Subaru Crosstrek w terenie dowozi więcej, niż obiecuje jego wygląd

1 godzina temu

Współczesne crossovery już dawno przestały kojarzyć się z jazdą w terenie innym niż miejski. Większość z nich ma dziś jedynie modny wygląd SUV-a, ale z prawdziwym off-roadem – kilka wspólnego. Są jednak wyjątki.

Jednym z nich jest Subaru Crosstrek, którego zabrałem na Poligon4x4, by sprawdzić, ile z tego terenowego charakteru faktycznie zostało. Polska prezentacja modelu odbyła się zresztą na torze off-roadowym w Modlinie i trudno uznać to za przypadek. Subaru wyraźnie próbuje pokazać, iż Crosstrek nie jest tylko miejskim crossoverem z plastikowymi nakładkami.

Oczywiście nie należy oczekiwać tutaj możliwości rasowej terenówki z reduktorem. Mimo to napęd 4x4, spory prześwit i bardzo dobrze działająca elektronika sprawiają, iż Crosstrek radzi sobie poza asfaltem znacznie lepiej niż większość współczesnych crossoverów. Takich aut zostało dziś na rynku bardzo niewiele.

Jeep Renegade zniknął już ze sprzedaży, a jego sukcesor – Avenger – choćby w wersji 4x4 ma zdecydowanie bardziej miejski charakter. Jednym z ostatnich samochodów o podobnej filozofii pozostaje niewątpliwie Dacia Duster 4x4, choć w tej chwili też już tylko z hybrydowym napędem na cztery koła.

https://magazynauto.pl/testy/subaru-outback-2-5i-platinum-test-dane-techniczne-silnik-osiagi-spalanie-bagaznik-prowadzenie-cena,aid,5136

Do czego dziś służy crossover 4x4?

Takie auta nie są stworzone do regularnego pokonywania ciężkiego terenu. Ich zadaniem jest raczej bezproblemowe poradzenie sobie z trudnym odcinkiem drogi wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba.

Błoto i koleiny na leśnym dojeździe, śnieg, podmokła droga gruntowa czy konieczność objechania zablokowanej trasy – właśnie w takich sytuacjach ujawnia się sens istnienia tego typu samochodów.

Co ciekawe, podobne wyzwania zdarzają się także w miastach. Wysoki krawężnik, zalana ulica po ulewie czy stromy podjazd do hotelu w górach potrafią skutecznie zweryfikować możliwości typowego crossovera. To m.in. dlatego Subaru tak często widujemy właśnie w górskich miejscowościach.

Zadziwiającą skuteczność terenową Crosstreka doceniono już za oceanem. fot. Kacper Szczepański/Motor

Po pandemii auta takie jak Crosstrek zaczęły coraz częściej pełnić jeszcze jedną rolę – samochodów do turystyki outdoorowej i niedużych wypraw. To właśnie pandemia mocno napędziła modę na overlanding i niezależne podróżowanie, a samochody z napędem 4x4 zyskały zupełnie nowe znaczenie.

W czasach, gdy klasycznych aut terenowych jest na rynku coraz mniej, takie pojazdy stały się naturalnym wyborem dla osób podróżujących aktywnie – jeżdżących pod namiot, nocujących z dala od cywilizacji i szukających swobody poza głównymi drogami.

https://magazynauto.pl/wiadomosci/wydanie-specjalne-motoru-1-2026-caravaning-kampery-przyczepy-outdoor-akcesoria-juz-w-sprzedazy,aid,6071

Wyjazdy do Albanii, Rumunii czy Czarnogóry od lat cieszą się popularnością, ale również w Polsce przez cały czas można znaleźć wiele miejsc, do których zwykłym samochodem osobowym po prostu nie dojedziemy komfortowo.

I właśnie w tym Crosstrek wydaje się odnajdywać najlepiej. Na co dzień pozostaje wygodnym autem do miasta i na trasę, ale kilka razy w roku potrafi bez większego stresu zabrać kierowcę znacznie dalej niż kończy się asfalt.

https://magazynauto.pl/wiadomosci/subaru-crosstrek-kompaktowy-crossover-ktory-zastepuje-model-xv,aid,3564

Co oferuje Subaru Crosstrek poza asfaltem?

Aby sprawdzić możliwości auta i jego ograniczenia, zabrałem Crosstreka na Poligon4x4, gdzie w kilkunastu próbach udało się dość gwałtownie określić jego granice.

Na Poligonie 4x4 udało się sprawdzić prawie wszystkie aspekty terenowej skuteczności Crosstreka. Zabrakło tylko błota, ale to innym razem. fot. Kacper Szczepański/Motor

Podstawowy parametr terenowy, czyli prześwit, wypada tutaj naprawdę obiecująco. Katalogowe 22 cm po realnym pomiarze pod przednią osłoną silnika zamienia się w niewiele ponad 20 cm z kierowcą na pokładzie. To przez cały czas bardzo dobry wynik jak na crossovera i w zupełności wystarczający do sprawnego poruszania się po drogach gruntowych, koleinach czy leśnych dojazdach.

Problemem nie jest sam prześwit, ale typowa dla crossoverów konstrukcja przodu. Zwis pozostaje dość długi, a plastikowe osłony nie są stworzone do regularnego kontaktu z podłożem. I właśnie tutaj najlepiej widać różnicę między crossoverem a prawdziwą terenówką.

Kiedy prześwit okazuje się za mały, kluczowym obszarem jest zabezpieczenie podwozia przed uszkodzeniami. fot. Kacper Szczepański/Motor

Toyota Hilux ma identyczny prześwit pod tylnym mostem, ale może go przeciągnąć przez grunt i pojechać dalej. Subaru prawdopodobnie zostawiłoby po drodze fragment osłony silnika lub zawisło na przeszkodzie.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, iż jak na współczesnego crossovera Crosstrek jest zabezpieczony naprawdę nieźle. Subaru zastosowało sporo osłon podwozia, choć ich zadaniem jest raczej ochrona przed jednorazowym uderzeniem czy błotem niż regularną jazdą po bezdrożach.

Rzeczywisty prześwit to rozsądne 20 cm. Wystarczy do pokonywania nietrudnego terenu. fot. Kacper Szczepański/Motor

W praktyce auto bardzo dobrze radzi sobie na drogach z koleinami i głębokimi dziurami, o ile kierowca zachowuje trochę wyczucia i poprawnie ustawia samochód przed przeszkodą. Tył okazuje się zresztą wyjątkowo wysoko ustawiony, od 34 cm pod tłumikiem do 42 cm pod dolną krawędzią zderzaka. jeżeli przód zwieszony 23 cm nad podłożem przejedzie, o tył praktycznie nie trzeba się martwić.

Napęd 4x4 i X-Mode – największe zaskoczenie

Wokół napędu Subaru narosło sporo niejasności. Zastosowano tu bowiem sprzęgło wielopłytkowe, ale w przeciwieństwie do większości współczesnych crossoverów nie działa ono dopiero po wykryciu poślizgu. Układ pozostaje częściowo spięty cały czas. W normalnych warunkach około 60 proc. momentu trafia na przód, a 40 proc. na tył, ale w razie potrzeby układ potrafi bardzo sprawnie zmieniać proporcje.

System X Mode ma dwa ustawienia: Szuter i śnieg oraz głęboki śnieg i błoto. fot. Kacper Szczepański/Motor

Terenowy tryb jazdy X Mode działa zaskakująco skutecznie i – co ważniejsze – bardzo naturalnie. Crosstrek bez większego problemu radzi sobie w sytuacjach, w których auto jedzie chwilami na trzech kołach, a momentami praktycznie na dwóch.

System nie szarpie autem jak typowa terenowa kontrola trakcji. Zamiast tego bardzo płynnie przyhamowuje konkretne koła i zwiększa moment tam, gdzie faktycznie jest przyczepność. Efekt potrafi być wręcz absurdalnie skuteczny jak na zwykłego crossovera na letnich oponach. Podobnie działa system A-TRC z terenowych Toyot.

Nieprawdą jest, iż kamery przydają się tylko w mieście. W trudnym terenie są nieocenione. fot. Kacper Szczepański/Motor

Najlepiej sprawdza się tryb „głęboki śnieg/błoto”, który jednocześnie aktywuje kontrolę prędkości zjazdu. Sam system działa bardzo płynnie, ale też kapitalnie skutecznie.

Jedynym elementem, który czasami przeszkadza, pozostaje bezstopniowa skrzynia Lineartronic. Niewielka bezwładność układu potrafi utrudnić bardzo precyzyjną jazdę przy minimalnej prędkości albo wydostawanie się z niewielkich opresji.

Dziwnie skuteczny na piasku

Piasek bardzo gwałtownie pokazuje, jak działa elektronika w samochodzie z napędem 4x4. W jednych autach kontrola trakcji pomaga utrzymać odpowiedni poślizg, w innych przeszkadza i skutecznie odbiera moc.

Dobrym przykładem są terenowe Toyoty, które na piasku potrafią zachowywać się niemal jak auta z zablokowanymi dyferencjałami. Elektronika utrzymuje delikatny uślizg, jednocześnie skutecznie rozdzielając moment obrotowy między koła. Efekt jest bardzo naturalny i wyjątkowo skuteczny.

Na piasku elektronika niemal całkowicie zapobiega buksowaniu kół, a wygenerowanie poślizgu jak na zdjęciu wymaga sporo zachodu. fot. Kacper Szczepański/Motor

Subaru podeszło do tego tematu zupełnie inaczej. W Crosstreku systemy są nastawione przede wszystkim na utrzymanie przyczepności i ograniczanie uślizgu praktycznie do minimum. Momentami jazda po piachu przypomina wręcz poruszanie się z aktywną kontrolą trakcji i ESP, których nie da się do końca wyłączyć.

Na zdjęciach wydaje się, iż auto efektownie wyrzuca piasek spod kół, ale w praktyce bardzo trudno było doprowadzić do większego buksowania. I właśnie wtedy pojawia się obawa, iż samochód za chwilę po prostu się zakopie. Tymczasem Crosstrek robi coś dokładnie odwrotnego. Nie próbuje widowiskowo „mielić” piasku i walczyć rozpędem. Po prostu jedzie dalej… albo nie. Powoli, spokojnie i momentami wręcz niespektakularnie, ale wyjątkowo skutecznie.

Kiedy pojawi się uślizg koła, jest ono natychmiast blokowane, by zwiększyć wartość momentu na daną oś fot. Kacper Szczepański

Mam nieodparte wrażenie, iż Subaru zostało skalibrowane tak, by prędzej zatrzymać samochód niż pozwolić kierowcy go zakopać. A to ogromna różnica, szczególnie gdy jedziemy sami i nie mamy drugiego auta do asekuracji.

I faktycznie – Crosstrek momentami niemal się zatrzymuje. Pomimo gazu wciśniętego w podłogę nie ma widowiskowego buksowania kół. Jest za to niewidzialna praca elektroniki, trochę „kombinowania” systemu i nagle auto znowu rusza dalej. Coś niesamowitego, a jednocześnie idealnego dla osób bez dużego doświadczenia w terenie.

Pewna nietypowa wada

Napęd Crosstreka ma jedną cechę, która w terenie potrafi naprawdę zaskoczyć. Podczas jazdy do tyłu układ wyraźnie ogranicza możliwość przeniesienia pełnego momentu obrotowego. W praktyce wygląda to tak, jakby auto na wstecznym miało wyraźnie mniej mocy.

Do przodu albo wcale. Ta niewinnie wyglądająca sytuacja zatrzymała Crosstreka na dłużej. fot. Kacper Szczepański/Motor

Najprawdopodobniej wynika to z zabezpieczeń skrzyni i systemów bezpieczeństwa. Problem pojawia się wtedy, gdy auto ma dużą przyczepność na każdym kole i jednocześnie musi pokonać spory opór podczas cofania. Elektronika interpretuje to jako potencjalnie niebezpieczną sytuację i zaczyna ograniczać napęd.

W praktyce prowadzi to do dość absurdalnych sytuacji. Crosstrek potrafi z ogromną skutecznością wjechać pod bardzo strome wzniesienie przodem, ale chwilę później może mieć problem z wycofaniem się z pozornie łatwej przeszkody. Auto ma przyczepność, ale elektronika nie pozwala wykorzystać pełnej mocy.

Co ciekawe, wystarczy czasami lekko skręcić kierownicą lub doprowadzić do niewielkiej utraty przyczepności jednego z kół, by system ponownie zaczął działać normalnie. Warto o tym pamiętać podczas jazdy w trudniejszym terenie.

Potrafi zaskoczyć

Największe wrażenie zrobiły właśnie strome podjazdy. jeżeli tylko pozwala na to kąt natarcia, Crosstrek okazuje się wyjątkowo skuteczny. I to pomimo letnich opon, bezstopniowej skrzyni CVT oraz stosunkowo skromnych parametrów silnika – 136 KM i 182 Nm.

Na jednym z podjazdów, z którym wcześniej nie radziło sobie kilka SUV-ów, Subaru po prostu wjechało na szczyt bez większego dramatu i praktycznie bez zauważalnego poślizgu kół. Najbardziej zaskakiwało właśnie to, jak spokojnie i płynnie robiło rzeczy, które nie są łatwe choćby dla aut terenowych.

Bardzo dobrze działa również kontrola prędkości zjazdu – zarówno podczas jazdy do przodu, jak i cofania ze stromego zbocza. W sytuacji awaryjnej wystarczy zachować spokój, wrzucić wsteczny i pozwolić elektronice pracować. Auto samo utrzymuje tor jazdy i kontroluje prędkość zjazdu.

Wzniesienia Crosstrek pokonuje z zadziwiającą wręcz skutecznością, ale tylko do przodu. fot. Kacper Szczepański/Motor

Najlepiej skuteczność terenową Crosstreka podsumował fotograf przygotowujący sesję zdjęciową. Po kilku przejazdach spojrzał na Crosstreka i rzucił: „Jestem w szoku, co to auto potrafi”. I szczerze mówiąc, trudno się z tym nie zgodzić.

Subaru Crosstrek nie jest terenówką i nigdy nie próbował nią być. Ale właśnie dlatego potrafi tak pozytywnie zaskoczyć. Bo kiedy większość współczesnych SUV-ów kończy się tam, gdzie zaczyna się prawdziwy teren, Crosstrek jedzie dalej bez większego dramatu. Oczywiście w granicach rozsądku.

Nie udaje samochodu terenowego, którego wygląd obiecuje więcej, niż jest w stanie dowieźć. Wręcz przeciwnie – wygląd nie obiecuje niczego, a dowozi tak wiele, iż łatwiej zrozumieć na czym polega jego fenomen np. w USA. Dlaczego ludzie montują większe koła, lift, a choćby wyciągarki do auta, które teoretycznie jest tylko miejskim crossoverem. I właśnie wtedy pojawiła się jedna myśl. Zróbmy coś podobnego.

https://magazynauto.pl/wiadomosci/subaru-stawia-na-prad-uncharted-e-outback-i-odswiezona-solterra-juz-niedlugo-na-naszym-rynku,aid,5443
Idź do oryginalnego materiału