
Wystarczy jeden rzut, by polski robot dotarł tam, gdzie wejście człowieka mogłoby skończyć się tragedią. Taktyczny robot miotany to niepozorna maszyna, która potrafi nie tylko podglądać i nasłuchiwać, ale też przemówić do napastnika, a choćby go ogłuszyć.
Taktyczny robot miotany opracowany przez polskich naukowców i inżynierów z Łukasiewicz-PIAP doczekał się trzeciej już generacji. Jego najnowsza wersja zaprezentowana została na ostatnim Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach.
To małe urządzenie do zastosowań wspomagających operacje prowadzone w trudnodostępnym i niebezpiecznym otoczeniu. Powstał jako odpowiedź na zagrożenia, jakie niesie ze sobą rozpoznanie terenu i obiektów prowadzone przez jednostki odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
Robot ten to niezastąpiony towarzysz żołnierzy, policjantów i innych służb działających w najtrudniejszych warunkach. Jego zastosowanie ogranicza tylko wyobraźnia. Maszyna ta potrafi pokonać trudny teren wślizgnąć się przez niewielkie otwory, przeprowadzić rozpoznanie i przekazać bezcenne informacje bezpiecznie ukrytemu operatorowi.
Robot, którego można po prostu rzucić
Jego niewielkie rozmiary są w tym przypadku zaletą. Trudniej go zauważyć, a on sam morze operować niemal niepostrzeżenie. Nie należy go jednak lekceważyć, bo taktyczny robot miotany potrafi odpalić granat, w tym hukowo-błyskowy, dymny, albo z gazem łzawiącym.
Robot posiada praktycznie niesłyszalny układ napędowy, dzięki temu przemieszcza się niepostrzeżenie i bez zwracania na siebie uwagi. Wbudowany czuły mikrofon pozwala mu na nasłuchiwanie dźwięków i rozmów w bezpośrednim otoczeniu, a specjalne oświetlacze LED zapewniają możliwość oświetlania celów lub niebezpiecznych przedmiotów.
Do tego dochodzą kamery, także te pozwalające na widzenie w ciemnościach. Istnieje także możliwość zamontowania kamery termowizyjnej.
Taktyczny robot miotanyTaktyczny robot miotany to nie nazwa na wyrost, bo maszynę można zrzuć choćby z 9 m, bez obawy uszkodzenia. Oznacza to, iż może on przerwać uderzenie w beton po upadku z wysokości 2 piętra.
Masa robota w wersji podstawowej to 1,5 kg, prędkość maksymalna 3,3 km/h. Zasięg robota w budynkach
30-100 m, zasięg robota na otwartej przestrzeni 100-350 m.
Robot, którym można negocjować
Robotem można np. wybić szybę, wrzucić go do budynku i zbadać wnętrze dzięki czułego mikrofonu, optoelektroniki oraz kamery z obiektywem szerokokątnym. Urządzenie może być wykorzystywane np. w przypadku wszelkich sytuacji zakładniczych. Dzięki dwukierunkowej komunikacji i głośnikowi urządzenie doskonale sprawdza się w działaniach antyterrorystycznych i negocjacjach z napastnikami. Urządzenie może wjechać pod podwozie samochodu i przy użyciu kamery oraz oświetlenia zweryfikować, czy nie zainstalowano tam ładunku wybuchowego – tłumaczy serwisowi Polska Zbrojna Adam Szepczyński z Łukasiewicz-PIAP.
Z robota korzystają już między innymi Żandarmeria Wojskowa, Straż Graniczna oraz formacje z Włoch i Francji.
Połączenie kamery, mikrofonu, cichego napędu i głośnika sprawia, iż TRM jest czymś więcej niż zdalnie sterowaną zabawką na kołach. To kompaktowe narzędzie rozpoznawcze, które może wspierać zarówno obserwację, jak i komunikację w trakcie operacji.
Urządzenie może wjechać pod podwozie samochodu i przy użyciu kamery oraz oświetlenia zweryfikować, czy nie zainstalowano tam ładunku wybuchowego. Na platformie można zainstalować również granat hukowy. Jego detonacja wewnątrz budynku wywoła dezorientację u przeciwnika, ułatwiając szturm wojskom specjalnym lub kontrterrorystom – wyjaśnia Szepczyński.













