To już szósta generacja Renault Clio, która zadebiutowała pod koniec 2025 roku. I już na pierwszy rzut oka widać, iż nie mamy tutaj do czynienia ze zwykłym liftingiem. Renault mocno zmieniło swojego popularnego przedstawiciela segmentu B – nowy jest nie tylko wygląd, ale również to, co kryje się pod maską. Jedną z najważniejszych zmian jest napęd Full Hybrid E-Tech, który w nowym Clio został wyraźnie przeprojektowany.





W testowanym egzemplarzu pracuje czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1.8 litra. To dość interesujący wybór, szczególnie w czasach, gdy większość producentów idzie w stronę coraz mniejszych jednostek. Co ciekawe, chwilę wcześniej jeździliśmy znacznie większym Renault Espace, które korzysta z trzycylindrowego silnika o pojemności 1.2 litra. Tymczasem w miejskim Renault Clio producent postawił na większą, czterocylindrową konstrukcję. Czy to był dobry ruch i jak nowy napęd sprawdza się w codziennej jeździe?
Do naszego testu trafiło Renault Clio Esprit Alpine, czyli najbogatsza wersja wyposażenia. Sportowe dodatki stylistyczne, bogate wyposażenie i kilka charakterystycznych akcentów sprawiają, iż ta odmiana zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych wersji. Jest jednak jeden element, który może ostudzić entuzjazm – cena. Za egzemplarz skonfigurowany tak jak testowany trzeba zapłacić 134 600 zł. To już poziom, przy którym zaczynamy spoglądać w stronę większych modeli segmentu C.
Renault Clio nabrało charakteru
O wyglądzie nowego Renault Clio można mówić naprawdę długo. Francuzi po raz kolejny pokazali, iż nie boją się odważnych decyzji, bo tym razem postawili na znacznie bardziej dynamiczny i agresywny design. Trzeba jednak przyznać, iż nie jest to stylistyka, która spodoba się każdemu. Nowe Clio mocno wyróżnia się na tle konkurencji i osoby szukające bardziej spokojnego miejskiego auta mogą mieć tutaj mieszane odczucia.
Z przodu uwagę zwraca przede wszystkim nowa sygnatura świetlna. Duże światła do jazdy dziennej nawiązują do większych modeli Renault, takich jak Espace czy Rafale, ale mają własny styl. To jeden z tych elementów, dzięki którym nowe Clio zdecydowanie wyróżnia się na tle poprzednika i konkurencji.
Do tego dochodzą efektowne reflektory umieszczone w czarnym panelu, który nadaje przedniej części bardziej drapieżnego i nowoczesnego charakteru. Całość uzupełnia nisko poprowadzony przód, trapezoidalny grill z chromowanym wykończeniem oraz duże logo Renault.
Równie dużo dzieje się z boku nadwozia. Nowe Renault Clio otrzymało mocno zaznaczone przetłoczenia, ostre linie oraz wyraźnie zarysowane nadkola, dzięki czemu sylwetka nabrała bardziej dynamicznego charakteru. Nie zabrakło również ukrytych klamek tylnych drzwi, które stały się już jednym z charakterystycznych elementów stylistyki tego modelu. Całość świetnie uzupełniają 18-calowe obręcze kół w testowanej wersji Esprit Alpine.
Dynamiczną sylwetkę podkreśla również opadająca linia dachu oraz spojler umieszczony na końcu klapy bagażnika. Z tyłu znajdziemy bardzo charakterystyczne lampy, których forma przywodzi na myśl rozwiązania spotykane w samochodach sportowych. To kolejny element, który dodaje nowemu Clio sporo charakteru.
Renault Clio dostępne jest w siedmiu kolorach nadwozia. Wśród nowości pojawiły się dwa lakiery: Czerwień Absolutna z barwioną warstwą wierzchnią oraz Zieleń Absolutna. I właśnie ten pierwszy trafił na testowany egzemplarz. Trzeba przyznać, iż intensywna czerwień bardzo dobrze pasuje do odważniejszej stylistyki nowego Clio i jeszcze mocniej podkreśla jego sportowy charakter. Pozostałe dostępne kolory to Biel Alpejska, Szary Rafale, Szary Schiste, Czarny Etoile oraz Niebieski Iron.
Zmieniły się również wymiary Renault Clio. Rozstaw osi zwiększył się o 8 mm i wynosi teraz 2,59 m, natomiast całkowita długość nadwozia wzrosła aż o 67 mm – z 4,05 m do 4,12 m. Samochód jest również szerszy o 39 mm i mierzy 1,77 m, a wysokość pozostała na podobnym poziomie – 1,45 m. Dzięki temu nowe Clio stało się jednym z większych przedstawicieli segmentu B. Dla porównania, Skoda Fabia mierzy 4,11 m, Honda Jazz Crosstar 4,10 m, MG3 4,11 m, a Seat Ibiza 4,06 m.





Bagażnik Renault Clio – ile pomieści?
Pod względem pojemności bagażnika Renault Clio wypada całkiem nieźle, choć dużo zależy od wybranej wersji napędowej. W odmianie benzynowej mamy do dyspozycji aż 391 litrów, natomiast wybór wersji z instalacją LPG oznacza zmniejszenie pojemności do 260 litrów. Nasza hybryda wypada tutaj pośrodku – Renault Clio Full Hybrid E-Tech 160 oferuje 309 litrów przestrzeni bagażowej.
Na papierze wygląda to całkiem dobrze, ale podczas korzystania z bagażnika pojawia się jeden problem. Mamy tutaj dość wysoki próg załadunkowy, a dodatkowo zabrakło podwójnej podłogi, która pozwoliłaby wyrównać powierzchnię i ułatwić wkładanie większych przedmiotów. Na plus można zaliczyć haczyki na zakupy oraz mocowania, które pozwalają zabezpieczyć przewożone rzeczy.
Jeżeli potrzebujemy więcej miejsca, po złożeniu tylnych siedzeń pojemność bagażnika rośnie do maksymalnie 1094 litrów. Wtedy Clio staje się znacznie bardziej praktyczne i bez większego problemu poradzi sobie z większymi zakupami czy bagażem na dłuższy wyjazd.
Co zmieniło się we wnętrzu?
Po wejściu do środka gwałtownie okazuje się, iż Renault Clio zmieniło się nie tylko z zewnątrz. Wnętrze również zaprojektowano praktycznie od nowa i trudno pomylić je z kabiną poprzedniej generacji. Renault postawiło na nowocześniejszy wygląd, lepsze materiały i technologie, które do tej pory kojarzyły się raczej z większymi modelami marki.
Najbardziej rzuca się w oczy oczywiście kokpit. Przed kierowcą znalazł się cyfrowy zestaw wskaźników, a na środku deski rozdzielczej umieszczono duży ekran multimedialny, delikatnie skierowany w jego stronę. Całość wygląda teraz znacznie nowocześniej i jest po prostu bardziej uporządkowana. W zależności od wersji cyfrowe zegary mają 10,25 cala lub 7 cali.
Dużo dzieje się również niżej. Renault całkowicie przeprojektowało tunel środkowy, który nie tylko wygląda ciekawiej, ale jest też bardziej praktyczny. Pojawiło się więcej miejsca na drobiazgi, a w zależności od wersji znajdziemy tutaj również ładowarkę indukcyjną. To właśnie takie detale sprawiają, iż po zajęciu miejsca za kierownicą można odnieść wrażenie, iż mamy do czynienia z zupełnie nowym samochodem, a nie tylko mocno odświeżonym Clio.
Ciekawiej wygląda również sama deska rozdzielcza. Renault wykorzystało różne faktury i materiały, a fragment znajdujący się przed pasażerem może być wykończony materiałem tekstylnym. W naszym Clio Esprit Alpine pojawił się natomiast dekor inspirowany kolorystyką rozgrzanego metalu, który dobrze pasuje do bardziej sportowego charakteru tej wersji. Do tego dochodzi oświetlenie ambientowe z możliwością wyboru aż 48 kolorów, które pojawia się również w elementach drzwi. Po zmroku robi to naprawdę dobre wrażenie.
W naszym Renault Clio Esprit Alpine materiał tekstylny zastąpiono Alcantarą. To jeden z tych elementów, które od razu wyróżniają topową wersję i nadają kabinie nieco bardziej wyjątkowego charakteru. Do tego dochodzą sportowe fotele z ciekawym wzorem i kolorowymi przeszyciami.
Kierownica również nie jest przypadkowa. Jest niewielka i swoim wyglądem nawiązuje do rozwiązań znanych z większych modeli Renault. Co ważne, nie chodzi tutaj wyłącznie o stylistykę. Zastosowano bardziej bezpośrednie przełożenie układu kierowniczego, a na kierownicy znalazł się przycisk Multi-Sense, którym można gwałtownie zmienić tryb jazdy. Wraz z nim zmienia się charakterystyka samochodu oraz kolor podświetlenia ambientowego.
Na szczęście Renault nie skupiło się wyłącznie na tym, żeby wnętrze dobrze wyglądało. Clio przez cały czas jest samochodem dla pięciu osób, a w kabinie nie brakuje miejsc na drobiazgi. W centralnej części konsoli mamy dodatkowy schowek z elastyczną pokrywą, z przodu dwa porty USB-C, a w naszej wersji także ładowarkę indukcyjną.
Największy krok do przodu zrobiły jednak multimedia. System OpenR link z usługami Google zapewnia dostęp do Google Maps, Asystenta Google i aplikacji z Google Play. Do tego dochodzi bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay, więc podłączenie telefonu jest szybkie i wygodne. Samochód może również otrzymywać zdalne aktualizacje oprogramowania.




Ile miejsca jest w środku?
Na papierze może być trochę zaskakująco, bo nowe Renault Clio urosło z zewnątrz, ale w środku nie zrobiło się dzięki temu przestronniej. Wręcz przeciwnie – według danych technicznych w kilku wymiarach miejsca jest tutaj mniej niż w poprzedniej generacji. Najbardziej widać to z tyłu, gdzie szerokość wnętrza zmniejszyła się o około 45 mm.
W praktyce nie oznacza to jednak, iż na tylnej kanapie jest ciasno. Clio przez cały czas pozostaje typowym przedstawicielem segmentu B, ale podczas naszego testu okazało się, iż choćby osoby o wzroście około 180 cm mogą tutaj usiąść całkiem wygodnie. Miejsca na nogi jest wystarczająco, podobnie jak przestrzeni nad głową. Oczywiście nie jest to samochód, w którym dorośli będą zachwycać się ilością miejsca podczas bardzo długiej podróży, ale na co dzień tylna kanapa wypada lepiej, niż można byłoby się spodziewać po miejskim hatchbacku.
Szkoda tylko, iż Renault nie pomyślało o kilku dodatkowych udogodnieniach dla pasażerów z tyłu. Nie mamy tutaj oddzielnych nawiewów, podłokietnika ani złącz USB. Mamy jedynie gniazdo 12V oraz gazetowniki w oparciach przednich foteli. Dzieciaki będą zadowolone, a dorosłym również nie powinno być źle, choć na dłuższej trasie zdecydowanie lepiej usiąść z przodu.
A właśnie z przodu Clio jest naprawdę wygodne. Fotele nie tylko dobrze wyglądają, ale również zapewniają bardzo dobre podparcie i wygodną pozycję za kierownicą. Można usiąść stosunkowo nisko, co w połączeniu z niewielką, sportowo wyglądającą kierownicą daje całkiem przyjemne wrażenia. Podczas jazdy trudno mieć do foteli większe zastrzeżenia – choćby po kilku godzinach nie mieliśmy ochoty z nich wysiadać.
Mamy natomiast jedną uwagę dotyczącą lusterek bocznych. Być może jest to kwestia przyzwyczajenia, ale ich kształt nie do końca przypadł nam do gustu. Mamy wrażenie, iż w poprzednim Clio widoczność do tyłu była nieco lepsza. To oczywiście nie jest duży problem, ale podczas codziennej jazdy kilka razy zwróciliśmy na to uwagę.
Gama silnikowa i nowa hybryda
Gama napędowa nowego Renault Clio jest całkiem szeroka. Do wyboru mamy silniki o mocy od 115 do 160 KM, a największą nowością jest Full Hybrid E-Tech 160, który trafił również do naszego testowego egzemplarza. To właśnie ta wersja zastąpiła wcześniejszą hybrydę E-Tech 145 i przynosi kilka istotnych zmian.
Najważniejszą z nich jest silnik benzynowy. Zamiast stosowanej wcześniej jednostki 1.6 mamy teraz czterocylindrowy silnik 1.8, który współpracuje z dwoma silnikami elektrycznymi i akumulatorem o pojemności 1,4 kWh. Całość rozwija 160 KM, a napęd przenosi wielotrybowa automatyczna skrzynia biegów. System sam dobiera sposób pracy poszczególnych silników, dlatego Clio może poruszać się wyłącznie na prądzie, korzystać z napędu hybrydowego lub wykorzystywać tylko silnik spalinowy. Kierowca nie musi przy tym podłączać samochodu do ładowarki.
Zmiany przełożyły się również na osiągi. Renault Clio Full Hybrid E-Tech 160 przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8,3 sekundy, czyli o około sekundę szybciej niż poprzednia wersja. Według danych homologacyjnych średnie zużycie paliwa wynosi 3,9 l/100 km, a w mieście i na drogach podmiejskich samochód może poruszać się w trybie elektrycznym przez choćby 80 proc. czasu. Jak zawsze w przypadku takich danych, rzeczywistość może wyglądać nieco inaczej. Dlatego podczas testu sprawdziliśmy przede wszystkim, ile Clio faktycznie pali i jak płynnie działa cały układ.
Pozostałe wersje są znacznie prostsze. W gamie znajdziemy trzycylindrowy silnik benzynowy o mocy 115 KM, który można połączyć z manualną skrzynią biegów lub sześciobiegowym automatem EDC z podwójnym sprzęgłem. Dodatkowo w ofercie ma pojawić się również Eco-G 120 KM, czyli wersja przystosowana do jazdy na benzynie i LPG.
W praktyce to właśnie Full Hybrid E-Tech 160 jest największą ciekawostką nowego Clio. Nie tylko dlatego, iż jest najmocniejszą wersją w gamie, ale przede wszystkim ze względu na zmianę całej koncepcji napędu. Większy silnik benzynowy, dodatkowe 15 KM i lepsze osiągi brzmią obiecująco, ale najważniejsze pytanie brzmi: czy nowa hybryda rzeczywiście działa lepiej niż poprzednia?







Jak jeździ Clio?
To, co od razu zwróciło naszą uwagę po ruszeniu, to cisza w kabinie. Jest zdecydowanie ciszej niż w testowanym przez nas Renault Espace Full Hybrid E-Tech, gdzie pracuje trzycylindrowy silnik. Tutaj jednostka spalinowa jest naprawdę dobrze wyciszona i podczas spokojnej jazdy praktycznie jej nie słychać. Co ważne, również przy wyższych prędkościach nowe Renault Clio pozostaje zaskakująco ciche. Naprawdę świetna robota.
Czuć też, iż Renault dopracowało współpracę silników z wielotrybową skrzynią biegów. Cały układ działa płynnie i znacznie przyjemniej niż można byłoby się spodziewać po hybrydzie z tak skomplikowanym napędem. Producent twierdzi, iż w mieście samochód może poruszać się w trybie elektrycznym choćby przez 80 proc. czasu i podczas codziennej jazdy rzeczywiście często korzysta z napędu elektrycznego.
Samo prowadzenie również daje sporo frajdy. Układ kierowniczy ma trzy poziomy wspomagania i można ustawić go naprawdę ciężko. Nam najbardziej przypadło do gustu mocniejsze ustawienie, bo kierownica daje wtedy dobre wyczucie tego, co dzieje się z samochodem.
Co ciekawe, mimo 18-calowych obręczy kół komfort jazdy jest zaskakująco dobry. Zawieszenie, niski środek ciężkości i dobrze zestrojony układ kierowniczy tworzą naprawdę udane połączenie. Z jednej strony Clio potrafi komfortowo przejechać przez gorszą drogę, a z drugiej daje kierowcy poczucie, iż kiedy pojawi się ochota na szybszą jazdę, samochód również sobie z tym poradzi.
Pomaga w tym oczywiście 160-konny napęd Full Hybrid E-Tech. Clio sprawnie reaguje na gaz i potrafi całkiem żwawo przyspieszać, a przy tym nie sprawia wrażenia samochodu, który za wszelką cenę próbuje być sportowy. To po prostu dobrze zgrany zestaw, który pozwala cieszyć się jazdą, kiedy mamy na to ochotę, ale nie męczy podczas spokojnej codziennej jazdy.
Tryby jazdy. Smart nie zawsze znaczy lepiej
Renault Clio ma system Multi-Sense, który pozwala wybrać jeden z kilku trybów jazdy. Do dyspozycji mamy Eco, Comfort i Sport, a zamiast znanego z innych modeli trybu Perso pojawił się tutaj Smart.
Na papierze brzmi to naprawdę dobrze, bo samochód sam powinien dopasowywać swoje ustawienia do tego, jak aktualnie jedziemy. W praktyce jednak tryb Smart nie do końca nas przekonał. Najczęściej Clio zachowuje się w nim jak w trybie Eco, ale wystarczy trochę mocniej wcisnąć pedał przyspieszenia, żeby samochód uznał, iż potrzebujemy Sportu. Przykład? Chcecie gwałtownie zmienić pas, mocniej wciskacie gaz i Clio przechodzi w bardziej dynamiczne ustawienia. Problem pojawia się chwilę później, kiedy manewr jest już zakończony, a my wracamy do spokojnej jazdy. Samochód przez jakiś czas przez cały czas utrzymuje wyższe obroty, mimo iż nie ma już takiej potrzeby.
Dlatego podczas naszego testu zdecydowanie najlepiej sprawdzał się tryb Comfort. Clio zachowuje się wtedy bardziej naturalnie i przewidywalnie, a my sami decydujemy, kiedy chcemy pojechać spokojniej, a kiedy wykorzystać możliwości napędu. Smart to interesujący pomysł, ale w naszym przypadku nie zawsze trafnie odczytywał intencje kierowcy. Comfort okazał się po prostu najlepszym wyborem do codziennej jazdy.
Zmiana trybu wpływa również na wygląd cyfrowych zegarów oraz kolor podświetlenia ambientowego. To niewielki detal, ale całkiem przyjemny – wraz ze zmianą ustawień zmienia się również wygląd wnętrza.







Spalanie Renault Clio. Ile pali hybryda?
W mieście, przy normalnej jeździe i bez specjalnego oszczędzania, Renault Clio Full Hybrid E-Tech 160 zużywało około 4,5 l/100 km. choćby na krótkich odcinkach wynik był naprawdę dobry. Oczywiście przy odrobinie samozaparcia i jeździe w trybie Eco można zejść do 4 litrów, a choćby trochę niżej. Najniższe spalanie, jakie udało nam się uzyskać w mieście, wyniosło 3,3 l/100 km. Była to jednak płynna jazda poza ścisłym centrum, w warunkach sprzyjających oszczędnej jeździe.
Nasz weekendowy rekord wyniósł natomiast 3,8 l/100 km, a w tym czasie Clio korzystało z napędu elektrycznego przez około 65–70 proc. czasu jazdy. Co ważne, cały czas jechaliśmy w trybie Comfort, bez przełączania na Eco i bez specjalnego polowania na jak najniższe spalanie. Szczerze mówiąc, przy normalnej eksploatacji nie widzimy jednak większego sensu w specjalnym oszczędzaniu, skoro bez większego wysiłku można osiągnąć około 4,5 l/100 km.
Co ciekawe, również poza miastem hybryda potrafi pozytywnie zaskoczyć. Przy 100 km/h spalanie spadało choćby do około 3,6 l/100 km, natomiast przy 120 km/h rosło do około 4,9–5,1 l/100 km. Na autostradzie, przy wyższych prędkościach, trzeba już liczyć się ze spalaniem na poziomie około 6,0–6,2 l/100 km. Zbiornik paliwa ma 39 litrów, więc mógłby być trochę większy, ale przy spokojnej jeździe przez cały czas możemy liczyć na bardzo przyzwoity zasięg. Jak na niewielkiego miejskiego hatchbacka z hybrydowym napędem to naprawdę dobry wynik.
Renault Clio – cena i wersje wyposażenia
Nowe Renault Clio kosztuje od 84 900 zł i jest dostępne w trzech wersjach wyposażenia: evolution, techno oraz esprit Alpine. Różnice między nimi są całkiem wyraźne, dlatego wybór odpowiedniej odmiany ma tutaj spore znaczenie.
Evolution to podstawowa wersja z silnikiem TCe 115. Na pokładzie znajdziemy m.in. system OpenR link, 7-calowe cyfrowe zegary, bezprzewodową replikację telefona, adaptacyjny tempomat i tylne czujniki parkowania. Brakuje jednak kilku dodatków, które poprawiają komfort codziennego użytkowania.
Techno kosztuje od 92 900 zł i naszym zdaniem jest najbardziej rozsądnym wyborem. Dostajemy tutaj większe, 10,25-calowe cyfrowe zegary, OpenR link z usługami Google i nawigacją, kamerę cofania, automatyczną klimatyzację, kartę Hands Free, bezramkowe lusterko z automatycznym przyciemnianiem oraz aluminiowe felgi. Dopłata względem podstawowej wersji nie jest duża, a różnica w wyposażeniu naprawdę robi swoje.
Na szczycie gamy znajduje się esprit Alpine. To odmiana dla tych, którzy chcą, żeby Clio wyglądało trochę ciekawiej i miało więcej charakteru. W tej wersji dostajemy m.in. 18-calowe felgi, sportowe dodatki stylistyczne, Alcantarę we wnętrzu i bogatsze wyposażenie. Możemy też wybrać napęd Full Hybrid E-Tech 160, którego cena zaczyna się od 123 900 zł.
Nasz testowy egzemplarz był jeszcze doposażony w pakiety Parking i Winter Premium, koło dojazdowe, system OpenR link z usługami Google oraz nagłośnienie Harman Kardon z 9 głośnikami. Do tego doszedł efektowny lakier Czerwień Absolutna. W efekcie za tak skonfigurowane Renault Clio Esprit Alpine Full Hybrid E-Tech 160 trzeba zapłacić 134 600 zł.
Jeżeli patrzymy rozsądnie na cenę i wyposażenie, wersja techno wydaje się najlepszym wyborem. Esprit Alpine ma zdecydowanie więcej charakteru i jako jedyna pozwala połączyć topową stylistykę z hybrydą 160 KM, ale trzeba się liczyć z dużo wyższą ceną.
Renault Clio full hybrid E-Tech 160 esprit Alpine – nasza opinia
Renault Clio wyraźnie dojrzało. W środku jest nowocześniejsze, podczas jazdy znacznie lepiej wyciszone, a hybryda Full Hybrid E-Tech 160 działa naprawdę płynnie. Do tego Clio dobrze się prowadzi, jest wygodne i potrafi być bardzo oszczędne. 4,5 l/100 km w mieście przy normalnej jeździe to wynik, który robi wrażenie.
Nie wszystko jest jednak idealne. Tryb Smart nie do końca nas przekonał, hybryda zabiera część przestrzeni bagażowej, a z tyłu brakuje kilku praktycznych dodatków. Największym problemem pozostaje jednak cena. 134 600 zł za nasz testowy egzemplarz to już sporo jak na samochód segmentu B.
Dlatego naszym zdaniem najciekawszym wyborem jest wersja techno. Oferuje dobre wyposażenie bez konieczności dopłacania za wszystkie dodatki z topowej odmiany. Esprit Alpine ma więcej charakteru i świetnie wygląda, ale trzeba za to odpowiednio zapłacić.
Clio faktycznie dojrzało, ale problemem jest to, iż wraz z dojrzewaniem mocno podrożało.
| Silnik benzynowy: | benzynowy, wolnossący, pojemność 1789 ccm |
| Maksymalna moc: | 109 KM przy 5.600 obr./min |
| Silnik elektryczny (E-Motor): | 49 KM |
| Silnik elektryczny (HSG): | 21 KM |
| Układ hybrydowy (maksymalna moc): | 160 KM |
| Układ hybrydowy (maksymalna moment): | 270 KM |
| Skrzynia biegów i napęd: | automatyczna, Multi-mode MMT, napęd na przednie koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | 8,3 s |
| Prędkość maksymalna: | 180 km/h |
| Średnie zużycie paliwa: | 3,9 – 4,1 l/100 km |
| Pojemność zbiornika paliwa: | 39 l |
| Pojemność baterii: | 1,4 kWh |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 4116/1451/1768 mm |
| Pojemność bagażnika: | 309 l |
Cennik
| Wersja | Evolution | Techno | esprit Alpine |
| TCe 115 | 84 900 zł | 92 900 zł | – |
| TCE 115 aut. | – | 99 900 zł | 108 900 zł |
| ECO-G 120 aut. | 91 900 zł | 99 900 zł | – |
| full hybrid E-Tech 160 | 106 900 zł | 114 900 zł | 123 900 zł |














