Po prawie dwóch latach Suzuki Vitara znów zawitała w naszym garażu. Nie jest to nowa generacja – wciąż mamy ten sam dobrze znany model – ale tym razem jest powód, żeby sprawdzić ją na nowo. Vitara wreszcie dostała normalny automat.
Ostatnim razem testowaliśmy sześciostopniową skrzynię zautomatyzowaną, która była zdecydowanie najsłabszym punktem samochodu. Zmiany biegów były powolne, co mocno psuło frajdę z jazdy, a dodatkowo odbijało się na spalaniu. Czy klasyczny automat wreszcie naprawił największą bolączkę Vitary? Co jeszcze może zaoferować Suzuki Vitara w 2026 roku? Sprawdźmy.





Design, który się nie starzeje
Pod kątem designu nic się nie zmieniło. Suzuki jest wierne swojemu podejściu do rzadkiego odświeżania modeli, co najwyraźniej ma sens, bo takie rozwiązanie ma swoich zwolenników. Sam design pozostaje bardzo uniwersalny i wcale nie wygląda jeszcze przestarzale.
Z przodu mamy ładnie zarysowane reflektory z technologią LED. Światła do jazdy dziennej nie mają wymyślnego kształtu, do którego przyzwyczaili nas inni producenci – tutaj znajdziemy po prostu pionowe pasy w dolnej części zderzaka. Całość uzupełnia przednia atrapa z błyszczącym czarnym wykończeniem i dużym emblematem marki.
Linia boczna jest klasyczna, z wyraźnymi przetłoczeniami i dwukolorowym nadwoziem. Do tego dochodzą ładne, 17-calowe obręcze kół, charakterystyczne plastikowe wykończenia nadkoli oraz mocno przestarzała, zwykła antena na dachu. Tył również nie zaskakuje – te same, lekko przyciemnione światła, delikatna lotka nad tylną szybą i centralnie umieszczone światło cofania.
Na plus trzeba zaliczyć lakiery nadwozia. Do wyboru mamy jedno- lub dwukolorowe wykończenie, a nasz egzemplarz wyróżnia się chyba najbardziej – Ice Grayish Blue z czarnym dachem.
Kolejnym atutem Vitary są kompaktowe wymiary, które świetnie sprawdzają się w mieście: długość 4185 mm, szerokość 1775 mm, wysokość 1600 mm, rozstaw osi 2500 mm oraz solidny prześwit 175 mm. To stawia Vitarę w segmencie podobnym do Mitsubishi ASX, Renault Captur, Seat Arona, Nissan Juke, Škoda Kamiq czy Ford Puma.
Wnętrze Vitary – klasyka, która wciąż działa
Podobnie jest we wnętrzu – od dłuższego czasu nie wprowadzono tu większych zmian. Wciąż mamy prosty, ale funkcjonalny design kokpitu, który – mimo upływu lat – wciąż spełnia swoją rolę. Dla fanów klasyki przygotowano tradycyjne zegary, a jedyną nowinką jest kolorowy wyświetlacz umieszczony między nimi.
Warto też zwrócić uwagę na oszczędności producenta – zamiast klasycznego zegara, który kiedyś się tu znajdował, od pewnego czasu mamy kamerę monitorującą kierowcę.
Duży ekran multimedialny dobrze wkomponowano w deskę rozdzielczą, do tego mamy okrągłe nawiewy, fizyczny panel klimatyzacji oraz srebrny dekor, który niestety wygląda nieco tanio.
Wnętrze ujawnia też wiek konstrukcji auta. Podczas gdy inni producenci, szczególnie chińscy, oferują coraz ciekawsze materiały i dodatki, w Suzuki dominuje twarde tworzywo, które jest dobrze spasowane, ale nie należy do przyjemnych w dotyku. Nie znajdziemy tu też żadnego popularnego oświetlenia ambientowego ani innych nowoczesnych „smaczków”. Jedynym urozmaiceniem są bardzo ładne fotele z połączeniem materiału i skóry oraz przyjemny materiał na boczkach drzwi. Poza tym wnętrze pozostaje dość twarde i szorstkie.
To w pewnym sensie jedna z największych zalet Suzuki Vitara. choćby po kilku latach samochód wciąż wygląda tak, jakby dopiero co wyjechał z fabryki. Podobnie jest w Dacii, gdzie może nie mamy najlepszych materiałów, ale są one wytrzymałe i łatwe w czyszczeniu.







Wnętrze cyfrowe? Tylko po trochu
Tyle iż tam, gdzie Dacia poszła krok do przodu, Suzuki prezentuje zdecydowanie bardziej tradycyjne podejście. Wciąż mamy tutaj analogowy obrotomierz i prędkościomierz – coś, czego w zasadzie już nigdzie nie spotkamy. Niby podobne rozwiązanie pojawiało się w Kia Ceed Tribute, która schodziła już z rynku, ale tam nie była dostępna w najwyższej wersji wyposażenia. W przypadku Suzuki Vitary mamy do czynienia z topowym wariantem.
Czy to źle? Absolutnie nie. Wszystko jest bardzo czytelne, a komputer pokładowy oferuje sporo informacji. Zaskakuje jedynie, iż wciąż trzeba go obsługiwać „patyczkami” w okolicach zegarów. W Suzuki Swift wystarczy przycisk na kierownicy, a tu – niestety – go nie ma. Trochę to dziwne.
Jeśli chodzi o multimedia, trudno mieć zastrzeżenia. Nie znajdziemy w nich bajerów, a jakość obrazu z kamery cofania jest po prostu słaba – co absolutnie nie przystoi w samochodzie kosztującym ponad 130 tys. zł. Z drugiej strony mamy bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay, co w dzisiejszych czasach jest w zupełności wystarczające.
Tradycja w codziennym użytkowaniu
Może multimedia nie zachwycają, ale Suzuki Vitara na pewno trafi w gusta tradycjonalistów. Nie ma tutaj typowej „tabletozy” ani rozbudowanych systemów znanych z nowoczesnych samochodów, jak choćby BYD Seal U DM‑i czy Chery Tiggo. Mamy do bólu prostą obsługę, co oznacza, iż na co dzień praktycznie nie trzeba korzystać z systemu info‑rozrywki.
Do wszystkiego mamy fizyczne przyciski. Chcecie zmienić temperaturę? Jest fizyczny panel klimatyzacji z przyciskami i pokrętłami. Chcecie zmienić bieg? Do dyspozycji jest tradycyjny wybierak skrzyni biegów, a nie pokrętła, przełączniki czy manetki na kierownicy. choćby hamulec postojowy jest klasyczny, co oznacza, iż nie mamy funkcji Auto Hold – w mieście może to być pewną wadą.
To jednak samochód dla osób szukających prostych i intuicyjnych rozwiązań. Może nie znajdziemy tu lodówki w schowku jak w GAC Hyptec HT, ale mamy funkcjonalny schowek w podłokietniku. Może nie ma ładowarki indukcyjnej, ale są porty USB oraz gniazdo 12V.
Dodatkowo dostępny jest dość pojemny schowek przed pasażerem, kilka przegródek między przednimi fotelami oraz praktyczne kieszenie w drzwiach, które pomieszczą najpotrzebniejsze drobiazgi.
Przestronnie, ale z drobnymi brakami
W naszej wersji Elegance Sun mieliśmy otwierane okno dachowe, które doskonale rozświetla wnętrze – naprawdę fajna sprawa. jeżeli chodzi o samą ilość miejsca, na brak przestrzeni nie można narzekać. Z przodu mamy wygodne i dobrze wyprofilowane fotele z manualną regulacją, choć niestety brakuje regulacji podparcia odcinka lędźwiowego. Zakres regulacji kolumny kierowniczej jest odpowiedni, a lusterka boczne są duże, dzięki czemu widoczność jest naprawdę bardzo dobra.
Z tyłu miejsca jest dla dwóch dorosłych pasażerów, choć najlepiej Vitara sprawdza się w konfiguracji 2+2. Wtedy miejsca absolutnie nie brakuje. Niestety, w tylnej części brak jest podłokietnika, nawiewów czy dodatkowych złączy do ładowania urządzeń.
Na plus należy zaliczyć bagażnik. Jest ustawny i praktyczny – jego pojemność wynosi 362 litry, a po złożeniu oparcia tylnej kanapy sięga 642 litrów, co w zupełności wystarcza na codzienne potrzeby.






Co kryje pod maską Vitara?
Obecnie Suzuki Vitara oferowana jest tylko z turbodoładowanym silnikiem benzynowym 1.4 BoosterJet, wspieranym przez układ miękkiej hybrydy, który generuje 110 KM i 235 Nm momentu obrotowego. Pozwala to na sprint do setki w 10,1 sekundy oraz osiągnięcie maksymalnej prędkości 180 km/h. W połączeniu z tym silnikiem Vitara jest dynamiczna – nie zapewni sportowych emocji, ale w codziennej jeździe trudno cokolwiek jej zarzucić.
Tutaj już widać ogromną zaletę nowej, sześciostopniowej automatycznej skrzyni. Wcześniej mieliśmy zautomatyzowaną skrzynię AGS, ale była ona połączona z innym silnikiem – 1.5 DualJet Hybrid o mocy 116 KM, który potrzebował aż 13,5 sekundy na sprint do setki. Wersja 1.4 BoosterJet z manualną skrzynią 6-biegową rozwijała setkę w 10,2 sekundy, więc choćby w tej konfiguracji była minimalnie wolniejsza od obecnej wersji z automatem Aisin.
Jak to jeździ?
Wreszcie jest bardzo przyjemnie. Przekładnia AGS była zdecydowanie najsłabszym punktem, bo daleko jej było do tego, co oferują klasyczne automaty. Teraz Suzuki postawiło na hydrokinetyczną skrzynię Aisin, co przełożyło się na wyraźną poprawę komfortu jazdy i osiągów.
Suzuki Vitara 1.4 BoosterJet z automatem przyspiesza płynnie, a zmiany biegów są szybkie i dobrze wyczuwalne. Jedyny mankament to dość specyficzna kooperacja z miękką hybrydą – moment odzyskiwania energii jest zauważalny i w połączeniu z redukcją potrafi wywołać delikatne szarpnięcie. W codziennej jeździe nie jest to jednak szczególnie uciążliwe i wielu kierowców może tego choćby nie wychwycić.
Sama miękka hybryda nie robi tu wielkiej różnicy. Wspiera głównie przy przyspieszaniu – i to nie zawsze. W mieście poziom naładowania baterii zwykle utrzymuje się na poziomie 40–60%, więc zakres działania systemu jest ograniczony, a przy stałej prędkości jej wpływ na spalanie jest minimalny.
Niemniej Suzuki Vitara 1.4 BoosterJet z automatem to po prostu udany zestaw. W mieście auto jest dynamiczne, a w trasie nie ma problemu ze sprawnym wyprzedzaniem i nabieraniem prędkości. Trudno tu mówić o sportowych emocjach, ale w codziennym użytkowaniu naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić – tym bardziej iż reakcje skrzyni są szybkie i naturalne, a nie ospałe jak w przypadku dawnej przekładni AGS.
Prowadzenie i komfort
Na plus należy zaliczyć komfort jazdy. Może Suzuki nie jest super wyciszone, ale w japońskich samochodach nie jest to nic zaskakującego. Za to zawieszenie dobrze radzi sobie z wybieraniem nierówności.
Niestety nie możemy w pełni ocenić zachowania auta w trasie, ponieważ przy prędkościach powyżej 80–90 km/h kierownica zaczęła wpadać w wibracje. Prawdopodobnie był to efekt niewłaściwego wyważenia kół.
Poza tym jeździło się naprawdę przyjemnie. Duży profil opony i solidny prześwit procentują w mieście – podjeżdżanie pod krawężniki czy pokonywanie progów zwalniających nie stanowi żadnego problemu.





Ekonomia
Na plus należy zaliczyć spalanie. W mieście wynosi 6,5–7,0 l/100 km, przy prędkości 100 km/h spada do 4,8–5,0 l/100 km, przy 120 km/h wynosi 6,4–6,6 l/100 km, natomiast przy 140 km/h sięga 8,4–8,6 l/100 km. Są to w zasadzie bardzo zbliżone wyniki do tych, które uzyskiwaliśmy w poprzednich testach. Trochę nas to zdziwiło, bo przekładnia teraz pracuje zdecydowanie płynniej i przyjemniej, ale widocznie na spalanie wpływ mają też inne czynniki, o których wspominaliśmy wcześniej.
Ile kosztuje Suzuki Vitara?
Suzuki nigdy nie słynęło z niskich cen – częściowo przez akcyzę – ale obecność chińskich marek na rynku najwyraźniej wywołuje presję, bo można dziś znaleźć modele z roczników 2025 i 2026 w atrakcyjnych promocjach. Za dobrze wyposażoną wersję mild hybrid z automatem zapłacimy około 120 000 złotych. Nie jest to najtańsza oferta, ale stanowi ciekawą alternatywę.
Skupiając się jednak na cenach podstawowych modeli z rocznika 2026:
- Vitara 1.4 BoosterJet mild hybrid 2WD z manualem 6‑biegowym startuje od 107 100 zł.
- Jeśli chcemy automat, trzeba dopłacić 12 000 zł.
- Wyższe wersje Premium Plus i Elegance to dodatkowy wydatek 5 000 zł i 15 000 zł, więc topowa odmiana z automatem i napędem na przód kosztuje 134 100 zł.
Napęd na cztery koła daje realną przewagę – ceny zaczynają się od 124 100 zł za wersję manualną w wyższej wersji Premium Plus. Automat w tej konfiguracji kosztuje 7 000 zł, czyli całkowity wydatek wynosi 131 100 zł, a topowa odmiana Elegance Sun to już 146 100 zł.
W standardowym wyposażeniu Vitara ma m.in.: kamerę cofania, adaptacyjny tempomat, automatyczną klimatyzację i reflektory LED. W naszej wersji Elegance Sun dodatkowo znajdziemy:
- elektrycznie podgrzewane i składane lusterka boczne
- przeszklony dach panoramiczny
- system bezkluczykowy
- nawigację
- podgrzewane przednie fotele
- tapicerkę z syntetycznej skóry i zamszu
- system multimedialny z 9‑calowym ekranem dotykowym
- monitorowanie martwej strefy
Największym wyzwaniem dla Suzuki Vitara nie jest chińska konkurencja, bo bezpośredniego rywala trudno wskazać. Problemem są raczej takie auta jak Škoda Kamiq czy Renault Captur, które w podobnej cenie oferują jeszcze bogatsze wyposażenie.






Suzuki Vitara 1.4 BoosterJet mild hybrid – naszym zdaniem
Suzuki Vitara to w gruncie rzeczy ten sam samochód, który zadebiutował na rynku ponad 10 lat temu, ale wprowadzenie automatycznej skrzyni biegów jest zmianą, której naprawdę brakowało. W poprzednim teście zastanawialiśmy się, czy lepiej wybrać przekładnię zautomatyzowaną, czy pozostać przy manualu. Teraz nie mamy wątpliwości – Vitara z normalnym automatem to zdecydowanie najlepsza wersja.
Dużą zaletą jest możliwość dokupienia napędu na cztery koła, który w wielu konkurencyjnych SUV-ach jest niedostępny. To spory atut dla osób zamieszkałych w górskich rejonach lub poruszających się po trudniejszym terenie, które potrzebują lepszej trakcji i większego bezpieczeństwa.
Poza tym Vitara to po prostu sprawdzona konstrukcja – prosta i intuicyjna, bez skomplikowanych systemów, które często tylko utrudniają codzienną jazdę.
Jednak coś, co wciąż może brakować w tym modelu, to nowocześniejsze wnętrze: lepsze materiały, oświetlenie ambientowe czy bardziej rozbudowany system multimedialny mogłyby podnieść komfort i wrażenia z użytkowania. Pomimo tego Vitara wciąż pozostaje solidnym, praktycznym i łatwym w obsłudze SUV-em, który sprawdzi się w mieście i na krótszych trasach.
| Silnik: | benzynowy, turbodoładowany, pojemność 1373 ccm |
| Maksymalna moc: | 110 KM przy 4.500 obr./min |
| Maksymalny moment obrotowy: | 235 Nm w zakresie 2.000 – 2.500 obr./min |
| Skrzynia biegów i napęd: | automatyczna, sześciostopniowa, napęd na przednie koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | 10,1 s |
| Prędkość maksymalna: | 180 km/h |
| Średnie spalanie: | 5,7 – 5,8 l/100 km |
| Pojemność zbiornika paliwa: | 47 l |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 4185/1600/1775 |
| Pojemność bagażnika: | 362 l |
Cennik
| Wersja | Premium | Premium Plus | Elegance | Elegance Sun |
| 1.4 BoosterJet mild hybrid 2WD 6MT | 107 100 zł | 112 100 zł | 122 100 zł | – |
| 1.4 BoosterJet mild hybrid 2WD 6AT | – | 119 100 zł | 129 100 zł | 134 100 zł |
| 1.4 BoosterJet mild hybrid 4WD 6MT | – | 124 100 zł | 134 100 zł | – |
| 1.4 BoosterJet mild hybrid 4WD 6AT | – | 133 100 zł | 141 100 zł | 146 100 zł |














