Polska w czołówce emisyjnych maruderów. Chińczycy i Tesla mogą zyskać miliardy na normach CO₂

1 godzina temu

Nowe normy średniej emisji CO₂ w Unii Europejskiej zmieniają układ sił między producentami. Z jednej strony tradycyjne koncerny z dużym udziałem aut spalinowych notują deficyty emisyjne liczone w miliardach euro. Po drugiej są Tesla i chińskie marki, które generują bardzo wysokie nadwyżki kredytów CO₂. Polska należy przy tym do rynków z najwyższą średnią emisją nowych samochodów.

Unijny system norm średniej emisji CO₂ dla nowych samochodów osobowych, określany czasem branżowo jako CAFE, opiera się na średniej emisji aut rejestrowanych w UE. Od 2025 r. punktem odniesienia jest unijny cel flotowy 93,6 g/km CO₂ dla nowych aut osobowych, przy czym poszczególni producenci mają własne cele szczegółowe.

Producent, który przekracza swój cel, naraża się na kary liczone na podstawie nadwyżki emisji oraz liczby sprzedanych samochodów. Mechanizm działa jak finansowy filtr rynku. Samochody elektryczne generują dodatnie saldo, a auta benzynowe i wysokoprężne ciągną bilans w stronę kar.

https://magazynauto.pl/porady/co-to-sa-normy-emisji-spalin-euro-i-jakie-sa-daty-ich-wprowadzenia,aid,5694

Najbardziej narażony Volkswagen

Według symulacji Dataforce dla okresu od stycznia 2025 do kwietnia 2026 roku producentem z największym potencjalnym deficytem emisyjnym jest Volkswagen. Ten niemiecki gigant wykazuje średnią emisję CO₂ na poziomie 100,7 g/km i potencjalny deficyt wynoszący 2,313 mld euro. To efekt skali sprzedaży oraz emisji przez cały czas wyższej od celu.

Zgodnie z symulacją Dataforce Volkswagen jest najbardziej narażony na kary za emisję spośród europejskich wytwórców. fot. Volkswagen

Stellantis zajmuje drugie miejsce z potencjalną karą 1,254 mld euro. Za nim plasują się Mercedes z kwotą 939 mln euro, Nissan z 726 mln euro i Mazda z 322 mln euro. W tym zestawieniu szczególnie widać, iż sama elektryfikacja gamy nie wystarcza, jeżeli wolumen aut spalinowych pozostaje duży.

Kupowanie kredytów emisyjnych CO₂ to od lat element funkcjonowania europejskiego rynku motoryzacyjnego. Do tej pory największym beneficjentem tego systemu była Tesla, ale coraz większą rolę odgrywają również chińscy producenci samochodów elektrycznych.

https://magazynauto.pl/porady/chinskie-samochody-czym-sie-roznia-od-pozostalych-marek,aid,6264

Tesla największym beneficjentem

Tesla wygenerowała w badanym okresie kredyty emisyjne CO₂ o szacunkowej wartości 2,329 mld euro. To niemal ta sama skala, z którą Volkswagen występuje po stronie potencjalnych kar.

Za Amerykanami znajdują się chińscy producenci, których europejska oferta jest mocno zelektryfikowana. BYD uzyskuje 1,578 mld euro, w przypadku Geely Zhejiang to 1,416 mld euro, dla Leapmotora to 536 mln euro, a Xiaopeng Motors – 251 mln euro.

Dane pokazują, iż obecny system wyraźnie premiuje producentów dysponujących szeroką ofertą samochodów elektrycznych i niskoemisyjnych, w tym gwałtownie rosnące marki z Chin.

https://magazynauto.pl/porady/chinskie-auta-zalety-wady-ryzyka-zakupu,aid,6228

Polska wśród najbardziej emisyjnych rynków nowych aut w UE

Największy deficyt wśród rynków mają Włochy. Średnia emisja nowych aut wynosi tam 111,8 g/km CO₂, a potencjalne zobowiązanie sięga 3,784 mld euro. To wyższy poziom niż w Niemczech, mimo iż na tamtejszym rynku zarejestrowano znacznie więcej nowych samochodów.

Nasz zachodni sąsiad ma średnią emisję na poziomie 101,7 g/km CO₂, co odpowiada potencjalnemu deficytowi emisyjnemu szacowanemu na 2,841 mld euro. Polska wypada jeszcze gorzej pod względem średniej emisji nowych samochodów. Wynik 123,5 g/km CO₂ odpowiada potencjalnemu deficytowi emisyjnemu szacowanemu na 2,246 mld euro.

Hiszpania i Czechy również należą do grupy najbardziej emisyjnych rynków według analizy Dataforce. W ich przypadku to, odpowiednio, 104,0 g/km emisji CO₂ i 1,573 mld euro oraz 128,2 g/km i 1,081 mld euro.

Na polskim rynku przez cały czas dominuje sprzedaż samochodów spalinowych. fot. Motor

Według symulacji Dataforce samochody elektryczne wygenerowały w badanym okresie kredyty emisyjne CO₂ o wartości przekraczającej 25 mld euro. Z kolei benzynowe, w tym miękkie hybrydy, odpowiadają za ponad 24 mld euro potencjalnych kar. Diesle przekraczają 9 mld euro teoretycznych sankcji.

3 lata na rozliczenia

Ostateczne rozliczenie zgodności z normami CO₂ nastąpi po zakończeniu trzyletniego okresu obejmującego lata 2025–2027. Sankcja wynosi 95 euro za każdy gram CO₂ ponad przypisany cel, pomnożony przez liczbę sprzedanych samochodów.

Przy dużej skali nawet niewielka nadwyżka emisji zmienia się w bardzo poważną kwotę. A to oznacza presję na zmianę miksu sprzedaży, a nie tylko na prezentowanie nowych modeli elektrycznych.

Koncerny z dużym udziałem aut spalinowych muszą obniżać średnią emisję całej gamy, ponieważ pojedynczy elektryczny SUV w salonie nie zrównoważy tysięcy rejestracji modeli benzynowych i diesli.

Idź do oryginalnego materiału