Szef BMW M ma dwie wiadomości dla fanów jego aut. Niestety jedna się wam nie spodoba

1 godzina temu
Jeśli myśleliście, iż BMW M osiądzie na laurach po rekordowym roku 2025, to byliście w grubym błędzie. Bawarczycy właśnie wrzucili wyższy bieg i to taki, przy którym konkurencji może braknąć tchu. Frank van Meel, szef dywizji M, ogłosił prawdziwą ofensywę: 30 nowych modeli BMW M do 2029 roku. Problem w tym, iż dla purystów nadchodzą czarne chmury.


Zapomnijcie o nudnych elektrykach. BMW M zamierza udowodnić, iż prąd może kopać mocniej niż wysokooktanowa benzyna. Na horyzoncie majaczy już nowe BMW i3 M oraz iX3 M, które bazują na przełomowej platformie Neue Klasse. Co w nich takiego specjalnego? Układ czterosilnikowy, który pozwoli na taką precyzję prowadzenia, o jakiej spalinówki mogą tylko pomarzyć.

Szef M-ki, Frank van Meel, w wywiadzie dla portalu CarSales przyznaje jednak szczerze: "Nie wiem jeszcze, jak zareagują klienci". Ale umówmy się, jeżeli auto będzie prowadzić się jak "brzytwa" (to jego słowa!), to fani przymkną oko na brak wydechu.

Zwłaszcza w krajach takich jak Francja, gdzie za spalinowe BMW M2 trzeba zapłacić... 18 000 euro samej kary za emisję CO2. Przy takich kwotach prąd zaczyna smakować całkiem nieźle.

Manualna skrzynia biegów trafia na listę gatunków zagrożonych


Teraz pora na gorsze wieści. jeżeli marzycie o nowym BMW M z manualem, lepiej rozbijcie świnkę skarbonkę teraz. Przyszłość manualnych skrzyń w BMW M wygląda fatalnie. Inżyniersko to już się po prostu nie klei, bo manual ogranicza moment obrotowy i zwiększa spalanie. Co gorsza, dostawcy części tracą zainteresowanie produkcją skrzyń, których prawie nikt już nie kupuje (poza garstką zapaleńców z USA).

"Chcemy zachować manuale tak długo, jak to możliwe" – mówi van Meel. Ale realia są brutalne. O ile obecne BMW M2, M3 i M4 jeszcze pozwalają nam mieszać w biegach, o tyle kolejna dekada może nas całkowicie pozbawić tego przywileju. Cieszmy się nimi, póki są, bo niedługo zostaną nam tylko symulowane zmiany biegów w elektrykach.

Co jeszcze w planach? M5 Touring i liftingi ikon


Spokojnie, benzyna jeszcze całkiem nie wyparowała. BMW planuje kontynuować tradycję sześciu i ośmiu cylindrów, bo, jak mówi szef M, świat nie pozostało gotowy na totalną elektryfikację.

W kolejce do debiutu czekają: BMW M5 Touring (rodzinne kombi z mocą, która urywa głowę), odświeżone wersje SUV-ów: X5 M, X6 M oraz luksusowe X7 M i lifting flagowej serii 7 w wydaniu M Performance.

Bawarczycy obiecują, iż każdy kolejny model będzie lepszy od poprzednika. choćby jeżeli będzie jeździł na bateriach. Czy im wierzę? Cóż, BMW M3 Touring udowodniło, iż potrafią robić cuda.

Ale za manualem i tak będę tęsknił.

Idź do oryginalnego materiału