
Polskie śmigłowce AH-64E Apache Guardian zyskały własne zaplecze dla swoich potężnych silników. Ma to najważniejsze znaczenie dla gotowości naszej floty śmigłowców bojowych .
W poniedziałek 28 września 2026 r. w Dęblinie podpisano umowę z GE Aerospace dotyczącą stworzenia w Polsce umiejętności obsługi, napraw i remontów silników rodziny T700/CT7. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 mają zostać licencjonowanym ośrodkiem MRO, czyli miejscem prowadzącym pełny zakres prac związanych z utrzymaniem tych jednostek napędowych. To element przygotowań do przyjęcia przez Polskę 96 śmigłowców AH-64E Apache Guardian.
Co ciekawe, na tej decyzji skorzystają nie tylko Apache. Ta sama rodzina silników jest wykorzystywana w polskich S-70i Black Hawk, AW149 i AW101. Oznacza to, iż powstające w Dęblinie kompetencje mogą obsługiwać znacznie większą część polskiej floty śmigłowcowej niż tylko przyszłe maszyny szturmowe.
2000 koni mechanicznych w silniku ważącym kilka ponad 200 kg
AH-64E korzysta z silników T700-GE-701D. Rodzina tych silników przekroczyła już 130 mln godzin nalotu, a GE wskazuje na ich wykorzystanie w najbardziej wymagających środowiskach operacyjnych. To turbowałowe jednostki napędowe, czyli konstrukcje, które nie napędzają śmigłowca bezpośrednio strumieniem gorących gazów, tak jak silnik odrzutowy samolotu. Ich zadaniem jest przede wszystkim wytworzenie ogromnej mocy na wale.
W przypadku T700-GE-701D mówimy o maksymalnie około 2000 koniach mechanicznych, czyli 1491 kW. Silnik ma około 117 cm długości, średnicę niespełna 40 cm i waży około 207 kg. To oznacza, iż mamy do czynienia z jednostką, która zaskakująco kompaktowej wielkości generuje moc porównywalną z silnikiem kilkunastu samochodów osobowych.
Model 3D silnika śmigłowca AH-64EJeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy spojrzymy na sposób wykorzystania tej mocy. W śmigłowcu silnik nie musi obracać wielkiego śmigła tak jak w samolocie. T700 przekazuje moc poprzez przekładnię do wirnika głównego oraz wirnika ogonowego. To właśnie dzięki temu pilot może zawisnąć w miejscu, wznieść maszynę pionowo, gwałtownie przyspieszyć albo wykonać gwałtowny manew.
AH-64E jest ciężką maszyną bojową, która musi jednocześnie przenosić załogę, paliwo, elektronikę, pancerz i uzbrojenie. Potrzebuje więc dużego zapasu mocy, zwłaszcza podczas startu, lotu na małej wysokości i działania w trudnych warunkach atmosferycznych.
To nie jest zwykły silnik spalinowy
Zasada działania T700 może przypominać bardzo skomplikowaną wersję silnika spalinowego, ale fizyka jest tutaj nieco inna. Powietrze najpierw trafia do sprężarki, gdzie zostaje mocno sprężone. Następnie do strumienia powietrza wtryskiwane jest paliwo i następuje spalanie.
Powstające w ten sposób bardzo gorące gazy rozprężają się przez kolejne stopnie turbiny. I właśnie tutaj dzieje się najważniejsza rzecz. Część energii gazów nie jest zamieniana na ciąg, ale na obrót wału. Wał przekazuje następnie moc do przekładni śmigłowca.
Można więc powiedzieć, iż turbowałowy T700 jest rodzajem niezwykle wydajnej maszyny zamieniającej energię chemiczną paliwa na ruch obrotowy. Z punktu widzenia Apache’a to właśnie ten ruch jest najcenniejszy.
Śmigłowiec AH-64E z widocznym silnikiem.W T700-GE-701D zastosowano również ulepszenia tzw. gorącej części silnika. Chodzi o elementy pracujące w ekstremalnie wysokich temperaturach, przede wszystkim w obrębie komory spalania i turbiny. GE podaje, iż w porównaniu z wcześniejszą wersją T700-GE-701C zastosowane rozwiązania pozwoliły zwiększyć moc o około 5 proc., a jednocześnie podwoić trwałość elementów gorącej części silnika.
W silniku turbinowym temperatura jest jednym z największych wrogów trwałości. Materiały muszą wytrzymywać ogromne obciążenia cieplne i mechaniczne, a jednocześnie pozostawać wystarczająco lekkie.
GE podaje dla T700-GE-701D kilka poziomów mocy. Maksymalna moc ciągła wynosi około 1716 KM, natomiast przez ograniczony czas silnik może dostarczyć około 1994 KM. W sytuacji awaryjnej, gdy jeden z dwóch silników przestaje pracować, drugi może przez około 2,5 minuty osiągnąć choćby 2000 KM.
Ten ostatni parametr dobrze pokazuje, po co w śmigłowcu bojowym potrzebny jest tak duży zapas mocy.
Apache ma dwa silniki. W normalnym locie oba pracują razem, dostarczając energię do układu napędowego. o ile jednak jeden z nich ulegnie awarii, drugi nie może po prostu pracować tak jak wcześniej. Musi przez pewien czas przejąć znacznie większą część zadania.
Jeden silnik, kilka różnych polskich śmigłowców
Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 będą mogły obsługiwać silniki T700/CT7 wykorzystywane w AH-64E Apache, S-70i Black Hawk, AW149 oraz AW101. Jest to o tyle ważne, iż silnik jest elementem eksploatacyjnym. choćby najbardziej niezawodna jednostka napędowa wymaga regularnych przeglądów, kontroli zużycia poszczególnych części, napraw i okresowych remontów. W przypadku armii oznacza to bezpośrednie przełożenie na dostępność śmigłowców.
Jeżeli silnik musi zostać wysłany za granicę, dochodzi czas transportu, kolejka w zagranicznym zakładzie, formalności i konieczność organizowania całego procesu logistycznego. Własne kompetencje MRO pozwalają znaczną część tego łańcucha przenieść do kraju.
Polska kupuje Apache wraz z rozbudowanym pakietem logistycznym, szkoleniowym i technicznym. W przypadku tak skomplikowanego systemu jak AH-64E samo dostarczenie śmigłowców to dopiero początek. Żeby flota była rzeczywiście użyteczna przez dziesięciolecia, trzeba mieć ludzi, części, narzędzia, dokumentację, zaplecze remontowe i wiedzę pozwalającą utrzymywać maszyny we właściwym stanie.
W przypadku T700/CT7 tę wiedzę mają rozwijać Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1. Zakres MRO obejmuje obsługę, naprawy i remonty silników. W efekcie Dęblin ma stać się jednym z miejsc, w których będzie można nie tylko sprawdzić silnik, ale również przywrócić go do pełnej sprawności.














