Przejechałem 2000 km Lexusem RX 450h+. Byłem w szoku, kiedy zobaczyłem, ile spalił

1 godzina temu
Lexus RX 450h+ to auto wszechstronnie uzdolnione. Po przejechaniu nim dystansu, który starczyłby na podróż z Warszawy do Neapolu, zrozumiałem też, iż prawdziwy luksus to nie ostentacja, ale święty spokój. Gdyby nie jedna rzecz to byłoby to auto idealne, ale i tak nie zmienia to faktu, iż chciałbym je mieć na co dzień.


Kiedy patrzysz na piątą generację modelu Lexus RX, widzisz ewolucję, która poszła w stronę elegancji i nowoczesności. Charakterystyczne wrzeciono chłodnicy (tzw. spindle grille) zostało tutaj zintegrowane z nadwoziem w sposób tak płynny, iż auto wygląda, jakby było wyrzeźbione z jednego bloku metalu.

Podczas moich testów w mocno zimowych warunkach, które przeprowadzałem na ulicach zatłoczonej Warszawy i w trasie Warszawa - Praga - Warszawa RX budził zainteresowanie, ale nie w sposób nachalny. Ale nie dziwi mnie to, bo mam do czynienia z tym modelem od 2023 roku, kiedy to w grudniu specjalnie dla polskich dziennikarzy ściągnięto z Niemiec kilka modeli do testów i już wtedy ludzie się za nim obracali.

To auto, które świetnie wygląda pod biurowcem, ale nie boi się błota na polnej drodze. Zastosowanie platformy GA-K pozwoliło obniżyć środek ciężkości, co widać już na pierwszy rzut oka.

Sylwetka jest przysadzista, pewna siebie i osadzona na imponujących felgach. Jednak to, co najważniejsze, dzieje się po otwarciu drzwi dzięki elektronicznych klamek. No i ten kolor heat blue metalic, który niesamowicie rzuca się w oczy, a co najciekawsze za dorzucenie go w konfiguratorze nie dokładacie ani złotówki.

Zen pod znakiem Omotenashi


Ale i tak najlepsze, szczególnie podczas dłuższych tras, dzieje się w środku. Wsiadasz za kółko i nagle świat zewnętrzny przestaje istnieć (oczywiście w przenośni). Wnętrze Lexusa zostało zaprojektowane tak, żeby wszystko było pod ręką, intuicyjne i skierowane na kierowcę.

Uwielbiam to w Lexusie, iż mamy 14-calowy ekran dotykowy, który jest szybki, responsywny i wreszcie (co było bolączką starszych modeli) niezwykle czytelny, a do tego auto wyposażone jest w masę fizycznych przycisków w tym tych do regulacji klimatyzacji. To jest prawdziwy luksus!

Materiały? Tutaj nie ma miejsca na kompromisy. Miękka skóra, idealne spasowanie i detale, które cieszą oko przy każdym dotyku. Fotele w wersji F SPORT to absolutny majstersztyk, bo po 700 kilometrach ciągłej jazdy wysiadłem z auta bez najmniejszego bólu pleców.

System audio Mark Levinson sprawia natomiast, iż każda podróż staje się prywatnym koncertem. W Lexie panuje cisza, która pozwala odpocząć od codziennego zgiełku.

Gdybym miał "pełną" wersję RX 500h F SPORT Performance, a nie tylko pakiet stylistyczny F Sport i "słabszą" 450h +, to miałbym skrętną tylną oś i to była jedyna rzecz, której brakowało mi w tym egzeplarzu. Niestety bez niej RX podczas manewrowania zachowuje się jak pancernik.

Napęd hybrydowy, który zachwyca


Sercem testowanego modelu jest układ Lexus RX 450h+. To pierwsza w historii tego modelu hybryda typu plug-in. Mamy tu 2,5-litrowy silnik benzynowy współpracujący z silnikami elektrycznymi, co daje łączną moc 309 KM. Efekt? Przyspieszenie do setki w 6,5 sekundy i poczucie niesamowitej elastyczności.

Największym zaskoczeniem jest jednak zasięg EV. Producent deklaruje około 67-70 km na samym prądzie i, co ciekawe, w warunkach miejskich te liczby są jak najbardziej realne choćby przy -5 na zewnątrz.

Bateria o pojemności 18,1 kWh pozwala na codzienne dojazdy do pracy bez zużycia kropli paliwa. A co, gdy prąd się skończy? I tu objawia się geniusz inżynierów Lexusa. W przeciwieństwie do wielu konkurentów, RX 450h+ po rozładowaniu baterii przechodzi w tryb "klasycznej" hybrydy, zachowując niezwykle wysoką wydajność. Dlatego nie ma mowy o charakterystycznych szarpnięciach przy przełączaniu napędów, nie ma spadku mocy, no idealne rozwiązanie.

Czy ten SUV może być oszczędny?


Moje 2000 km to miks autostrad i miasta. Średnie zużycie paliwa z całego testu wyniosło zaskakujące 8 l/100 km. Jak na auto o tych gabarytach i masie, z napędem na cztery koła E-Four i fakt, iż poruszało się głównie ponad 120-140 km/h, to wynik rewelacyjny.

Na autostradzie przy prędkościach przelotowych spalanie oscyluje wokół 9 litrów, ale w cyklu miejskim, przy regularnym ładowaniu, można zejść do wartości wręcz niewiarygodnych, rzędu 4 litrów.

Prowadzenie Lexusa RX to czysty relaks. Zawieszenie wybiera nierówności z gracją godną limuzyny, a inteligentny napęd na wszystkie koła daje ogromne poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy nawierzchnia staje się śliska, a to zimą jest standardem.

Systemy bezpieczeństwa Lexus Safety System+ 3.0 działają dyskretnie, ale stanowczo, pilnując, byśmy zawsze trzymali się pasa ruchu i zachowywali bezpieczny dystans. Szczególnie przydatny jest system ostrzegający przed zbliżającym się aucie z tyłu. Kto jeździ autostradami ten wie, iż ostrzeżenie przed gwałtownie zbliżającą się flotową Skodą to mus.

Dlaczego chciałbym mieć to auto na co dzień?


Po spędzeniu z tym konkretnym modelem tygodnia i przejechaniu nim 2000 km zrozumiałem, iż Lexus RX 450h+ to samochód niemal kompletny. Tak jak wspomniałem, brakowało mi tylko tylnej skretnej osi.

RX nie próbuje być sportowym bolidem na siłę, choć mocy mu nie brakuje. Nie jest też tylko modnym gadżetem, który zachorował na tabletozę. To niesamowicie dopracowane narzędzie do komfortowego przemieszczania się, które daje kierowcy coś, czego nie da się wycenić w katalogu, czyli absolutny spokój ducha.

Niezależnie od tego, czy stoisz w korku w centrum Warszawy, czy przecinasz polskie eski, RX daje ci poczucie izolacji od problemów świata zewnętrznego. jeżeli szukasz SUV-a premium, który łączy w sobie ekologię, luksus i legendarną niezawodność, nowy Lexus RX powinien być na szczycie twojej listy.

To auto, z którego po prostu nie chce się wysiadać.

Idź do oryginalnego materiału