
Tysiące fabrycznie nowych aut na placach przeładunkowych i setki kierowców zatrudnionych wyłącznie po to, by powoli przestawiać je z placu na pociąg lub prom.
Grupa Volkswagen szuka sposobu na rozładowanie tego logistycznego wąskiego gardła. Właśnie podsumowano projekt badawczy AutoLog w niemieckim porcie w Emden oraz powiązany z nim pilotaż w zakładach Audi w Ingolstadt: seryjne pojazdy poruszały się w ruchu terminalowym i wjeżdżały na platformy kolejowe bez kierowców za kółkiem.
Mózg w infrastrukturze zamiast drogich czujników w aucie
Tradycyjne podejście do jazdy autonomicznej wymaga wpakowania do każdego pojazdu potężnego komputera i zestawu drogich lidarów. W logistyce fabrycznej byłoby to ekonomicznym absurdem. Inżynierowie biorący udział w projekcie AutoLog odwrócili tę koncepcję, opierając architekturę na międzynarodowej normie ISO 23374 (Automated Valet Parking).
Paradoks elektromobilności w Grupie Volkswagen. Zamówienia na elektryki rosną, presja na marże nie odpuszcza
To infrastruktura terminala przejęła rolę oczu i ośrodka decyzyjnego:
- Zewnętrzne czujniki i chmura brzegowa (edge cloud): system Unikie Marshalling Solution (UMS) analizuje przestrzeń dzięki stacjonarnych lidarów i kamer na placu, a dane przetwarza lokalny węzeł światłowodowy o minimalnych opóźnieniach.
- Łączność w publicznej sieci 5G: Deutsche Telekom odpowiada za stabilny przesył precyzyjnych trajektorii i poleceń bezpośrednio do samochodów.
- Integracja z pokładowymi interfejsami: pojazdy nie potrzebują rozbudowanego osprzętu autonomicznego poziomu czwartego, ale wymagają zintegrowanych interfejsów sterowania, które pozwalają oprogramowaniu zewnętrznemu bezpiecznie operować układem kierowniczym, napędem i hamulcami.
Dzięki takiemu rozłożeniu akcentów producent nie musi dopłacać do drogich podzespołów w każdym egzemplarzu zjeżdżającym z taśmy. Cała inteligencja manewrowa pozostaje na terenie portu lub placu przeładunkowego.
Dwuletni poligon w Emden i precyzja na torach w Ingolstadt
Dwuletni poligon doświadczalny w porcie w Emden – przez który rocznie przechodzi ponad milion samochodów Grupy Volkswagen – objął nie tylko puste place postojowe, ale również drogi wewnętrzne oraz ruchliwe rondo.
Kluczowym celem projektu finansowanego przez niemieckie Federalne Ministerstwo Transportu (BMV) było zbadanie, jak zautomatyzowane pojazdy poradzą sobie w ruchu mieszanym. Samochody manewrowały ramię w ramię z autami prowadzonymi przez ludzi oraz personelem naziemnym. Równolegle w zakładach Audi w Ingolstadt przetestowano kolejny newralgiczny etap: automatyczny, milimetrowo precyzyjny wjazd aut na wąskie platformy wagonów towarowych.
Zakończenie projektu AutoLog zamyka dwuletnią fazę badawczo-rozwojową. Doświadczenia zebrane przez Volkswagena, Deutsche Telekom, Unikie oraz uniwersytecki instytut BIBA z Bremy potwierdzają wykonalność techniczną takiego systemu i tworzą fundament pod przyszłe wdrożenia przemysłowe.
Warto zapamiętać ostatnie słowo: przemysłowe. Rejony portów przeładunkowych, terminali towarowych itp. placówek to zwykle obszary znacznie ściślej kontrolowane niż zwykłe drogi publiczne, na których tej obiecanej już dekadę temu przez Elona Muska autonomii wciąż doczekać się nie możemy. Natomiast tam, gdzie jest szansa na zminimalizowanie strat podczas przeładunków, tam pieniądze na autonomię się jak widać znajdują.
Volkswagen ID. Tiguan wyceniony w Polsce: ceny od 163 390 zł i powrót fizycznych przycisków
Jeśli artykuł Samochody same manewrują w porcie i wjeżdżają na pociąg. Volkswagen i Deutsche Telekom testują 5G w logistyce nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu












