wyposażenie też było godne ekskluzywnego coupe. Na pokładzie znajdziemy m. in. 1000-watowy system audio Bang & Olufsen, podgrzewane fotele z przodu i z tyłu, czy też „fabryczny” parasol. Podobnie jak w Skodzie Superb. Zresztą – ten konkretny egzemplarz Astona Martina można było kupić na aukcji na portalu Cars & Bids za jedyne 51 500 dolarów. To po dzisiejszych kursach walut nieco ponad 200 000 złotych.
Za taką sumę można dziś kupić nieco lepiej wyposażoną Skodę Superb. Choć czeska limuzyna też jest świetnym samochodem, to jednak na próżno porównywać ją do takiego Astona. Oczywiście, problemem mogą okazać się koszty utrzymania takiego samochodu, ale za marzenia narazie nikt nie każe nam płacić.
fot. Cars & Bids
1 godzina temu









