Dokładnie 80 lat temu, w 1946 roku, z taśm fabryki w Mladá Boleslav zjechała Skoda 1101 – pierwszy powojenny model marki. Samochód gwałtownie dorobił się przydomka „Tudor” od angielskiego two-door i stał się jednym z najważniejszych aut w historii producenta. Z tej okazji Skoda Museum przygotowało specjalną wystawę, która rusza 20 stycznia 2026 roku.
Tudor był autem na trudne czasy. Po II wojnie światowej Europa odbudowywała się z ruin, a kierowcy potrzebowali samochodu taniego w utrzymaniu, solidnego i wygodnego choćby na kiepskich drogach. Skoda 1101 idealnie trafiła w te potrzeby. Czterodrzwiowe nadwozie, oszczędny silnik 1.1 o mocy 32 KM i spalanie około 8 l/100 km czyniły ją bardzo nowoczesną jak na tamte lata.
Auto gwałtownie podbiło świat. Ponad 65 procent produkcji trafiło na eksport, a do 1951 roku Tudor był sprzedawany w 76 krajach – od Europy Zachodniej, przez Afrykę, aż po Australię i Indie. Łącznie do 1952 roku powstało ponad 71 tysięcy egzemplarzy, w tym wersje specjalne: kabriolety, roadstery, kombi, ambulanse, a choćby wojskowe odmiany bez dachu.
Co ciekawe, skromna rodzinna Skoda miała też sportowe ambicje. W 1948 roku trzy Tudory wygrały swoją klasę w 24-godzinnym wyścigu Spa, dojeżdżając na metę jeden za drugim w ulewnym deszczu. Niezawodność była jej znakiem rozpoznawczym – zarówno na torze, jak i na zwykłych drogach.
Rocznicowa wystawa w muzeum Skody pokaże zarówno popularne wersje Tudora, jak i rzadkie odmiany, uzupełnione archiwalnymi zdjęciami i filmami. To dobra okazja, by zobaczyć samochód, który po wojnie dosłownie postawił markę Skoda na koła i rozpoczął jej globalną ekspansję.














